Koszmary Lindsey Vonn. "To nie bajka, to życie"

Lindsey Vonn. Mistrzyni. Wzór. Inspiracja
Lindsey Vonn. Mistrzyni. Wzór. Inspiracja
Źródło: JEAN-CHRISTOPHE BOTT/PAP
Ta historia miała się zakończyć inaczej. Marzenia runęły szybko - zaledwie w 13 sekund. Zjawiskowa, przebogata w sukcesy kariera była przerywana wypadkami i kontuzjami. Groźnymi i bardzo groźnymi złamaniami kończyn, zrywaniem mięśni i więzadeł. Ostatni rozdział nie przyniósł dobrych wieści. - Niczego nie żałuję - zapewnia Lindsey Vonn, która z trasy alpejskiego zjazdu igrzysk Mediolan/Cortina 2026 do szpitala przetransportowana została śmigłowcem.
Artykuł dostępny w subskrypcji

Zimowe igrzyska olimpijskie Mediolan - Cortina 2026 oglądaj w Eurosporcie oraz w HBO Max >>>

Głosy wsparcia, ze świata nie tylko sportu, nadlatują z każdej strony.

Hiszpański tenisista Carlos Alcaraz: "Myślimy o tobie, Lindsey".

"Niewątpliwie jedna z najbardziej nieustraszonych osób, jakie kiedykolwiek spotkałam" - Chris Evert, Amerykanka, emerytowana tenisistka.

"Szacunek" - włoski skoczek wzwyż Gianmarco Tamberi.

"Jestem niesamowicie zainspirowana Twoją odwagą, by zawsze stawiać sobie wyzwania. Jesteś i zawsze będziesz prawdziwą mistrzynią" - amerykańska aktorka Reese Witherspoon.

I ona - przyjaźniąca się z Vonn Iga Świątek. "Trzymaj się, Lindsey" - napisała wiceliderka tenisowego rankingu.

Lindsey Vonn, Mediolan/Cortina 2026, konferencja prasowa przed zjazdem
Lindsey Vonn, Mediolan/Cortina 2026, konferencja prasowa przed zjazdem
Źródło: JEAN-CHRISTOPHE BOTT/PAP

Dla ludzi o mocnych nerwach. Koszmar za koszmarem

Dramatu część pierwsza.

Piątek, 30 stycznia 2026, Crans-Montana, zjazd alpejskiego Pucharu Świata. Trasa, pusta trasa. Niepokój. Nerwy. - Gdzie jest Vonn? Gdzie jest Vonn? - krzyczy komentator jednej z amerykańskich stacji telewizyjnych. Ujęcie kamery - Vonn leży, zaplątana w siatkę ochronną. Nie rusza się. Przerażenie wzrasta, obserwujące to inne zawodniczki łapią się za głowy. Powtórka - wreszcie widać, co się wydarzyło. Skręt w lewo i skok, po którym Vonn nie zdołała utrzymać równowagi.

Doniesienia ze szpitala są fatalne: zerwane więzadło przednie w lewym kolanie. Tym, które lata wcześniej już zostało wzmocnione tytanową płytką. A igrzyska olimpijskie, którymi Amerykanka ma się na dobre pożegnać ze sportem, już za chwilę. - Igrzyska to jedyna rzecz, o której myślę. Z każdym dniem stan mojego kolana się poprawia. Każdego dnia rozmawiam z całym zespołem medycznym, lekarzami i fizjoterapeutami, aby upewnić się, że robimy wszystko, co w naszej mocy. Dopóki jest szansa, próbuję - przekazuje Vonn.

Dramat. Lindsey Vonn transportowana do szpitala w Treviso
Dramat. Lindsey Vonn transportowana do szpitala w Treviso
Źródło: Andrew Milligan/PAP

Dramatu akt drugi.

8 lutego, Cortina d'Ampezzo. To tu, to teraz - czas na rywalizację w olimpijskim zjeździe. Vonn staje na starcie. Tak jest, niemożliwe staje się możliwe, udowadnia to po raz kolejny. Rusza na trasę. Mija pierwszą bramkę, mija drugą i trzecią. O czwartą zahacza, traci równowagę. 13 sekund - ten start tyle zaledwie trwał. Na miejscu służby medyczne pomagają jej przez kilka minut. Znowu nerwy, znowu przerażenie. Do szpitala w Treviso transportowana jest śmigłowcem. Złamanie nogi, tym razem prawej, okazuje się poważne na tyle, że potrzebne są dwie operacje, zapobiegające powikłaniom związanym z obrzękiem i krążeniem krwi.

To tylko dwa ostatnie z długiej listy wypadków. Listy dla ludzi o mocnych nerwach.

Czytaj także: