W sobotę wieczorem (14 lutego) do radnego miejskiego Zgierzu Przemysława Jagielskiego zadzwonili mieszkańcy kamienicy przy ulicy Piątkowskiej 47, którzy poprosili o interwencję w związku z brakiem możliwości załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych w ustawionych na podwórku przenośnych toaletach. Radny dzień później opublikował w mediach społecznościowych zdjęcia, na których pokazał przepełnione toalety, z których wylewały się fekalia. O sprawie poinformował też naszego dziennikarza i redakcję Kontaktu24.
"A jednak się dało"
Jeszcze tego samego dnia po opublikowaniu materiału w ciągu dwóch godzin na miejsce przyjechała firma, która ustawiła na podwórku nowe toalety. - Mieszkańcy w ostatnich dniach byli zmuszeni do tego, żeby załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne do wiader, nie mogli nawet tego wylewać do tych toalet, bo wszystko było zamarznięte po sam korek, więc wylewali to tutaj na działce - opowiedział nam Jagielski.
- O dziwo, dwie godziny po publikacji tego, co tutaj się dzieje, w środku niedzieli udało się podstawić puste toalety, więc jednak było można i się dało. A ja przypominam, że w tych mieszkaniach ci ludzie nie mają toalet, nie mają wody i jest to właśnie w ten sposób rozwiązane tymi przenośnymi toaletami, a mimo to oni zostali pozostawieni sami sobie - podkreślił.
Z potrzebami do wiadra lub parku
We wtorek pojechaliśmy na miejsce, żeby sprawdzić, czy sytuacja się poprawiła. W momencie kiedy byliśmy na miejscu, pod kamienicę przyjechała firma, która przywiozła na podwórko kolejne przenośne toalety. W sumie jest już ich tam około 10. Nadal stoją tam też przepełnione, których nikt do dziś nie opróżnił. - Przez kilkanaście dni mieliśmy ten problem, bo toalety zamarzły - powiedział nam mieszkaniec kamienicy. - Jak wiedzą, że jest taka pogoda, to powinni przyjeżdżać co drugi dzień i to wybierać. Wiedzą, że to są toalety plastikowe i to wszystko marznie - dodał mężczyzna.
Na pytanie, gdzie mieszkańcy załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne, usłyszeliśmy, że "niektórzy do wiader", a niektórzy chodzili do oddalonego o 400 metrów parku miejskiego, gdzie jest toaleta, za którą trzeba zapłacić 2 złote. Mieszkaniec przekazał też, że sytuacja była zgłaszana wielokrotnie do zarządcy. - Oni mieli problem z tym, że my jako lokatorzy wyrzucamy do tych toalet obierki od ziemniaków, odpady z zup i maszyna nie wciągała tego i się psuła. Od tego są kosze na śmieci i tam się to wyrzuca, przecież też za to płacimy - powiedział. Podobna sytuacja w tej samej kamienicy wydarzyła się w sierpniu 2022 roku, wtedy też nie opróżniano toalet, dodatkowo na posesji zalegały sterty odpadów.
"Firma nie wywiązywała się właściwie ze swoich obowiązków"
O sytuację zapytaliśmy prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej w Zgierzu. Przesłał do nas obszerny e-mail, w którym opisał, co działo się w ostatnich kilkunastu dniach w kamienicy przy ulicy Piątkowskiej 47. "(…) informuję, iż obsługę przenośnych toalet, o których sprawuje firma WC Serwis Polska sp. z o.o. Firma nie wywiązywała się w naszej ocenie właściwie ze swoich obowiązków np. serwisowano 2 z 6 kabin. Jako Zarządca podjęliśmy działania związane z rozpytaniem rynku w zakresie ewentualnej zmiany firmy obsługującej nas w tym obszarze. Powodem podjęcia przez nas takich działań było niezadowolenie z terminowości realizacji zgłoszeń serwisowych oraz jakości świadczonych usług. Zapytania ofertowe rozesłaliśmy już 20 stycznia 2026 r., a więc zdecydowanie wcześniej niż miała miejsce opisana przez Pana sytuacja. Wybraliśmy nowy podmiot, który od dnia 16 lutego 2026 r. obsługuje ulicę Piątkowską 47. Mam nadzieję, że standard tego serwisu będzie odpowiedni, co będziemy również monitorować" - napisał w pierwszej części Paweł Jegier.
Dalej czytamy, że firma uznała, iż winę za stan toalet ponoszą wyłącznie mieszkańcy. 11 lutego, po wielokrotnych interwencjach pracowników miejskiej spółki, którzy wskazywali na niewłaściwy serwis toalet, wypowiedziała umowę z dnia na dzień i odmówiła jakiegokolwiek serwisu toalet.
"Firma uzasadnia swoją decyzję, niewłaściwym korzystaniem z nich poprzez cytuję "wylewanie do toalet zlewek, rękawiczek oraz innych przedmiotów". Jesteśmy zatem w sporze z firmą WC Serwis Polska sp. z o.o. która wzbrania się nawet przed odbiorem swoich toalet. Niestety na korzyść tej argumentacji przemawia fakt, że taka sytuacja kilkanaście miesięcy temu właśnie na tej nieruchomości miała już miejsce oraz to, że w innych częściach miasta gdzie musimy stosować podobne rozwiązanie, takie problemy nie występują" - przekazał prezes zgierskiej spółki.
Podsumowując swoją odpowiedź, podkreślił, że za toalety odpowiada nowa firma i jako zarządca spółka będzie nadzorować właściwe wykonanie umowy. "Niedogodności, które wywołała firma zewnętrzna, stawiając zarzuty mieszkańcom o niewłaściwe korzystanie z toalet i wypowiadając umowę, absolutnie nie powinny mieć miejsca i z całą pewnością dochowamy należytej staranności, by się nie powtórzyły. Warto jednak podkreślić, że podejście firmy, która świadczy tego typu usługi jako profesjonalisty w obrocie, odbiega w naszej ocenie od oczekiwanego standardu i to działanie wyżej wymienionej firmy spowodowało brak płynności w przejęciu świadczenia usługi" - podsumował Paweł Jegier.
Są zapisy, których trzeba przestrzegać
Skontaktowaliśmy się z jednym z pracowników firmy WC Serwis. Mężczyzna do sytuacji samego Zgierza nie chciał się odnieść, ale przyznał, że w firmie są wytyczne dotyczące obsługi przenośnych toalet i wielokrotnie spotkał się z sytuacją, że trafią tam różne odpady - pieluchy, kości, a nawet znicze. - Kierowca nie ma wtedy możliwości zrobienia serwisu takiej toalety, ponieważ maszyna się wtedy psuje. Jeśli rzeczywiście były tam obierki od jedzenia, kości z obiadu, to my takich rzeczy nie możemy zaciągać do swojej beczki, bo później kiedy jedziemy na oczyszczalnię, jesteśmy za to karani, więc to wszystko w ogólnych warunkach handlowych jest napisane i powinno być przestrzegane - przekazał mężczyzna. Czekamy na rozmowę z przedstawicielem firmy odpowiedzialnym za kontakt z mediami.