I tak kandydatom SLD nie wolno było (zgodnie ze starą instrukcją) częstować alkoholem, mogli za to czekoladkami lub kaszanką. Musieli też pamiętać, że są bacznie obserwowani, a polityczni konkurenci odnotują "każdą ich wpadkę i policzą każdą szklankę piwa wypitego na spotkaniu wyborczym". "Potem z pewnością doniosą o nieprawidłowościach do PKW" - napisało SLD.
Co teraz?
Po naszej publikacji Sojusz zmienił instrukcję. Zniknęły z niej rady: "NIE WOLNO Ci częstować alkoholem. Możesz natomiast pozwolić, aby na Twoim festynie piwo było normalnie sprzedawane spragnionym wyborcom; MOŻESZ częstować wyborców ZA DARMO np. czekoladkami lub kaszanką, ale MUSI NA TO BYĆ RACHUNEK W DOKUMENTACH KW. Jeśli chcesz wyeksponować swój plakat w czyimś oknie sklepowym – Komitet Wyborczy MUSI zawrzeć na to stosowną umowę i ZAPŁACIĆ właścicielowi (w przeciwnym razie jest to niedozwolona darowizna). (...) Pamiętaj, że Twoi konkurenci będą bacznie Cię obserwować, odnotują każdy rozdany przez Ciebie gadżet, policzą każdą szklankę piwa wypitego na twoim spotkaniu wyborczym, a następnie skrupulatnie opiszą nieprawidłowości w donosie do PKW".
Miało być dobrze
Rzecznik partii Tomasz Kalita: - Zmieniliśmy końcówkę, bo budziła liczne namiętności. Instrukcja miała być przystępna dla kandydatów, ale skoro było tyle uwag uznaliśmy, że powinniśmy ją zmienić. To kwestia sposobu komunikacji.
Pytany czy teraz - po usunięciu wskazówek - kandydaci mogą swobodniej podchodzić do kwestii alkoholu na spotkaniach z wyborcami, odpowiedział: - Jesteśmy poważną formacją i nasi kandydaci przestrzegają prawa. W odróżnieniu na przykład do PO - uciął Kalita.
Zmieniliśmy końcówkę, bo budziła liczne namiętności. Tak napisana instrukcja miała być przystępna dla kandydatów, ale skoro było tyle uwag uznaliśmy, że powinniśmy ją zmienić kalita
O wyborach czytaj więcej w raporcie "Czas decyzji"
Źródło: tvn24.pl