Mucha: jesteśmy lepsi i mądrzejsi

Anna Mucha w "Piaskiem po oczach"
Anna Mucha w "Piaskiem po oczach"
- Ostatni spadek PO w sondażach to zewnętrzne okoliczności związane m.in. z propozycjami rządowych zmian w OFE czy raportem MAK - mówiła w TVN24 posłanka PO Joanna Mucha. Przekonywała też, że w partii nie ma konfliktów, Platforma jest zwarta i na pewni nie podzieli losów ugrupowań, które zniszczyły wojny frakcyjne. - My jesteśmy lepsi i mądrzejsi - zaznaczyła.

Posłanka komentowała w "Piaskiem po oczach" ostatnie niefortunne wypowiedzi swoich kolegów, np. Roberta Węgrzyna o tym, że "by sobie popatrzył na lesbijki" i swoje własne z prasowego wywiadu sugerujące, że "starsi ludzie za dużo i niepotrzebnie chodzą do lekarza".- To wynik m. in. dobrych kontaktów z dziennikarzami. Że się powie słowo za dużo. Żart pana posła był niesmaczny, ale poniósł on już konsekwencje - mówiła. - Jednak za taką wypowiedź nie wyrzuca się z partii - dodała.

Tłumacząc się ze swoich słów po raz kolejny powtórzyła, że była to kwestia złej autoryzacji.

Nie ma konfliktu

Mucha, jako kolejny członek PO, dementowała plotki, jakoby partia szykowała się do wcześniejszych wyborów, bo tak szybko wzięła się za układania list wyborczych.Jak tłumaczyła ma to przede wszystkim związek z tym, że kiedy Polska obejmie w drugiej połowie roku prezydencję Unii, to na takie rzeczy nie będzie czasu.- Poza tym będzie mniej czasu na jakieś polityczne gry. Wcześniej zostaną wyznaczeni liderzy i będzie granie na tych liderów - dodała.

Zaprzeczała też, jakoby w partii były konflikty, także pomiędzy premierem Donaldem Tuskiem i marszałkiem Sejmu Grzegorzem Schetyna. Wyrazem tego miała być wypowiedź marszałka, że reakcja rządu na raport MAK była spóźniona.- Grzegorz Schetyna nie przywiązywał chyba dużej wagi do tych słów, ale zostało to podniesione i rozdmuchane do poziomu nieadekwatnego. Tusk i Schetyna wiedzą na czym polega ta gra i że muszą na siebie liczyć - stwierdziła.

Wolelibyśmy inny kierunek

Joanna Mucha tłumaczyła też, że decyzje podejmowane przez rząd np. w sprawie przesunięcia części składki z OFE do ZUS nie są popularne, ale konieczne.

- Jesteśmy w takiej sytuacji, że nie mamy za bardzo wyboru. Musimy zmniejszyć deficyt. To trochę sytuacja przymusu, wolelibyśmy, żeby reformy nie szły w tym kierunku - mówiła.

Źródło: TVN 24

Czytaj także: