Jest decyzja komisji w sprawie kandydatury Macieja Berka

Maciej Berek
Maciej Berek po posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Posiedzenie komisji rozpoczęło się w czwartek o godzinie 8. Jak relacjonował dziennikarz TVN24 Michał Gołębiowski, kandydat KO Maciej Berek pojawił się kilka minut wcześniej. Przed godziną 10 sejmowa komisja zaakceptowała jego kandydaturę.

Maciej Berek
Maciej Berek
Źródło zdjęcia: TVN24

Drugim kandydatem był zaś zgłoszony - po raz siódmy - przez grupę posłów należących do klubu PiS Artur Kotowski, profesor nauk prawnych związany z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Sejmowa komisja negatywnie zaopiniowała jego kandydaturę.

Wybór nowego sędziego Trybunału jest związany z upływającą 18 września kadencją sędziego Justyna Piskorskiego.

Poseł KO: będą pytania o przygotowanie merytoryczne

Patryk Jaskulski, zastępca przewodniczącego sejmowej komisji mówił przed wejściem na posiedzenie, że spodziewa się "żywej dyskusji" i "wielu pytań ze strony posłów".

Czy padną pytania o apolityczność? - Myślę, że będą pytania o wszystko. Funkcja sędziego Trybunału Konstytucyjnego jest to funkcja, która wymaga przede wszystkim charakteru sędziowskiego, więc myślę, że właśnie o tę apolityczność będą pytania - powiedział polityk KO w rozmowie z reporterem TVN24 Michałem Gołębiowskim.

- Będą pytania o przygotowanie merytoryczne, ale ja osobiście zadam pytanie o to, jak kandydaci widzą proces odbudowy zaufania Trybunału Konstytucyjnego - zapowiedział.

Rzecznik prezydenta: coś tu się nie spina

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz komentował kandydaturę Berka w czwartek w sprzyjającej PiS Telewizji Republika. Powiedział, że kluczowym pytaniem jest to, czy Berek spełnia ustawowe wymogi do zostania sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Jak dodał, jest to "otwarte pytanie".

- Są wątpliwości zgłaszane przez różne osoby, w tym byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego, przez organizacje pozarządowe zajmujące się ochroną prawa, więc te wątpliwości wyrażają przedstawiciele różnych środowisk - zauważył prezydencki minister. - Tu mówią wyraźnie: coś tu się nie spina, coś tu się nie zgadza. Panie premierze, to jest krok za daleko. Więc bez wątpienia, jest to krok za daleko - podkreślił Leśkiewicz.

Wątpliwości wokół kandydatury Macieja Berka na sędziego TK

Kandydatura Macieja Berka na sędziego Trybunału budzi wiele kontrowersji. W połowie sierpnia premier Donald Tusk ogłosił, że wyraził warunkową zgodę na odejście Berka z Rady Ministrów i jego kandydowanie na sędziego TK. Podkreślał przy tym, że Berek nie jest ani partyjnym, ani jego osobistym kandydatem na sędziego Trybunału.

Niektórzy zwracają uwagę, że ogłaszając odejście Berka z Rady Ministrów, Tusk nazwał go swoją "prawą ręką". Dziewięć fundacji zajmujących się praworządnością przywołało we wspólnym oświadczeniu tę wypowiedź premiera. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Panoptykon czy Fundacja im. Stefana Batorego zaapelowały do Berka o wycofanie swojej kandydatury na sędziego TK.

Politycy Lewicy wskazywali na przepisy zaproponowane w 2024 roku - nie weszły w życie z powodu skierowania ich przez prezydenta Andrzeja Dudę do TK - które miały reformować Trybunał. Zakładały one 4-letnią karencję dla członków rządu ubiegających się o funkcję sędziego. Przewodnicząca klubu Lewicy Anna Maria Żukowska mówiła niedawno: "mieliśmy być inni niż PiS, mieliśmy robić to inaczej, a nie dokładnie tak samo".

W piątek podczas spotkania z uczestnikami Campus Polska Przyszłości premier Tusk mówił, że Berek w rządzie zajmował się "nie konfrontacją polityczną, tylko pilnowaniem tego, żeby prawo było zgodne z konstytucją". Podkreślał też, że kandydatura Berka jest zgodna z obowiązującymi obecnie przepisami i "zasadami, które panowały zanim PiS zgwałcił nasz system sprawiedliwości i nasz ustrój".

Podczas Campusu o kandydaturze Berka do TK mówił także minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek. Ocenił, że "Berkowi zrobiono wielką krzywdę, prezentując go jako jakiegoś znajomego czy prawą rękę bardzo ważnego polityka, czy ważnych polityków". Dodał, że były minister "to jest wybitna postać" wśród znanych mu prawników. Szef MS zwrócił uwagę, że Berek nigdy nie należał do żadnej partii, a jeżeli widział, że prawo jest źle tworzone, "potrafił to powiedzieć głośno".

Źródło: TVN24, PAP
Czytaj także: