Do zdarzenia doszło w miejscowości Big Sky w południowej Montanie. Na posesję jednego z domów zawitała dorosła samica łosia z młodym. Pech chciał, że w tym samym czasie w przydomowym ogródku bawiły się trzy psy należące do właścicielki budynku.
>>> CZYTAJ TEŻ: Trzy ataki dzikiego zwierzęcia w ciągu kilku dni. Jest nagranie
Samica szarżowała na psy
Jak opowiadała kobieta w rozmowie z lokalnymi mediami, zwierzęta szybko zwróciły na siebie uwagę. Samica prawdopodobnie uznała psy za zagrożenie dla młodego, ponieważ zaczęła szarżować w ich stronę. Całe zdarzenie zarejestrowała przydomowa kamera bezpieczeństwa.
- Zobaczyłam zbliżającego się łosia, biegnącego tak szybko, jak tylko mógł, z uszami przyciśniętymi do głowy. Wydawał chrząkające odgłosy - powiedziała. Jak dodała, jej pierwszym instynktem była ochrona jej najstarszego psa, 14-letniej suczki. Zwierzę nie słyszy i niedowidzi, nie miało więc pojęcia, co się działo.
Kobiecie udało się zabrać z domu spray obronny przeciwko niedźwiedziom - odpowiednio silny gaz pieprzowy. Gdy rozpyliła go z pewnej odległości, samica i młode przestraszyły się i uciekły z posesji. Psy natomiast bezpiecznie wróciły do domu.
Big Sky leży na zalesionych obszarach niedaleko Parku Narodowego Yellowstone, co oznacza, że dzikie zwierzęta bywają częstymi gośćmi w mieście. Na stronie internetowej miasteczka opublikowany został nawet poradnik opisujący jak zachować się podczas spotkania z tym majestatycznym ssakiem. Eksperci radzą, by nie zbliżać się do łosia, nie wchodzić między samicę i jej młode, wziąć psa na smycz oraz szybko oddalić się w przeciwnym kierunku.