Zmieniają nazwy ulic. "Trump nie spełnia żadnego z tych kryteriów"

Rosną notowania Liberalnej Partii Kanady
Kanada. Premier Ontario odsłonił tablicę z napisem "Jezioro Ontario"
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Rosnące napięcia handlowe i polityczne między Kanadą a USA sprawiają, że coraz więcej Kanadyjczyków ogranicza kontakty z południowym sąsiadem. Rezygnują z amerykańskich produktów i podróży do Stanów Zjednoczonych, a firmy szukają nowych dostawców poza USA. W niektórych miejscach pojawiają się nawet inicjatywy zmiany nazw związanych z Donaldem Trumpem.

Najnowsze działania Trumpa, jak nałożenie nowych ceł na towary z Kanady oraz podpisanie rozporządzenia zmieniającego nazwę jeziora Ontario na "Jezioro Ameryka", wywołały nową falę gniewu i patriotycznych nastrojów w Kanadzie - podał Reuters.

Część Kanadyjczyków bojkotuje amerykańskie produkty i rezygnuje z podróży do USA już od powrotu Trumpa do Białego Domu na początku 2025 r. Jednak eskalacja sporu sprawia, że między długoletnimi sojusznikami może dojść do trwalszego rozłamu. Od nazw ulic po łańcuchy dostaw i rezerwacje wakacyjne. Kanadyjczycy zrywają codzienne więzi w sposób, który może utrzymać się dłużej niż sam spór handlowy.

Zmiany nazw związanych z Donaldem Trumpem

Radny Ottawy Riley Brockington poinformował, że podjął działania mające na celu zmianę nazwy ulicy Trump Avenue. Proces może potrwać nawet rok, ponieważ wymaga analiz, konsultacji społecznych oraz pomocy mieszkańcom przy aktualizacji dokumentów.

Wśród bardziej humorystycznych propozycji nowych nazw pojawiło się m.in. "TACO", nawiązujące do hasła "Trump Always Chickens Out" ("Trump zawsze się wycofuje"), a także pomysł nadania ulicy imienia byłego prezydenta USA Baracka Obamy.

- Nazwy ulic w stolicy Kanady upamiętniają osoby honorowe, uczciwe i współpracujące z Kanadą. Trump nie spełnia żadnego z tych kryteriów - powiedział Brockington.

Biały Dom nie odpowiedział na pytania Reutersa dotyczące tej sprawy.

Bojkot Kanadyjczyków

Badanie firmy Abacus Data opublikowane w ubiegłym tygodniu wykazało, że ponad 70 proc. Kanadyjczyków popiera decyzję premiera Marka Carneya o zawieszeniu rozmów handlowych z USA, mimo ryzyka utraty miejsc pracy i niepewności gospodarczej. Z kolei sondaż Reuters/Ipsos pokazał, że jedynie 20 proc. Amerykanów popiera cła na kanadyjskie towary, a jeszcze mniej osób zgadza się ze zmianą nazwy jeziora Ontario.

>>> Od alkoholu po cement. Trump wprowadza nowe cła na produkty z Kanady

Niektórzy obywatele posiadający zarówno kanadyjskie, jak i amerykańskie obywatelstwo jeszcze silniej wiążą swoją przyszłość z Kanadą. Sara Seager, kanadyjsko-amerykańska astrofizyczka, przenosi się do Toronto po tym, jak została pozyskana z Massachusetts Institute of Technology (MIT) przez Uniwersytet Toronto. To element działań rządu Marka Carneya mających przyciągnąć do Kanady wybitnych naukowców z zagranicy. Seager powiedziała, że podczas odnawiania kanadyjskiego paszportu wyjaśniła urzędnikom, dlaczego wraca do kraju.

- Wyjaśniłam, że premier Carney przeznacza ponad miliard dolarów na przyciągnięcie wybitnych specjalistów z całego świata, a szczególnie Kanadyjczyków, aby wracali do ojczyzny i pomagali Kanadzie uniezależnić się od USA w takich obszarach jak technologia, handel i obronność - powiedziała.

Odchodzenie od amerykańskich składników do produkcji

Ashley Chapman, dyrektor operacyjny rodzinnej firmy Chapman’s Ice Cream, przekazał z kolei, że jego przedsiębiorstwo zaczęło odchodzić od wykorzystywania amerykańskich składników po tym, jak Trump nałożył pierwszą rundę ceł na kanadyjskie towary w ubiegłym roku. Do połowy 2027 r. firma chce ograniczyć wykorzystanie składników pochodzących z USA o 70 proc.

- Przed nami jeszcze lata rządów Trumpa i musimy znaleźć sposób, by się od tego zabezpieczyć – powiedział.

Jak dodał, w ostatnich miesiącach firma zakończyła współpracę z dziewięcioma długoletnimi dostawcami z USA i zaczęła sprowadzać składniki, takie jak migdały i wiśnie, z Australii oraz Chile. Chapman zobowiązał się również, że w trakcie wojny handlowej nie będzie podnosił cen, nawet jeśli odbije się to na marżach firmy.

- Jestem gotów ponieść taki koszt, żeby pokazać, że nie damy się zastraszyć i nie będziemy tak traktowani przez kraj, który kiedyś był naszym najbliższym sojusznikiem i przyjacielem - powiedział.

Ograniczenie liczby podróży Kanadyjczyków do USA

Inna forma sprzeciwu w Kanadzie to ograniczenie podróży do USA. Oficjalne dane pokazują, że liczba podróży do Stanów Zjednoczonych spadła w pierwszym kwartale roku o 10,6 proc. w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Wydatki Kanadyjczyków na wyjazdy do USA zmniejszyły się o 13,6 proc., do 5 mld dolarów kanadyjskich (3,6 mld dolarów amerykańskich), podczas gdy turystyka krajowa rosła.

Megan Woodward, agentka turystyczna z Edmonton, potwierdziła, że po ostatnich groźbach dotyczących ceł nastąpiło dalsze ograniczenie zainteresowania podróżami do USA.

- Nie otrzymujemy już rezerwacji na wyjazdy do Stanów Zjednoczonych, a Kanadyjczycy bardzo wyraźnie mówią, gdzie chcą wydawać swoje pieniądze. Jeśli polecamy wakacje w USA, wiele osób jest temu zdecydowanie przeciwnych. Chcą zostawiać swoje pieniądze w Kanadzie albo chętnie wydają je w Europie - powiedziała.

Źródło: Reuters
Zobacz także: