Posłowie zagłosowali za kandydaturą Macieja Berka na sędziego TK w piątek. To ósma osoba wskazana przez Sejm obecnej kadencji. Spośród siedmiu wybranych wcześniej prezydent Karol Nawrocki nie odebrał ślubowania od czworga. Złożyli ślubowanie w Sejmie "wobec prezydenta", ale nie zostali dopuszczeni do orzekania przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego.
- 16 września rozpoczyna się kadencja, która powinna być moją kadencją i będę czekał na to, co się wydarzy - oświadczył Maciej Berek w poniedziałkowym wydaniu "Tak jest" w TVN24 w odpowiedzi na pytanie, co zrobi, jeśli prezydent nie zaprosi go na ślubowanie.
Dopytywany, czy złożyłby ślubowanie w Sejmie, odparł: - Jestem o to pytany i konsekwentnie odmawiam odpowiedzi na to pytanie.
- Dzisiaj żadnych takich scenariuszy nie rozważam i nie kreuję (…) jedyne, co mogę robić, to konsekwentnie oczekiwać tego, że wszystko będzie się działo zgodnie z przepisami. Jeżeli będą jakiekolwiek perturbacje, będziemy krok po kroku starali się sytuację rozwiązywać - mówił.
Czy Berek ma plan na TK? "Są trzy elementy"
Prowadzący program Piotr Marciniak pytał gościa TVN24, czy idzie do Trybunału z planem jego "uzdrowienia". - Trybunał ma dwie funkcje (…) ma kontrolować pozostałe władze i chronić prawa jednostki, chronić osoby, które uważają, że w ich sprawach rozstrzygnięcia zapadły na podstawie niekonstytucyjnych przepisów, czyli orzekać w sprawie tak zwanych skarg konstytucyjnych. Żadna z tych dwóch funkcji dzisiaj nie jest wykonywana - powiedział. Jak dodał, "żeby Trybunał mógł te funkcje spełniać, musi być przywrócone jego prawidłowe funkcjonowanie".
Berek podkreślił, że nie ma rozwiązań "Macieja Berka", ale są te wynikające z orzecznictwa międzynarodowych trybunałów.
- Są trzy elementy, które bardzo wyraźnie wynikają z tego, przed jakimi wyzwaniami stoi Polska, bo te orzeczenia są adresowane do Polski. Po pierwsze, w Trybunale muszą orzekać wszyscy i wyłącznie prawidłowo wybrani sędziowie przez Sejm. Osoby, które weszły na kadencje sędziowskie, które potocznie były nazwane dublerami powinni zaprzestać orzekania - tłumaczył i dodał, że w tej chwili dotyczy to jednej osoby w składzie TK.
- Po drugie orzeczenie TSUE z 18 grudnia ubiegłego roku bardzo precyzyjnie wypunktowało, na czym polegały wady prawne związane z wykreowaniem pani sędzi Julii Przyłębskiej jako kierującej pracami Trybunału Konstytucyjnego. Dokładnie te same wady prawne dotyczą wykreowania sędziego Bogdana Święczkowskiego jako kierującego pracami Trybunału Konstytucyjnego - kontynuował.
Gość TVN24 pytany o dalszy los Święczkowskiego, odparł: - Pan Święczkowski powinien sam zdecydować, jaki będzie jego los. Natomiast z całą pewnością nie może sprawować funkcji kierowania Trybunałem Konstytucyjnym z powodu, który łączy się z punktem trzecim, a to jest kwestia prawidłowości powoływania składów do orzekania w poszczególnych sprawach.
- Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego dwukrotnie w otwartych listach, a także przy innych okazjach publicznie informowali o tym, że w Trybunale Konstytucyjnym dochodzi do manipulacji składami - przypomniał.
- Wszyscy sędziowie, którzy są powołani, wybrani przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego, mają ten sam plan polegający na tym, żeby te trzy elementy wprowadzić w życie (...) będzie polegał na tym, żeby wykorzystać przepisy, które obowiązują takie, jakie one są i konsekwentnie doprowadzić do ich zastosowania - zapowiedział Berek w TVN24.
Berek spotkał się z Czarzastym w sprawie głosowania
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty w piątek zagłosował przeciwko kandydaturze Berka na sędziego TK. Później oświadczył, że się pomylił. Oboje spotkali się w poniedziałek.
- Pan marszałek uznał za stosowny miły gest, żeby powiedzieć, wyjaśnić tą pomyłkę. Powiedział, że się pomylił w tym głosowaniu. Złożył zresztą oświadczenie (...) Nomen omen, poseł Czarzasty złożył oświadczenie do marszałka Czarzastego - skomentował Berek.
Berek: 28 lat ani nie wygumkuję, ani nie będę inaczej opisywał
Gość TVN24 był również pytany, czy premier Donald Tusk nie zaszkodził mu, mówiąc publicznie, że ten "był jego prawą ręką". - W tej wypowiedzi premiera zwróciłbym uwagę na słowo "był" - powiedział.
- Robiłem sobie ostatnio takie podsumowanie: 28 lat przepracowałem dla państwa polskiego na różnych stanowiskach urzędniczych. Zaczynałem w kancelarii Senatu jako młodszy referent do spraw legislacji. Przechodziłem przez kolejne szczeble w kancelarii Senatu, w kancelarii premiera, w Najwyższej Izbie Kontroli, w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Byłem szefem Rządowego Centrum Legislacji. To też jest struktura urzędnicza podległa bezpośrednio premierowi - wymieniał.
Berek sprecyzował przy tym, że "25 lat przepracował jako urzędnik-legislator", a następnie "trzy lata miał zaszczyt być członkiem rządu". - Żadnego z tych 28 lat ani nie wygumkuję, ani nie będę inaczej opisywał i nazywał niż to faktycznie było - oznajmił.
Spotkanie sędziów TK "w najbliższych godzinach"
Marciniak zapytał Berka także o zdanie profesora Andrzeja Zolla, byłego prezesa TK, który uważa, że ten będzie musiał wyłączać się z oceniania ustaw, w których przygotowaniu brał udział rząd, gdy pełnił funkcję jego członka. - Pan profesor Zoll wie doskonale, że w Trybunale Konstytucyjnym obowiązują reguły wyłączania się sędziów ze składów orzekających wtedy, kiedy skład orzekający ma orzekać w sprawie aktu prawnego, nad którym ktoś czynnie uczestniczył w pracach legislacyjnych - powiedział.
W tym kontekście zwrócił uwagę, że funkcję sędziów TK pełnili już byli posłowie, senatorowie czy wiceministrowie i "standardy związane z wyłączaniem się sędziów były wypracowane". Zapowiedział również, że będzie chciał przedyskutować ze wszystkimi sędziami tę kwestię, aby "było wszystko klarownie".
Berek był również pytany, czy spotkał się z innymi sędziami TK. - Jesteśmy w kontakcie. Spotkanie mamy w najbliższych godzinach - poinformował. Dodał również, że według tematem rozmowy będą "wszystkie wyzwania, które stoją przed Trybunałem".
Berek: mam 17 lat wykonywania zawodu radcy prawnego
Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki wyraził "bardzo poważne wątpliwości" co do spełnienia przez Berka wymagań formalnych do kandydowania na sędziego TK. - Będę chciał (je) z ramienia pana prezydenta (...) wyjaśnić w ramach oficjalnej korespondencji z Kancelarią Sejmu, z panem marszałkiem (Włodzimierzem Czarzastym) - powiedział Bogucki w sprzyjającej PiS Telewizji Republika w poniedziałek. Dodał, że rozmawiał o tej kwestii z prezydentem Karolem Nawrockim.
Dopytywany, kiedy pismo w tej sprawie trafi do marszałka Czarzastego, szef KPRP, zapewnił, że kancelaria nie będzie w tej sprawie zwlekać. - To będzie w najbliższych dniach, na pewno w tym tygodniu - zapowiedział Bogucki.
Berek opublikował w czwartek po południu w serwisie X skan zaświadczenia dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych. Z dokumentu wynika, że Berek został wpisany na listę radców prawnych uchwałą z 2002 roku i od dnia ślubowania do chwili obecnej posiada uprawnienia do wykonywania zawodu. W dokumencie wskazano też, że Berek zgłosił w ewidencji wykonywanie zawodu radcy prawnego w okresie od 1 stycznia 2006 roku do 31 lipca 2009 roku oraz od 1 sierpnia 2012 roku do chwili obecnej.
Bogucki podkreślił, że gdyby wszystko zostało w tej sprawie wyjaśnione, to "karty zostałyby położone na stół: to znaczy umowy, okresy zatrudnienia, podejmowane działania, umowy cywilno-prawne".
- Opozycja nie chciała przyjąć ze zrozumieniem wyjaśnień, które przedstawiałem. Poprosiłem o wystawienie zaświadczenia przez Okręgową Izbę Radców Prawnych, z którego wynika, że przez 17 lat wykonywałem zawód, a byłem wpisany przez ponad 20 lat. Trzeba rozróżnić wpis na listę od wykonywania zawodu. Mam 17 lat wykonywania zawodu radcy prawnego - skomentował Berek w "Tak jest".
Zgodnie z ustawą z 2016 roku o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, sędzia TK musi mieć 10-letni staż na stanowisku: sędziego, prokuratora, prezesa, wiceprezesa, lub radcy Prokuratorii Generalnej albo w zawodzie adwokata, radcy prawnego lub notariusza.