Indonezja. Wiele lotnisk wciąż nie działa. "Pali mnie w gardle i swędzą mnie oczy"

Uwięzieni przez wulkan
Wulkan Anak Krakaratu wyrzuca dym i popiół
Źródło wideo: @asdin88 via Instagram/Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/FAISAL RAMADHAN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Erupcja wulkanu Anak Krakatau wciąż paraliżuje ruch lotniczy nad Indonezją. Jak przekazały lokalne media, siedem lotnisk, w tym międzynarodowy port w Dżakarcie, drugi dzień nie obsługuje lotów, a niewykluczone są kolejne erupcje. Pasażerowie zmagający się z utrudnieniami opowiadali o swoich przeżyciach.

W piątek rozpoczęła się erupcja wulkanu Anak Krakatau, położonego między indonezyjskimi wyspami Jawa i Sumatra. Kłęby dymu i popiołów wzbiły się na wysokość nawet 15 kilometrów, a kolejne erupcje spowodowały, że wulkaniczny materiał rozniósł się ponad obydwiema wyspami, co stanowiło wyzwanie dla transportu lotniczego. W niedzielę wstrzymano ruch na ośmiu lotniskach.

Paraliż na lotniskach. Czekają na przełom

Jak poinformował w poniedziałek minister transportu Indonezji Dudy Purwagandhi, tego dnia wciąż nie działało siedem lotnisk. Minister do spraw infrastruktury Agus Harimurti Yudhoyono przekazał z kolei, że opóźnienia, zmiany tras lub odwołania niemal trzech tysięcy lotów dotknęły ponad 340 tysięcy osób.

Wśród nieczynnych lotnisk znalazł się międzynarodowy port lotniczy Soekarno-Hatta w Dżakarcie, największy w kraju. W poniedziałek przebywały tam tysiące pasażerów, gorączkowo sprawdzających status swoich lotów na tablicach informacyjnych. Niektórzy spali na ławkach.

- Możemy tylko czekać, czekać i czekać - skarżył się w rozmowie z agencją Reuters jeden z pasażerów, Hiszpan Carlos Zabala.

Z powodu wybuchu wulkanu Anak Krakatau nie funkcjonuje wiele indonezyjskich lotnisk
Z powodu wybuchu wulkanu Anak Krakatau nie funkcjonuje wiele indonezyjskich lotnisk
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/FAISAL RAMADHAN

Patrzy, jak opada pył. "Pali mnie w gardle i swędzą mnie oczy"

Niektórzy podróżni woleli zostać w hotelach. Jednym z nich była Australijka Liz Kendall, która miała wrócić do ojczyzny w sobotę. Po uaktywnieniu się wulkanu jej lot został jednak odwołany. W rozmowie z australijskim nadawcą publicznym ABC kobieta przyznała, że od trzech dni siedzi w pokoju i patrzy przez szyby, jak z nieba spada pył wulkaniczny.

- Otrzymaliśmy informację, że w sobotę nie odlecimy, więc czekamy - powiedziała Kendall. Dodała, że pył widać w całym mieście, a jego obecność negatywnie wpływa na jej stan zdrowia. - Pali mnie w gardle i swędzą mnie oczy - skarżyła się.

Uwięzieni przez wulkan
Uwięzieni przez wulkan
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/FAISAL RAMADHAN

Kolejna erupcja jest prawdopodobna

Na nagraniu udostępnionym przez portal FlightRadar24 widać, że w poniedziałek nad Dżakartą oraz sporą częścią Sumatry nie odbywał się ruch lotniczy. Według lokalnych mediów loty mają być wstrzymane co najmniej do północy czasu lokalnego. Jednocześnie indonezyjskie służby geologiczne potwierdziły, że prawdopodobieństwo kolejnego wybuchu jest wysokie.

"Zagrożenie związane z erupcją wynika z wyrzutu rozżarzonych skał i gęstych chmur popiołu. Kolejne potencjalne niebezpieczeństwo może być związane z wypływem lawy, do którego może dojść, jeśli erupcja wznowi się i będzie trwała" - przekazały służby.

Źródło: Reuters, The Jakarta Post, ABC News Australia
Czytaj także: