List i "trzy scenariusze" w sprawie Radosława Piesiewicza. Adam Konopka: nie widzę żadnych problemów
W niedzielę Przegląd Sportowy opublikował treść wewnętrznego listu wiceprezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Tomasza Chamery, który otrzymali członkowie stowarzyszenia w związku z zatrzymaniem prezesa Radosława Piesiewicza.
Jak wynika z pisma, Międzynarodowy Komitet Olimpijski rekomenduje trzy rozwiązania trwającego kryzysu. Pierwszym jest samodzielna rezygnacja Piesiewicza z funkcji prezesa, a drugim samodzielna decyzja władz PKOl o zawieszeniu lub odwołaniu prezesa. Trzeci scenariusz to interwencja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego wobec braku decyzji PKOl.
O scenariusze te pytany był w TVN24 wiceprezes PKOl i Polskiego Związku Szermierczego Adam Konopka, który potwierdził, że otrzymał wspomniany list. - Przyznam, że to jest taka troszkę niezrozumiała dla mnie wizja. Tym bardziej że chyba to nie jest najlepszy przykład zarządzania kryzysowego - ocenił.
Konopka o scenariuszach dla PKOl. "Mamy je przepracowane wewnątrz"
Konopka przekazał też, że list "nie do końca oddaje wszystkie scenariusze, jakie są możliwe". - My je mamy przepracowane wewnątrz. Nie widzę żadnych problemów z przeprowadzeniem któregoś z tych scenariuszy z pierwszej części tego (...) listu - powiedział.
Zaznaczył też, że "nie przyjmuje do wiadomości, że pan prezes Piesiewicz jeszcze dłuższy czas będzie piastował stanowisko prezesa i tyle". - Natomiast co do MKOl-u, pragnę uspokoić, że sekretarz generalny jest w stałym kontakcie z MKOl-em, bo to, co się wydarzyło, nie jest tajemnicą również i na świecie, i nie ma żadnego takiego oczekiwania czy też presji ze strony MKOL-u, czy niepewności, że my sobie nie poradzimy wewnętrznie z tym problemem - powiedział.
Szef PKOl Radosław Piesiewicz został zatrzymany i usłyszał zarzuty w związku z aferą Zondacrypto. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.
Co PKOl zrobi w sprawie Piesiewicza?
Konopka był pytany, co według niego powinno się wydarzyć w związku z obecną sytuacją dotyczącą Piesiewicza. - Rezygnujemy ze słowa "powinno", to się wydarzyć musi. Któraś z tych dróg będzie wybrana, chyba najłatwiejsza ta, która jest opisana w statucie. Prezes - co by nie mówić - w dość dramatycznych okolicznościach nie jest w stanie pełnić swojej funkcji - powiedział.
Dodał też, że rozmawiał z prawnikami i "nie ma w ogóle wątpliwości, jak to zrobimy i czy to zrobimy".
Wiceprezes PKOl był również pytany o możliwość odwołania Piesiewicza przez organy stowarzyszenia. - To jest kompetencja zarządu. 99 procent, że zrobimy to w bardzo krótkim czasie. Zostawiam sobie jakiś jeden procent na ryzyko i wyznaczymy jednego z nas, bo tak mówi przepis: jeden z wiceprezesów będzie pełnił tę funkcję jako pełniący obowiązki prezesa do upływu kadencji, czyli do kwietnia przyszłego roku - wyjaśnił.
Sprecyzował, że wspomniany czas to siedem lub czternaście dni. - Musimy zwołać zarząd. Ludzie są po urlopach, więc musimy ich wszystkich poprosić, żeby przyjechali do Warszawy - zaznaczył.