W środę 26 sierpnia blisko granicy Nepalu i tybetu doszło do zejścia ogromnego osuwiska i powodzi błyskawicznej. Masy wody i błota zmiatały całe budynki i porywały ludzi. W katastrofie zginęło ponad 900 osób, a kilka tysięcy pozostaje zaginionych, w tym obywatele innych krajów. Wciąż prowadzone są poszukiwania kilkuset pracowników hydroelektrowni, którzy zaginęli w momencie zejścia osuwiska.
>>> CZYTAJ DALEJ: Dyrektor ewakuował szkołę i uratował kilkaset dzieci. "Jestem dumny"
Nepal. Dom, który przetrwał powódź i osuwisko
Powódź pozbawiła tysiące mieszkańców Nepalu dachu nad głową i dobytku. Niektórzy mogą jednak mówić o wielki szczęściu. W miejscowości Triśuli, jednaj z najciężej dotkniętych przez żywioł, na tle szarego błota i gruzów wyróżnia się pomalowany turkusową farbą dom. Jego mieszkańcy opowiadali agencji informacyjnej Reuters, że gdy nadeszła powódź, myśleli, że nie uda im się wyjść z tego cało.
- Mój syn poszedł do szkoły. Myślałam, że zostanie zupełnie sam, jako sierota - powiedziała Lakshmi Pandey. Jak wspominała, modliła się wraz z mężem, Prakashem. - Powtarzaliśmy imię boga i myśleliśmy, że to już koniec. Że to ostatni raz, kiedy jesteśmy razem, więc powinniśmy jak najdłużej siedzieć razem, jak rodzina. W głowie krążyła mi myśl, że to nasza ostatnia chwila - przekazał mężczyzna. Rodzina potwierdziła, że jej członkom oraz najbliższym sąsiadom udało się uratować z katastrofy.