Jest areszt dla Radosława Piesiewicza

Radosław Piesiewicz doprowadzony do sądu w Katowicach
Radosław Piesiewicz doprowadzony do sądu. Relacja Jerzego Korczyńskiego
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Radosława Piesiewicza - ustalił dziennikarz "Superwizjera" Maciej Duda, co potwierdziła rzeczniczka prokuratora generalnego Anna Adamiak.

Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz został doprowadzony do katowickiego sądu w piątek około godziny 21.30. Przed godziną 23 do sądu przyjechał adwokat Piesiewicza. Posiedzenie aresztowe rozpoczęło się około północy i trwało do piątej rano.

Trzy miesiące aresztu dla Radosława Piesiewicza

Jak wynika z relacji jednego z pracowników sądu, po jego zakończeniu szef PKOl został wyprowadzony przez policję tylnym wyjściem i wywieziony samochodem. Jak ustalił w sobotę rano dziennikarz "Superwizjera" Maciej Duda, sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Radosława Piesiewicza. Tę informację potwierdziła Anna Adamiak, rzeczniczka prokuratora generalnego.

Piesiewicz pytany wcześniej, czy czuje się winny i czy spodziewał się wniosku o tymczasowe aresztowanie, odpowiedział "nie".

- Wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy - powiedział Piesiewicz dziennikarzom. - Straciłem 200 tysięcy euro, zapłaciłem za zegarek. Do czego muszę się przyznać? - pytał. Zaprzeczył też, że odzyskał kapitał zainwestowany na giełdzie Zondacrypto. - To jest cała nieprawda. Nie ma tych przelewów - przekonywał.

Zarzuty dla Radosława Piesiewicza

W czwartek Piesiewicz usłyszał dwa zarzuty. W piątek po południu był znów przesłuchiwany w prokuraturze, po kilku godzinach opuścił budynek w kajdankach. Niedługo później minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował, że prokuratura zawnioskowała o trzy miesiące aresztu dla Piesiewicza. Decyzję w tej sprawie wyda sąd.

Zdaniem śledczych szef PKOl-u odzyskał środki zainwestowane na Zondacrypto ze szkodą dla pozostałych inwestorów. Jest to zarzut z artykułu 302 paragraf 1 Kodeksu karnego. Dłużnikowi i uprzywilejowanemu wierzycielowi za działanie na szkodę pozostałych wierzycieli grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

Kolejny zarzut dotyczy płatnej protekcji - to artykuł 230 paragraf 1 Kodeksu karnego. Najprawdopodobniej chodzi o powoływanie się przez Piesiewicza na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów i podjęcia się załatwienia sprawy dla Przemysława Krala, szefa Zondacrypto.

Za płatną protekcję grozi kara pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat.

Źródło: TVN24, PAP
Czytaj także: