Szczątki - ekshumowane na przełomie lipca i sierpnia - złożono w niedzielę w jednej z dwóch istniejących mogił zbiorowych, powstałych w wyniku wcześniejszych ekshumacji przeprowadzonych w latach 1992, 2011 i 2015. Pochówek odbył się w 83. rocznicę zagłady obu nieistniejących dziś polskich wsi.
Mszy pogrzebowej przewodniczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy i ordynariusz rzymskokatolickiej diecezji łuckiej biskup Witalij Skomarowski. W nabożeństwie uczestniczyli duchowni ukraińskich Kościołów katolickich i prawosławnych.
"Nigdy nie zapominamy o tych, którzy skonali w męczarniach tylko dlatego, że byli Polakami. Nie zaprzestaniemy starań o to, aby wszyscy nasi rodacy zgładzeni przez członków OUN-UPA zostali należycie pogrzebani i upamiętnieni" - napisał Karol Nawrocki w liście do uczestników uroczystości. Odczytał go doradca społeczny prezydenta, prezydent Chełma Jakub Banaszek.
Nawrocki pozytywnie ocenił zgodę władz ukraińskich na prowadzenie ekshumacji w kolejnych miejscach na Ukrainie. Zaznaczył, że pamięć o zbrodniach OUN-UPA popełnionych na Polakach "jest i musi pozostać częścią powszechnej edukacji dla pokoju".
Prezydent przestrzegł jednocześnie tych, którzy - jak to ujął - mienią się kontynuatorami tradycji banderyzmu i haniebnej kolaboracji ukraińskich nacjonalistów z hitlerowską III Rzeszą. "Tego rodzaju deklaracje to stawianie się poza wspólnotą obywateli wolnego, cywilizowanego świata. Oraz czytelny znak nieprzyjaźni wobec Polski i Polaków" - oświadczył. Jak dodał, jest to droga "ku niesławie, izolacji i upadkowi".
"Ufam, że wszyscy, którzy dobrze życzą Polsce i Ukrainie, stawiają na ich współpracę i chcą pokrzyżować plany odwiecznego wroga wolności naszego regionu" - zaznaczył Nawrocki.
"Ukraina nie jest wrogiem Polski, a Polska nie jest wrogiem Ukrainy"
W uroczystościach wzięły udział rodziny pomordowanych oraz przedstawiciele władz Polski i Ukrainy. Obecni byli między innymi wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski, ministra kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Karol Polejowski, a także przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych i szef Rady ds. Współpracy z Ukrainą Paweł Kowal oraz były premier, lider Rozwoju Plus Mateusz Morawiecki. Stronę ukraińską reprezentował między innymi wiceminister kultury Iwan Werbycki.
Zgorzelski podkreślił, że relacje między narodami powinny być budowane na prawdzie. - Zbrodnię trzeba nazwać ludobójstwem ze szczególnym okrucieństwem. Oczekiwać należy, że zaprzestanie się gloryfikacji oprawców i ciągłych prowokacji - powiedział.
Zaznaczył jednocześnie, że Polska i Ukraina nie są dziś dla siebie wrogami. - Ukraina nie jest wrogiem Polski, a Polska nie jest wrogiem Ukrainy. Ukraina i Polska mają od wieków jednego, wspólnego wroga. Kiedyś była to imperialna Rosja, dzisiaj nazywa się Federacja Rosyjska. To jest prawdziwy wróg - oświadczył wicemarszałek Sejmu.
Werbycki określił tragedię wołyńską jako trudną, smutną i tragiczną część historii. - Dla nas ważne jest, aby pamiętać o tych wydarzeniach, gdyż jest to dla nas lekcja na przyszłość - powiedział przedstawiciel ukraińskiego ministerstwa kultury.
Jedno z najtragiczniejszych wydarzeń zbrodni wołyńskiej
Ekshumacje w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej trwały od 13 lipca do 7 sierpnia. Przeprowadzono je w trzech miejscach ujawnionych podczas kwietniowych prac poszukiwawczych: w zbiorowym dole śmierci na terenie dawnego gospodarstwa Aleksandra Strażyca w Woli Ostrowieckiej, w mogile w pobliżu dawnej szkoły w Ostrówkach oraz w pojedynczym grobie w okolicy tamtejszego cmentarza.
Na terenie gospodarstwa Strażyca odnaleziono szczątki 48 osób, w tym 24 dzieci, 17 kobiet i trzech mężczyzn. Z powodu stanu zachowania szkieletów nie udało się wstępnie ustalić płci czterech pozostałych ofiar. Większość dzieci nie ukończyła 12 lat, a najmłodsze miały zaledwie kilka miesięcy.
Szczątki były ułożone w kilku warstwach i przypadkowych pozycjach. Według relacji świadków po egzekucji przeprowadzonej w stodole ciała wrzucano do znajdujących się obok dołów. Na większości szkieletów stwierdzono obrażenia tylnej części czaszki. Przy ofiarach znaleziono krzyżyki, różańce oraz medaliki z napisami w języku polskim.
W zbiorowej mogile w pobliżu dawnej szkoły w Ostrówkach odkryto szczątki sześciu osób, w tym dwojga dzieci i dwóch kobiet. Ciała pogrzebano twarzą do ziemi, obok siebie. Na kościach ujawniono ślady ran postrzałowych. W okolicy cmentarza odnaleziono ponadto niekompletny szkielet kobiety.
Według IPN zagłada Ostrówek i Woli Ostrowieckiej była jednym z najtragiczniejszych epizodów zbrodni wołyńskiej. 30 sierpnia 1943 roku o świcie oddziały UPA Iwana Kłymczaka "Łysego" i Iwana Zareczniuka "Worona", wspierane przez ukraińskich mieszkańców okolicznych miejscowości, otoczyły obie wsie. Polaków zgromadzono pod pretekstem zebrania, a następnie rozpoczęto egzekucje.
W ciągu kilku godzin w obu wsiach zamordowano około 1050 osób, w tym setki kobiet i dzieci. Po zbrodni miejscowości zostały splądrowane i spalone, a ciała ofiar wrzucono do masowych dołów, studni i rowów. Dziś na miejscu dawnych polskich osad znajdują się pola i łąki.