Częstochowa

Zebrali podpisy, będzie referendum w Częstochowie

Częstochowa
Doprowadzenie prezydenta Częstochowy do prokuratury w Katowicach. Ciążące na nim zarzuty są jednym z powodów referendum (wideo archiwalne)
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: konradkerker/Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W Częstochowie inicjatorzy referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta Krzysztofa Matyjaszczyka i rady miasta zebrali odpowiednią liczbę ważnych podpisów. Tak wynika z opublikowanego w poniedziałek raportu delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Częstochowie.

Wniosek o przeprowadzenie referendum musiało poprzeć co najmniej 10 procent uprawnionych do głosowania mieszkańców Częstochowy, czyli 15,9 tysiąca osób.

Według raportu z weryfikacji podpisów poparcia, który opublikowała delegatura KBW w Częstochowie, sprawdzono 21,7 tys. podpisów. Spośród nich 16,2 tys. zweryfikowano jako prawidłowe, a 5,4 jako błędne. Tym samym przekroczono wymagany limit.

Komisarz wyborczy z delegatury KBW w Częstochowie nie wydał jeszcze postanowienia o przeprowadzeniu referendum.

Przyczyny

Inicjatorzy referendum uważają, że Krzysztof Matyjaszczyk (Lewica) nie powinien nadal być prezydentem Częstochowy, ponieważ ciążą na nim prokuratorskie zarzuty korupcyjne, jest objęty zakazem pełnienia funkcji i zakazem wstępu do urzędu miasta. Do tego mają pretensje m.in. o brak dużych inwestorów oraz brak budowy stadionu dla Rakowa Częstochowa.

Głównym zarzutem wobec Rady Miasta Częstochowy, w której większość mają Lewica i Koalicja Obywatelska, jest nieprzegłosowanie uchwały o referendum ws. odwołania prezydenta miasta. Wówczas nie byłoby konieczności zbierania podpisów poparcia pod wnioskiem mieszkańców.

Prezydent Krzysztof Matyjaszczyk konsekwentnie twierdzi, że jest niewinny. Na początku czerwca w mediach społecznościowych opublikował treść uzasadnienia odmowy jego tymczasowego aresztowania, które przygotował Sąd Okręgowy w Katowicach. Wynika z niego, że zarzuty dot. przyjmowania łapówek mogą być oparte na pomówieniu.

Aby wyniki referendum były ważne, do urn muszą pójść co najmniej 3/5 liczby wyborców, którzy wzięli udział w wyborze władz samorządowych. W przypadku prezydenta Częstochowy to 46,6 tys., a w przypadku rady miasta 48,8 tys. osób.

Referenda na Śląsku

Obecnie trwa także zbiórka podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum ws. odwołania prezydent Gliwic Katarzyny Kuczyńskiej-Budki (KO). W tym przypadku trzeba zebrać 12,7 tys. podpisów poparcia.

Dotychczas w województwie śląskim przeprowadzono trzy referenda, które zakończyły się odwołaniem władz miejskich. W 2025 r. mieszkańcy odwołali prezydent Zabrza Agnieszkę Rupniewską. Frekwencja okazała się zbyt niska, żeby także odwołać radę miasta. W 2009 r. mieszkańcy odwołali prezydenta Częstochowy Tadeusza Wronę, a w 2012 r. prezydenta Bytomia Piotra Koja wraz z radą miejską.

Bez powodzenia w 2009 r. próbowano odwołać prezydenta Gliwic Zygmunta Frankiewicza wraz z radą miasta, w 2012 r. prezydent Rudy Śląskiej Grażynę Dziedzic wraz z radą miasta, a w 2017 r. prezydenta Bytomia Damiana Bartylę. We wszystkich trzech przypadkach frekwencja podczas referendum okazała się zbyt niska.

Źródło: PAP
Czytaj także: