- Linda Klimovicova urodziła się w Ołomuńcu, w Czechach, ale gra dla Polski. Do Bielska-Białej najpierw przyjeżdżała na treningi.
- W klubie, który reprezentuje, BKT Advantage Bielsko-Biała, zarywają noce, by oglądać jej mecze w Australian Open.
- W Melbourne awansowała właśnie do drugiej rundy, to już największy sukces jej kariery.
- Klimovicova wytłumaczyła, dlaczego zmieniła barwy narodowe.
- W drugiej rundzie Australian Open, w meczu z Ukrainką Eliną Switoliną, też zamierza wygrać.
- WIĘCEJ TENISA W EUROSPORT.TVN24.PL
19 stycznia, Melbourne, Australian Open 2026, runda I.
Linda w imprezie Wielkiego Szlema, w drabince głównej, debiutuje. Rywalką - Brytyjka Francesca Jones, numer 71. na świecie. Prowadzi 6:2, 3:2, Jones ma coraz większe problemy z poruszaniem się po korcie, punkty zdobywa tylko przy swoim podaniu, w medycznej przerwie fizjoterapeutka sprawdzała okolice jej prawego biodra. W końcu mecz poddaje.
Klimovicova jest w rundzie drugiej. - To już trzecia zarwana noc, po trzech meczach kwalifikacyjnych - opowiada Piotr Szczypka, prezes Beskidzkiego Klubu Tenisowego Advantage Bielsko-Biała, w którym Linda trenuje. - Ze względu na godzinę mecze oglądamy domach, nie w klubie, ale na bieżąco wymieniamy się uwagami. To fajne zarywanie nocy, oby było ich jak najwięcej.
"Z każdym miesiącem przebywała u nas coraz dłużej"
Na świat przyszła 18 czerwca 2004 roku w Ołomuńcu, Morawy, wschodnia część Czech. Półfinalistka juniorskiego Wimbledonu 2022, triumfatorka sześciu singlowych i czterech deblowych turniejów rangi ITF, niższej ligi tenisowej. W turniejach WTA Tour, rangi już wyższej, zadebiutowała w 2021 roku, w Pradze.
Jak trafiła do Polski, do Bielska Białej? Opowiada prezes Szczypka: - Szukaliśmy trenera dla Mai Chwalińskiej, naszej zawodniczki. Szukaliśmy go w Czechach i padło na Jaroslava Machovsky'ego. Zaczął współpracę z Mają, zobaczył, jak to wszystko u nas wygląda. Lindę oczywiście znał. I ona też zaczęła tu przyjeżdżać na treningi. Jesteśmy silnym klubem, zawsze współpracowaliśmy z Czechami, więc zaprosiliśmy Lindę do drużynowych mistrzostw Polski, jeszcze w juniorach, z 15 lat wtedy miała. A w międzyczasie okazało się, zupełny przypadek, że Marek, jej ojciec, znał się z moim niestety już świętej pamięci ojcem. Z każdym miesiącem przebywała u nas coraz dłużej, mamy tu restauracje i dobre warunki mieszkaniowe, niczego jej nie brakowało, często trenowała razem z Mają, szybko zaprzyjaźniła się ze wszystkimi.
A zmiana obywatelstwa, krok tak poważny?