Rocznik 1994, pochodzi z Oleśnicy, gmina Zagórów, województwo wielkopolskie. Ukończone studia na kierunku lekarskim Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, specjalizacja - radiologia, przed nią jeszcze egzamin specjalizacyjny, we wrześniu. Pracuje w Zakładzie Diagnostyki Obrazowej Szpitala Wojewódzkiego w Bełchatowie.
Zawodniczka Sportowego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Start Łódź. Najlepszy sezon - 2022/2023, wywalczone trzy medale mistrzostw świata w La Molinie (Hiszpania), w tym ten najcenniejszy, z Moniką Kotzian w drużynowym Team Evencie Banked Slalomu. W zawodach cyklu FIS Pucharu Świata i Pucharu Europy startuje regularnie.
Jak będzie w rywalizacji paralimpijskiej? I jak w ogóle do sportu trafiła?
Rafał Kazimierczak: Zacznijmy od pracy - dlaczego postawiła Pani na medycynę?
Natalia Siuba-Jarosz: - Już w gimnazjum wiedziałam, co chcę robić. Część dzieciństwa spędziłam w szpitalach, na oddziałach ortopedycznych. Przechodziłam operacje korekcyjne, potem rehabilitacje, dużo tego za mną, dużo się napatrzyłam.
Nie miała Pani dość tych szpitali? Nie chciała tego wymazać z pamięci?
- Jak widać na załączonym obrazku - nie. To znaczy bycia pacjentką tak, oczywiście, że miałam dosyć. Teraz występuję po drugiej stronie.
Trudne studia. Piękny zawód.
- Tak, wspaniały, dający ogromną satysfakcję. Nigdy nie miałam jakichś specjalnych trudności jeśli chodzi o naukę, więc spośród wszystkich opcji mogłam wybrać medycynę. Kierowałam się też tym, żeby ten wybór miał silne poczucie sensu. Co może być piękniejszego od pomagania ludziom?
Pani Natalio, te pytania muszą paść - dlaczego tyle czasu spędziła Pani w szpitalach? Na czym polega Pani niepełnosprawność?
- To się nazywa zespół artrogrypotyczny, rzadka niepełnosprawność, zdarza się raz na 100 tysięcy urodzeń. Niewiele osób zajmuje się w Polsce leczeniem tego, ze względu na to, że tak niewielu jest pacjentów. Artrogrypoza to bliznowacenie mięśni, u mnie też niedowład prawej kończyny dolnej, prawa stopa jest mocno zdeformowana i niewykształcona. Do tego szereg wad wrodzonych w kręgosłupie. Dzięki rehabilitacji i zabiegom, które miałam, w codziennym funkcjonowaniu nie jest to jakoś mocno odczuwalne czy zauważalne.