TVN24 | Polska

Nauczycielki w przedszkolach i opiekunki w żłobkach boją się wracać do pracy. "Jak rząd to sobie wyobraża?"

TVN24 | Polska

Autor:
Justyna
Suchecka
Źródło:
tvn24.pl
Czy specjaliści są za powrotem maluszków do przedszkoli i żłobków? Jak zachować reżim sanitarny? Cieszyński odpowiadaTVN24
wideo 2/4
TVN24Czy specjaliści są za powrotem maluszków do przedszkoli i żłobków? Jak zachować reżim sanitarny? Odpowiada wiceminister zdrowia

Rząd zdecydował, że od 6 maja żłobki i przedszkola mogą być otwierane. Ich właściciele i dyrektorzy narzekają na brak informacji, a nauczyciele boją się powrotu do pracy wśród dzieci, gdzie ciężko jest zachować zasady higieny.

NOWE >> Przedszkola i żłobki mogą działać od 6 maja

"Proszę o konkretną odpowiedź: czy nauczyciele będą musieli pójść do żłobków, przedszkoli i świetlic w najbliższym czasie na zajęcia opiekuńcze? A tak w ogóle żłobek i przedszkole ma przede wszystkim funkcję opiekuńczą, to jak może być nieczynne, a czynne? Dlaczego narażacie nauczycieli na takie ryzyko? Skoro minister zdrowia mówi, by nie tworzyć grup, to jak sobie państwo to wyobrażają?" – to fragment listu, który trafił do Związku Nauczycielstwa Polskiego i został skierowany do ministerstw edukacji oraz pracy. Jego autorką jest zaniepokojona nauczycielka.

- Jesteśmy takimi listami i pytaniami zasypywani – twierdzi Sławomir Broniarz, prezes ZNP. I dodaje: - Mamy 27 kwietnia, jeśli w jakiejkolwiek formie placówki oświatowe mają być uruchomione za tydzień, powinniśmy już o tym wiedzieć. Choć to dziwne, że rząd rozważa przywrócenie częściowej działalności przedszkoli i szkół, równocześnie mówiąc, że szczyt zachorowań przed nami - dodaje.

Piontkowski: Do 24 maja działalność szkół ograniczona (wypowiedź z 24 kwietnia)TVN24

W czwartek 16 kwietnia premier Mateusz Morawiecki poinformował, że placówki oświatowe w części będą mogły zostać otwarte, dopiero w trzeciej fazie "odmrażania gospodarki". Czy to już? Nie ma pewności.

Powrót już 4 maja?

W zeszłym tygodniu minister edukacji Dariusz Piontkowski poinformował, że przerwa w placówkach oświatowych zostanie przedłużona. Miała zakończyć się w tym tygodniu, ostatecznie będzie dłuższa o kolejny miesiąc i potrwa do 24 maja. Równocześnie Piontkowski poinformował jednak, że pewne ograniczenia zostaną zniesione tak, by wcześniej z opieki w placówkach mogły skorzystać najmłodsze dzieci.

Skąd pomysł, że miałoby to nastąpić już od poniedziałku 4 maja?

Po pierwsze, żłobki - odpowiedzialny za nie jest resort pracy, a nie MEN. I właśnie ministerstwo pracy opublikowało rozporządzenie, które przedłuża zawieszenie pracy żłobków jedynie do 3 maja. Zasypywane pytaniami na ten temat służby prasowe resortu, odpowiadają: "Rozporządzenie mówi o przedłużeniu zawieszenia placówek, a nie o ich otwarciu".

Kto nie znajdzie opieki, dostanie zasiłek

Ale jest też drugi trop  - jeszcze w zeszłym tygodniu rząd tylko do 3 maja planował przedłużenie wypłat dodatkowego zasiłku opiekuńczego związanego z epidemią COVID-19. Dodatkowe dni (ponad 60 wynikających ze standardowych przepisów) przysługiwały w czasie epidemii rodzicom i opiekunom dzieci do lat 8, wynikały właśnie z zamknięcia placówek oświatowych i opiekuńczych.

W sobotę narracja była już jednak nieco inna. - Będziemy dwutorowo starali się pomóc rodzicom, którzy są w coraz w trudniejszej sytuacji. Dlatego już na początku przyszłego tygodnia przedstawimy sposób umożliwienia sprawowania opieki nad dziećmi w wieku przedszkolnym oraz klas 1-3. A z drugiej strony - dla tych rodziców, którzy nie będą mogli skorzystać z tej opieki lub z różnych względów ta opieka nie będzie mogła być sprawowana - podjąłem decyzję o przedłużeniu zasiłku opiekuńczego - powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Kluczowa informacja: zasiłek nie będzie jak dotąd dla wszystkich, a jedynie dla tych, którzy nie będą mogli skorzystać z innych form opieki. Jakich dokładnie? Wciąż nie wiadomo. Szczegóły mają zostać podane w tym tygodniu.

Morawiecki: zasiłek opiekuńczy będzie przedłużony (wypowiedź z 25 kwietnia)TVN24

"Sami chcielibyśmy wiedzieć"

Ministerstwo edukacji o stopniowym przywracaniu opieki w podległych mu przedszkolach i szkołach podstawowych (chodzi o klasy 1-3) ma poinformować we wtorek lub w środę. Gdy próbowaliśmy się dzisiaj dowiedzieć, co szykuje dla rodziców i nauczycieli, od osób związanych z resortem najczęściej słyszeliśmy "sami chcielibyśmy wiedzieć".

A na te informacje czekają nie tylko tysiące rodziców, ale też nauczyciele, dyrektorzy i właściciele placówek oświatowych. Również tych niepublicznych.

Problemów do rozwiązania jest wiele, m.in. ile dzieci będzie przypadać na jednego opiekuna? Rodzice których dzieci będą mieli pierwszeństwo, jeśli okaże się, że liczba opiekunów jest nieproporcjonalnie mniejsza niż chętnych? Jakie rygory sanitarne będzie musiała spełnić placówka, która będzie dzieci przyjmować? Kto ma zapewnić maseczki lub płyny dezynfekcyjne?

Dzieci w tym roku szkolnym już nie wrócą do szkół?TVN24

Nauczyciele się boją, szczególnie starsi

Wielu nauczyciel boi się powrotu do placówek oświatowych. Trzeba pamiętać, że mediana nauczycielskiego wieku to 50 lat – czyli połowa polskich nauczycieli jest po pięćdziesiątce, a część pracuje, choć jest już w wieku emerytalnym.

– Osoby starsze są szczególnie narażone na koronawirusa, nie dziwię się, że się boją – komentuje Broniarz. – Ale nie tylko one – dodaje prezes ZNP i na dowód przytacza kolejny nauczycielski list.

Agnieszka, nauczycielka przedszkolna z dziewięcioletnim stażem, która na co dzień mieszka z prawie 90-letnią babcią.

Jak ma wyglądać moja praca z małym dzieckiem w czasach pandemii, w rękawiczkach i w maseczce? Przecież to nierealne. Jak mam utrzymać reżim sanitarny wśród tak małych dzieci? Mam zabronić im się bawić? Mam ich nie przytulić, kiedy płaczą? A kto zapewni mi rękawiczki jednorazowe, maseczki i płyny do dezynfekcji? Czy panie pomoce będą na bieżąco wszystko dezynfekować? W Niemczech otwierają szkoły i zaczynają od najstarszych dzieci, a my od najmłodszych, bo władza nie chce płacić dłużej zasiłku...smutne, że ma się to odbyć kosztem dzieci, nauczycieli i innych pracowników placówek oświatowych.

"To rozsadniki infekcji"

Podobne obawy mają w żłobkach. - To są małe dzieci, które nie do końca rozumieją pojęcie dystansu, zdarza się, że płaczą na sam widok maseczek. Jak rząd sobie to wyobraża? – pyta Iga Kazimierczyk, kierująca żłobkiem w Warszawie, którego właścicielem jest fundacja. – Nie trzeba być specjalistą z WHO, by wiedzieć, że dzieciom trudniej przestrzegać zasad higieny niż dorosłym, a przedszkola i żłobki to często rozsadniki infekcji. Jeśli mój żłobek miałby w jakiejś formie wznowić działalność od poniedziałku, to przecież muszę poinformować pracowników, zorganizować wyżywienie, zadbać o odpowiednie środki ochronne, a na razie nie wiem nawet jakie – dodaje.

Autor:Justyna Suchecka

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Archiwum urzędu miasta