Masz subskrypcję?
Artur Chodziński do antykorupcyjnej służby, którą tworzył Mariusz Kamiński, trafił w 2006 roku. Wcześniej pracował w mediach, był związany m.in. z "Gazetą Wyborczą" i "Pulsem Biznesu". Z miejsca stał się jednym z najbardziej zaufanych ludzi Kamińskiego we wrocławskiej delegaturze CBA. Świadczą o tym sprawy, którymi się zajmował, między innymi tak zwana afera podsłuchowa, która zaważyła na przegranej koalicji PO-PSL w wyborach 2015 roku.
Agent na wylocie. I powrót
Wydawało się, że jego kariera załamie się jesienią tamtego roku, tuż przed wyborami. Został wtedy wyrzucony z biura przez kierującego nim wówczas Pawła Wojtunika za przecieki ze służby. A dodatkowo krajowy wręcz rozgłos przyniosło mu przyłapanie przez przełożonego na tym, że w trakcie dyżuru zaprosił do siedziby delegatury CBA kobietę do towarzystwa. Nagłośniliśmy to w tvn24.pl.
Szczegóły tej historii opowiadał reportaż "Czarno na białym" pod tytułem "Agent na wylocie"
Jednak po wygranych przez PiS wyborach wrócił do czynnej służby, znów stając się w CBA jednym z najbardziej zaufanych ludzi ówczesnego szefostwa biura. To on odpowiedzialny był za prowadzenie sprawy spółki Polnord i operacji wobec Romana Giertycha, dzisiejszego posła Koalicji Obywatelskiej. W ramach zadań służbowych rozpracowywał także tak zwany układ wrocławski i działalności biznesowe prowadzone przez Radosława Tadajewskiego. To pochodzący ze stolicy Dolnego Śląska biznesmen, który zarabiał miliony na współpracy z państwowymi podmiotami.
Przed przegranymi przez PiS wyborami w 2023 roku Chodziński odszedł na emeryturę. Ale z dawnymi kolegami ze służb kontaktu nie stracił. Ma też znajomości wśród posłów prawicy, występował na ostatniej konferencji programowej PiS "Myśląc Polska".
Bywał w Pałacu Prezydenckim za czasów Andrzeja Dudy, gdy jeszcze pracował w CBA. Na zdjęciu z 11 listopada 2025 roku pozuje z prezydentem Karolem Nawrockim i jego żoną Martą. Jak napisał w mediach społecznościowych, brał udział w uroczystościach z okazji Święta Niepodleglości. O kontakty z Chodzińskim zapytaliśmy zarówno Andrzeja Dudę, jak i kancelarię obecnego prezydenta.
Fundacja ludzi służb
Dziś Chodziński jest jednym z założycieli i udziałowców spółki Trzej Muszkieterowie, którą powołali z nim do życia dziennikarze TVP z czasów prezesur Jacka Kurskiego: Marcin Tulicki i Michał Adamczyk oraz Michał Karnowski.
Na początku 2025 roku razem z generałem Maciejem Materką, w latach 2018-2022 szefem SKW, i Norbertem Lobą, za PiS wiceszefem ABW, zainicjował Frontline Foundation. Jak czytamy w mediach społecznościowych fundacji, jej misja to "formułowanie i promowanie rozwiązań prawno-ustrojowych wzmacniających bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne".
- Powstała, bo jej członkowie liczą, że po odzyskaniu władzy przez prawicę wrócą na swoje stanowiska. W fundacji dorabiają też niezłe pieniądze do swoich mundurowych emerytur - opowiada nam jeden z byłych już szefów jednej ze służb, który również otrzymał propozycję zaangażowania się w działania Frontline, ale odmówił.