Kluczowy dokument na biurku w prokuraturze. "Wszystkie dane mogły trafiać do Izraela"

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego
Robert Zieliński: w sposobie finansowania Pegasusa istnieje grzech pierworodny
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Jacek Turczyk / PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Do prokuratury trafiła ekspertyza dotycząca szpiegowskiego systemu Pegasus, nad którą pracowali specjaliści z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego - wynika z informacji tvn24.pl. To kluczowy dokument dla przyszłości śledztwa, którego finałem może być postawienie zarzutów szpiegostwa osobom odpowiedzialnym za zakup i używanie izraelskiego oprogramowania.

Okoliczności kupna i stosowania izraelskiego systemu szpiegującego - powszechnie znanego jako Pegasus, choć zainstalowany w Polsce, miał w rzeczywistości kryptonim Jarvis - bada Zespół Śledczy nr 3 w Prokuraturze Krajowej.

Powołał go do życia wiosną 2024 roku ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar, a jego pracami kieruje od początku prokurator Józef Gacek. Jedną z pierwszych jego decyzji było zlecenie specjalistom z ABW wykonania ekspertyzy niedziałającego już wtedy w kraju systemu.

Ściśle tajne

O poziomie trudności zadania postawionego przed ekspertami kontrwywiadu świadczy ich pierwsza reakcja.

- Szef ABW przekazał, że eksperci będą gotowi z wnioskami najwcześniej w 2028 roku. Dla mnie to był szok, bo okazuje się, że zrozumienie tego, co zainstalowano w sercu polskich służb w 2017 roku, wymaga przynajmniej czterech lat pracy - mówił tvn24.pl jeden z posłów z komisji śledczej, która prowadziła swoje badania równolegle z prokuratorskim śledztwem.

Ekspertyza jest już jednak gotowa i trafiła na biurka prokuratorów - a precyzyjniej do kancelarii tajnej prokuratury. To dlatego, że jest ona opatrzona najwyższą klauzulą, którą przewiduje ustawa o ochronie informacji niejawnych, czyli ściśle tajne.

- ABW przygotowała szczegółową ocenę legalności, zasadności i prawidłowości wykorzystania przez funkcjonariuszy publicznych oprogramowania Pegasus - potwierdza tvn24.pl minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

"Dane mogły trafiać również do Izraela"

Mimo tak wysokiej klauzuli potwierdziliśmy - w kilku niezależnych od siebie źródłach - że najważniejsze fragmenty analizy dotyczą właśnie kwestii bezpieczeństwa.

Według ekspertów ABW system był administrowany zdalnie, z Izraela, nie było żadnych gwarancji hermetyczności danych, które pozyskiwał.

- Czyli po włączeniu kontroli operacyjnej wobec posła, ministra wszystkie dane z jego telefonu mogły trafiać również do Izraela - opowiada jeden z rozmówców tvn24.pl, zastrzegając swoją anonimowość. - Czyli że pozwalał na inwigilację inwigilujących - dodaje.

Zapytaliśmy o to resort ministra koordynatora służb specjalnych. "Przeprowadzono wielowątkową analizę ekspercką, obejmującą między innymi zagrożenia, które mogły wynikać z gromadzenia danych przez zagranicznego producenta oprogramowania, czy nieuprawnionego dostępu do tych danych" - to fragment odpowiedzi, którą otrzymaliśmy od rzecznika prasowego.

Będą zarzuty?

Takie wnioski ekspertów mają kluczowe znaczenie dla prokuratorów z Zespołu Śledczego nr 3. Będą oni musieli wkrótce podejmować decyzje, czy między innymi na tej podstawie mogą stawiać zarzuty karne związane ze szpiegostwem osobom odpowiedzialnym za zakup i instalację systemu.

Jako pierwszy o tym, że takie zarzuty mogą być w przyszłości formułowane, publicznie mówił generał Krzysztof Bondaryk, w przeszłości szef ABW, a obecnie dyrektor w MSWiA.

- Izraelczycy nie ukrywali tego i firma mówiła, że w trybie audytu ma dostęp do celów, (...) jak i do treści rozmów, też informacji o obywatelach, które są przekazywane - stwierdził Bondaryk w "Kropce nad i" w grudniu 2021 roku.

Debata 4
Bondaryk: Pegasus nie jest systemem przewidzianym do kontroli operacyjnej
Źródło: TVN24

Generał tłumaczył, że chodzi o zarzuty opisane w artykule 130 paragraf 2 Kodeksu karnego.

Kto, biorąc udział w działalności obcego wywiadu albo działając na jego rzecz, udziela temu wywiadowi wiadomości, której przekazanie może wyrządzić szkodę Rzeczypospolitej Polskiej podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8 albo karze dożywotniego pozbawienia wolności
Art. 130 paragraf 2 Kodeksu karnego

W związku z operacją kupna systemu część odpowiedzialnych już usłyszała zarzuty od prokuratorskiego zespołu śledczego. Wśród nich jest Ernest Bejda, były szef służby antykorupcyjnej, nadzorujący operację kupna i instalacji izraelskiego systemu. To zarazem jeden z najbliższych współpracowników duetu: Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik, którzy koordynowali służby w czasach rządów PiS.

Prokuratura i komisja

- Ernest Bejda najpierw miał postawiony zarzut niedopełnienia obowiązków, przekroczenia uprawnień. Zarzuty już raz mu zmodyfikowano, gdy przyszła ekspertyza ABW, że przed instalacją system powinien mieć zrobiony audyt bezpieczeństwa. Nie jest wykluczone, że wkrótce będzie kolejna modyfikacja już o zarzuty szpiegostwa - mówi nasz rozmówca z prokuratury.

- Decyzje będą zapadać w najbliższych miesiącach - dodaje.

Według naszych źródeł w prokuraturze tak poważne zarzuty - w przypadku których sąd w sytuacji uznania winy jako najniższą karę może ogłosić wyrok ośmiu lat więzienia - grożą również ministrom Mariuszowi Kamińskiemu i Maciejowi Wąsikowi.

Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik
Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik
Źródło zdjęcia: Leszek Szymański/PAP

Fakt, że w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym zainstalowano szpiegowski system nowej generacji oraz że sfinansowano go z pieniędzy Funduszu Sprawiedliwości ujawniliśmy na łamach tvn24.pl jeszcze w 2018 roku.

Po ostatnich wyborach powstał prokuratorski zespół śledczy oraz parlamentarna komisja, które równolegle badają wszelkie aspekty działania tego systemu. Posłowie właśnie kończą pisać raport, który będzie stanowił finał ich pracy. Prokuratorzy zaś nadal prowadzą swoje badania w kilku wątkach. Oprócz okoliczności samego zakupu weryfikują, jak Pegasus był używany w praktyce. Już znaleźli wiele nieprawidłowości, których skutkiem jest stawianie zarzutów byłym funkcjonariuszom Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Minister Tomasz Siemoniak w 2024 roku informował w TVN24, że za pomocą systemu Pegasus inwigilowanych było ponad 500 osób. Później Prokurator Generalny w informacji wysłanej do Sejmu i Senatu przekazał, że w latach 2017-2022 kontrola operacyjna przy użyciu Pegasusa objęła łącznie 578 osób.

Redagował Daniel Pawluczuk

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: