Katastrofa w kopalni Turów. Były dyrektor Stanisław Żuk unika odpowiedzi wprost na pytania

wit i zuk
Poseł Stanisław Żuk pytany o odpowiedzialność za katastrofę w kopalni Turów w 2016 roku
Źródło: TVN24

Stanisław Żuk, były dyrektor Kopalni Węgla Brunatnego Turów, a obecnie poseł Kukiz'15, był pytany o decyzję w sprawie podniesienia wysokości zwałowiska w kopalni. Według informatora "Superwizjera" przyczyniła się ona do katastrofy z 2016 roku, a podjął ją Żuk. Reporter TVN24 wielokrotnie zadawał w poniedziałek posłowi pytanie, czy to on decydował. Stanisław Żuk unikał odpowiedzi wprost, zasłaniał się między innymi niepamięcią. Przekonywał jednak, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

W sobotę w "Superwizjerze" został wyemitowany reportaż Michała Fuji "Układ wokół Turowa". Reporter pokazał między innymi, jak konflikt z Czechami w sprawie kopalni Turów powiązany jest z aferą korupcyjną w samorządzie w Bogatyni, gdzie znajduje się kopalnia, i katastrofą górniczą sprzed kilku lat.

OGLĄDAJ CAŁY REPORTAŻ "UKŁAD WOKÓŁ TUROWA" W TVN24 GO >>>

Chodzi o katastrofę z września 2016 roku, kiedy osunęło się zwałowisko z milionami ton ziemi, kamieni i pochodzących z elektrowni popiołów fluidalnych. Sparaliżowało to pracę kopalni i zmusiło elektrownię do znacznego obniżenia mocy. Kilka dni po zdarzeniu władze spółki zapewniły, że sytuacja jest opanowana. Równolegle pracownicy kopalni otrzymali zakaz rozmowy na ten temat.

>>> Układ wokół Turowa i katastrofa "skrupulatnie zamiatana pod dywan". Reportaż "Superwizjera" <<<

Ekspert i wieloletni menadżer branży energetycznej, który był świadkiem zarządzania Turowem, powiedział "Superwizjerowi", że "tam był czynnik ludzki". - Przede wszystkim podjęto decyzję o zwiększeniu objętości tego zwałowiska - zauważył. Natomiast już podniesienie wysokości zwałowiska było podjęciem ogromnego ryzyka. Według informatora "Superwizjera" osobą odpowiedzialną za decyzję o zwiększeniu wysokości zwałowiska był Stanisław Żuk. 

superwizjer zajawka
"Układ wokół Turowa". Fragment reportażu "Superwizjera"
Źródło: "Superwizjer" TVN

Katastrofa w kopalni Turów. Wymijające odpowiedzi byłego dyrektora Stanisława Żuka

Stanisław Żuk był wieloletnim dyrektorem kopalni Turów, w momencie katastrofy był już wiceprezesem w Polskiej Grupie Energetycznej. Dziś jest posłem z ramienia Kukiz’15.

W poniedziałek poseł Żuk był pytany przez reportera TVN24 Radomira Wita o sprawę wyrobiska i dotyczących go decyzji. Polityk powiedział, że nie chce rozmawiać z reporterem. Pytany, dlaczego powiedział, że "państwo jesteście nierzetelnymi dziennikarzami z TVN-u, produkujecie materiał niezgodny z prawdą".

Po pytaniu, czy to on podjął decyzję o zwiększeniu wysokości zwałowiska, poseł przez kilka sekund nie odpowiadał. Później powiedział jednak: - Oczywiście, że to jest nieprawda, że to ja podjąłem.

- To nie pan podjął decyzję? - dopytywał reporter, na co były dyrektor zareagował słowami: - Nie dam wam pożywki. - Niech pan po prostu najpierw się zorientuje, jak wygląda struktura takiego koncernu, gdzie kto jest, jak są podzielone kompetencje, kto odpowiada za działalność operacyjną, a kto za nadzór - powiedział Żuk po kolejnym pytaniu dotyczącym jego roli w katastrofie.

"Układ wokół Turowa". Echa reportażu "Superwizjera" i pytania do posła Stanisława Żuka, byłego dyrektora kopalni
Źródło: TVN24

Pytany po raz kolejny, czy to nie on podejmował decyzję o zwiększeniu wysokości, powiedział, że "po prosu nie pamięta, kiedy taka decyzja w ogóle mogła być podejmowana".

Reporter TVN24 pytał zatem, jak to się stało, że zwiększono wysokość zwałowiska, co w opinii ekspertów miało wpływ na katastrofę. - Coś okropnego, co wy sugerujecie. Jakich ekspertów? Przynajmniej ten ekspert, który się wypowiadał w tym reportażu, to zielonego pojęcia nie ma w ogóle o zwałowaniu - ocenił poseł Kukiz'15 i były dyrektor KWB Turów.

- Czyli pan nie ma sobie niczego do zarzucenia? - pytał Radomir Wit. - Nie mam nic - opowiedział poseł.

- No dobrze, ale kto podjął decyzję, żeby zwiększać wysokość? - dopytywał reporter. - Są tworzone dokumentacje, są robione do tego ekspertyzy i na podstawie takich dokumentacji, planu ruchu, który (jest - red.) zatwierdzony przez Okręgowy Urząd Górniczy, na każdy rok są zaplanowane poszczególne prace na poszczególnych piętrach zwałowych, jest to zatwierdzane przez Okręgowy Urząd Górniczy - mówił.

Dopytywany, czy jest to zatem odpowiedzialność urzędu, ocenił, że "odpowiedzialność wszystkich tych, którzy to zaplanowali, przeliczyli i zatwierdzili". Mówił też, że "nie pamięta", czy był w tym gronie. - W tym czasie, kiedy osuwisko powstało, już byłem trzy lata poza kopalnią - dodał Stanisław Żuk.

Czytaj także: