Wytwórnia płytowa 2020 poinformowała w piątek, że decyzję w sprawie postępowania GIF otrzymała tydzień temu. "Decyzja ta nakazuje usunięcie fragmentów utworu Taco Hemingwaya 'Zakochałem się pod apteką', które odwołują się do nazwy wiadomego leku. W toku postępowania przekazaliśmy wszelkie wymagane informacje, jednoznacznie zaprzeczając tezom GIF dotyczącym jakiegokolwiek lokowania produktu. Producent wskazanego leku wydał również adekwatne i zgodne z prawdą oświadczenie" - czytamy we wpisie wydawcy najnowszej płyty Taco Hemingwaya opublikowanym na Facebooku.
Informację o wydaniu decyzji w rozmowie z portalem tvn24.pl potwierdziła rzeczniczka prasowa GIF Olga Sierpniowska.
Później rzeczniczka przekazała redakcji "Faktów" TVN oświadczenie. "Postępowanie zakończyło się wydaniem decyzji administracyjnej, która ma rygor natychmiastowej wykonalności. Nie jest ona ostateczna i przysługuje od niej wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Decyzja nakazuje zaprzestanie prowadzenia reklamy produktu leczniczego w części, w jakiej piosenka 'Zakochałem się pod apteką' wskazuje nazwę handlową leku" - czytamy.
Sprawdziliśmy - w piosence dostępnej m.in. w serwisie Spotify fragmenty nazwy wspomnianego leku są wyciszone.
Decyzja "skandaliczna", składają skargę
Wytwórnia postanowienie GIF we wspomnianym wpisie określiła jako "skandaliczne", przekazując, iż w wydanej decyzji inspektorat "nie przedstawia żadnych dowodów potwierdzających współpracę ani zamiar promowania produktu. Przyjmuje natomiast postawę o charakterze cenzorskim, ingerując w istotę wolności twórczej".
W zakończeniu wpisu czytamy: "Uważamy tę decyzję za niedopuszczalne naruszenie wolności słowa. Wolność wypowiedzi i wolność twórcza są chronione zarówno Konstytucją RP, jak i Europejską Konwencją Praw Człowieka. Od decyzji składamy skargę do Sądu Administracyjnego".
Eksperci o zagrożeniach
"Zakochałem się pod apteką" pochodzi z albumu "Latarnie wszędzie dawno zgasły", który miał premierę w grudniu ubiegłego roku. Jeden z jego najbardziej komentowanych fragmentów mówi o dostępnym bez recepty preparacie, który jest mieszanką paracetamolu, kodeiny i kofeiny. Następnie opisywana jest sytuacja, w której farmaceutka odmawia sprzedaży preparatu, mówiąc: "To jest silny proszek, więc dać nie mogę (…) niech pan dba o zdrowie".
Jak podkreślają eksperci, pozamedyczne używanie takich preparatów jak wspomniany - szczególnie zawierających paracetamol - może prowadzić do ciężkich, nieodwracalnych uszkodzeń wątroby. Więcej o sprawie czytaj w portalu tvn24.pl.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl