Kontrowersje wokół utworu Taco Hemingwaya. Państwowa instytucja reaguje

Taco Hemingway
Leki tracą swoje właściwości na mrozie
Źródło zdj. gł.: Jakub Kaczmarczyk/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Popularna piosenka Taco Hemingwaya trafiła pod lupę państwowej instytucji. Główny Inspektorat Farmaceutyczny sprawdza, czy utwór "Zakochałem się pod apteką", zawierający bezpośrednie odniesienia do konkretnego leku, może zostać uznany za nieuprawnioną reklamę produktu leczniczego. Eksperci ostrzegają, że pozamedyczne używanie takich preparatów - szczególnie zawierających paracetamol - może prowadzić do ciężkich, nieodwracalnych uszkodzeń wątroby.

Popularność utworu "Zakochałem się pod apteką", wydanego w grudniu 2025 roku przez jednego z popularnych raperów młodego pokolenia Taco Hemingwaya, wywołała reakcję instytucji państwowych oraz szeroką debatę wśród ekspertów zdrowia publicznego, psychologów i pedagogów.

Główny Inspektorat Farmaceutyczny ostrzegł, że pozamedyczne używanie leków zawierających paracetamol może prowadzić do ciężkiego, nieodwracalnego uszkodzenia wątroby, a w skrajnych przypadkach do zgonu.

Utwór, który w krótkim czasie zyskał dużą popularność w mediach społecznościowych, zawiera bezpośrednie odniesienia do kupowania leków w aptece. W jednym z najbardziej komentowanych fragmentów podmiot liryczny śpiewa o dostępnym bez recepty preparacie, który jest mieszanką paracetamolu, kodeiny i kofeiny, a następnie opisuje sytuację, w której farmaceutka odmawia sprzedaży preparatu, mówiąc: "To jest silny proszek, więc dać nie mogę (…) niech pan dba o zdrowie".

Taco Hemingway pod lupą Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego
Taco Hemingway pod lupą Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego
Źródło zdjęcia: Jakub Kaczmarczyk/PAP

GIF bada sprawę

Krytycy wskazywali, że taki przekaz - nawet jeśli ma charakter narracyjny i artystyczny - może być przez młodych odbiorców odczytywany jako normalizacja ryzykownych zachowań i estetyzowanie tzw. aptecznego recreational use.

- Wczoraj zostało wysłane pismo do podmiotu odpowiedzialnego, ponieważ musimy najpierw ustalić, czy producent leku udzielił zgody artyście na prowadzenie reklamy - powiedział szef GIF Łukasz Pietrzak.

- Aby stwierdzić, że doszło do nieuprawnionej reklamy produktu leczniczego, musimy mieć pewność, czy taka zgoda istniała, czy też nie - zaznaczył. Dodał, że GIF nie ma kompetencji do karania artysty, a jego rola ogranicza się do ustalenia stanu faktycznego i ewentualnego zawiadomienia innych organów.

Szef GIF poinformował również, że skontaktował się z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. - Rozmawiałem osobiście z Centrum, ponieważ jeden ze składników takich preparatów obejmuje przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii - powiedział.

Czytaj też: Jogurt ze szkłem. Ostrzeżenie

Szef GIF: to rozwala wątrobę

Pietrzak podkreślił jednocześnie, że w jego ocenie największe zagrożenie zdrowotne nie wynika z efektu odurzeniowego. - Nie ten preparat jest najczęściej nadużywany w celach pozamedycznych, a skutki odurzeniowe są w praktyce ograniczone - zaznaczył. Jak dodał, kluczowym problemem jest paracetamol. - Jeżeli ktoś chciałby uzyskać jakikolwiek efekt, musiałby zjeść bardzo duże ilości leku. Wtedy po prostu "rozwala" sobie wątrobę - powiedział.

- To działa jak zatrucie muchomorem sromotnikowym - ostrzegł Pietrzak. - Po kilku dniach może dojść do toksycznego uszkodzenia wątroby, encefalopatii i zgonu, jeżeli nie poda się odpowiednich odtrutek w odpowiednim czasie - wskazał. Zaznaczył, że w wielu przypadkach uszkodzenie wątroby jest trwałe. - Organów do przeszczepu brakuje, a takich pacjentów niestety przybywa - podkreślił.

Szef GIF, powołując się na dane Narodowego Funduszu Zdrowia, przypomniał, że w 2023 roku hospitalizacje związane z działaniami niepożądanymi i przedawkowaniami leków kosztowały system ochrony zdrowia 92 mln zł. - Sam paracetamol to było prawie 7,3 mln zł, mimo że jest powszechnie uważany za bezpieczny preparat - powiedział.

Pietrzak zaznaczył również, że młodzież często dobrze orientuje się, które preparaty są wykorzystywane w celach pozamedycznych. - To nie jest jeden z tych produktów, które były popularne wśród młodych ludzi - powiedział. - Największym zagrożeniem jest bagatelizowanie ryzyka i przekonanie, że legalny lek nie może wyrządzić poważnej szkody - dodał.

Kluczowa nauka krytycznego myślenia

Do sprawy odniosła się psycholog i certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień Magdalena Rowińska. - Dzieci i młodzież bardzo często na ślepo podążają za tym, co pokazują influencerzy - powiedziała. - Problemem jest całkowity brak krytycznego myślenia, którego nikt ich wcześniej nie nauczył - ani w domu, ani w szkole.

Rowińska przypomniała wcześniejsze zjawiska z portali społecznościowych. - Mieliśmy już paracetamol challenge na Tik Toku. Następnym razem ktoś zacznie mówić o jeszcze bardziej niebezpiecznych substancjach i znowu zobaczymy wysyp takich zachowań - zaznaczyła.

Jej zdaniem kluczowe znaczenie ma profilaktyka i wzmacnianie kompetencji psychospołecznych. - Nie możemy rezygnować z uczenia dzieci krytycznego myślenia, nawet jeśli decyzje podejmują pod wpływem emocji - powiedziała.

"Legalny lek nie oznacza leku bezpiecznego"

Głos w sprawie zabrał także Przemysław Staroń, psycholog i Nauczyciel Roku 2018. W jego ocenie głównym problemem dotyczącym omawianego leku jest paracetamol. Zaznaczył, że sam w przeszłości uzależnił się od tego leku. - Moja psychiatrka pomogła mi z tego wyjść, krok po kroku. Wiem, o czym mówię - podkreślił. - Efekty odurzające są bardzo umiarkowane, natomiast ryzyko zniszczenia wątroby jest ogromne - powiedział Staroń.

Zaznaczył, że nie kwestionuje autonomii sztuki. - Sztuka jest przestrzenią wolności, ale wolność bez odpowiedzialności nie istnieje - powiedział. - Jeżeli ktoś przedstawia używanie substancji psychoaktywnych w pozytywnym świetle, to modeluje zachowania swoich fanek i fanów, niezależnie od tego, czy mówi, że to licentia poetica - zaznaczył.

Eksperci zgodnie apelują do rodziców i opiekunów o rozmowy z dziećmi na temat ryzyk związanych z pozamedycznym używaniem leków. - Legalny lek nie oznacza leku bezpiecznego - podkreślił Pietrzak. - Takie eksperymenty mogą skończyć się ciężką chorobą albo śmiercią - podsumował.

PAP zwróciła się do muzyka i jego menadżerów z prośbą o komentarz, jednak nie uzyskała odpowiedzi.

Źródło: PAP
Autorka/Autor: BC/ToL
Zobacz także: