Były minister sprawiedliwości pytany, czy nie dziwi go, że szef Amber Gold Marcin P., po przedstawieniu mu zarzutów, nie trafił do aresztu, odpowiedział, że nie. I zwrócił uwagę, że Marcinowi P. nadal nie postawiono zarzutu oszustwa z art. 286 k.k.
Ale po chwili dodał: - Myślę, że będą jeszcze inne zarzuty, to według mnie nie jest koniec. Najpoważniejsze zarzuty jeszcze przyjdą. Mam takie przeczucie.
Dopytywany, czy ws. Amber Gold zawiodło państwo, stwierdził, że w jego opinii było tak, że każda instytucja działała oddzielnie, nie było współgrania.
"Czuł się bezkarny"
Ćwiąkalski zwrócił uwagę, że osoby, które działają, jak Marcin P., wykorzystują luki w prawie. Przykładem jest choćby to, że skazani ze przestępstwa gospodarcze, nie mogą zasiadać w zarządach spółek, nie ma jednak instytucji, która by to kontrolował i to m.in. wykorzystał Marcin P.
- Nikt nie był zobowiązany, żeby to dokładnie sprawdzić - zaznaczył były minister sprawiedliwości. Dodał, że w przypadku Marcina P., który miał sześć wyroków w zawieszeniu, było duże poczucie bezkarności. - Liczył, że kolejny raz też się uda, skoro do tej pory praktycznych konsekwencji nie poniósł, nie musiał nawet naprawiać szkody - powiedział Ćwiąkalski.
Jego zdaniem, nie ma podstaw do dymisji ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Ponieważ - jak stwierdził - nie sprawował on tej funkcji, kiedy powstawał Amber Gold.
Ćwiąkalski uważa, że nadal bardzo mało wiemy o sprawie Amber Gold.
- Głównie zajmujemy się wątkami sensacyjnymi, kto ile wpłacił, ile osób pokrzywdzonych - powiedział Ćwiąkalski.
Dodał, że wiele wątków będzie musiało być ustalonych w trakcie żmudnego śledztwa.
Sześć zarzutów
Amber Gold to firma działająca od 2009 r. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. Ostatnio poinformowano o likwidacji spółki.Prokuratura postawiła zaś szefowi spółki Marcinowi P. sześć zarzutów, m.in. prowadzenia działalności bankowej i kantorowej bez zezwoleń.
Śledczy zajmują się zawiadomieniami: klientów spółki, Komisji Nadzoru Finansowego i Banku Gospodarki Żywnościowej, w ramach śledztwa prokuratura sprawdza m.in. podejrzenie prania pieniędzy przez spółkę.
Autor: MAC//bgr / Źródło: tvn24