Agenci CBA w KGHM. W tle interesy z handlarzem bronią

CBA
14.04.2020 | Lotniczy gigant wylądował na Okęciu. Na jego pokładzie tony sprzętu ochronnego
Źródło: Fakty TVN
Agenci CBA przez dwa dni pracowali w biurach giełdowej spółki KGHM w Lubinie, poszukując dokumentów związanych z dokonanymi w czasie pandemii zakupami, w tym respiratorów od tajemniczego handlarza bronią - dowiedział się portal tvn24.pl.

Według informacji tvn24.pl agenci CBA pojawili się w biurach prowadzącego działalność na czterech kontynentach giganta w ubiegłym tygodniu. - Realizowali polecenie wydania rzeczy, które sformułowała Prokuratura Regionalna w Łodzi - mówi rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.

To prawnicze sformułowanie oznacza, że gdyby władze spółki odmówiły "wydania rzeczy", doszłoby do przeszukania. Jednak obecny zarząd współpracował z funkcjonariuszami, pomagając w poszukiwaniach. Ustaliliśmy, że były to działania w ramach dużego śledztwa, które od jesieni 2024 roku nadzoruje właśnie łódzka prokuratura.

- Dotyczy podejrzenia przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez urzędników Ministerstwa Zdrowia, Kancelarii Premiera i Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych - mówi nam rzecznik łódzkiej prokuratury regionalnej Krzysztof Kopania.

Śledztwo to efekt zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, które złożyło Ministerstwo Zdrowia na początku 2024 roku. Najpierw sprawę badano w warszawskiej prokuraturze okręgowej, a stamtąd jesienią 2024 roku - decyzją Prokuratury Krajowej - przeniesiono je właśnie do łódzkiej prokuratury regionalnej. Jak dotąd nikomu nie przedstawiono zarzutów. 

OGLĄDAJ: Jak Polska respiratory kupowała
pc

Jak Polska respiratory kupowała

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Transakcja z handlarzem bronią

Agenci CBA poszukiwali w archiwach KGHM wszelkich dokumentów związanych z "covidowymi" zakupami realizowanymi przez koncern.

- Chodzi o wszelkie zachowane maile, dokumenty związane z procesami negocjacji umów oraz następnie ich realizacji - mówi nasze źródło, zastrzegając anonimowość.

Przypomnijmy, że m.in. w 2020 roku na polecenie premiera Mateusza Morawieckiego spółka KGHM zaczęła w ramach pomocy skupować sprzęt medyczny przydatny do walki z pandemią. Na mocy umowy spółka miała znaleźć dostawcę, a faktury pokrywał budżet państwa. Jako pośrednika w zakupie 285 respiratorów KGHM wybrała tajemniczego biznesmena z Lublina Andrzeja Izdebskiego. Jego firma specjalizowała się w produkcji motolotni, a w przeszłości Izdebski był zamieszany w nielegalny handel bronią.

Według wielokrotnie powtarzanych przez ówczesnego wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego deklaracji kontrakty z lubelską firmą Andrzeja Izdebskiego polecała Agencja Wywiadu.

Dlatego równolegle z transakcją z KGHM spółka tego samego handlarza miała dostarczyć 1000 respiratorów na bezpośrednie zamówienie z Ministerstwa Zdrowia. 

Obydwie transakcje pierwotnie prześwietlali dziennikarze, posłowie Dariusz Joński i Michał Szczerba, a po nich Najwyższa Izba Kontroli. W kontekście transakcji KGHM kontrolerzy z NIK ustalili, że miedziowa spółka przepłaciła za 285 respiratorów. Producent oferował je za 65 tysięcy, a finalnie każdy jeden kosztował podatnika 159 tysięcy. Tylko na tej transakcji strata sięgnęła 27 milionów złotych.

Tajemnicza śmierć

Pieniądze - w formie zaliczek - trafiły do pośrednika, Andrzeja Izdebskiego. Co więcej: zgodnie z umową zawartą między KGHM a rządem sprowadzane aparaty miały spełniać wszelkie krajowe normy, by jak najszybciej mogły trafić do szpitali. Tymczasem jeszcze wiele miesięcy po ich sprowadzeniu i odebraniu trwały prace nad ich certyfikacją i ostatecznie nie pomogły w walce z pandemią.

Prokuratura - jeszcze w czasach, gdy nadzorował ją Zbigniew Ziobro - umorzyła postępowania z doniesień posłów i Najwyższej Izby Kontroli. Dopiero po przegranych przez obóz Zjednoczonej Prawicy wyborach przeprowadzono audyt w Ministerstwie Zdrowia, którego skutkiem było ponowne zawiadomienie do prokuratury. Sam Izdebski jeszcze w 2022 roku wyjechał do Albanii, gdzie wkrótce zmarł, a jego zwłoki natychmiast po przewiezieniu do kraju skremowano.

- W śledztwie koncentrujemy się na odpowiedzialności ówczesnych władz KGHM, najwyższych urzędników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, gdzie trafiły respiratory od handlarza bronią - usłyszeliśmy w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.

Czytaj także: