Prezydent USA Donald Trump oświadczył w piątek, że "przyjemnością informuje", iż w przyszłym tygodniu podwyższy cła na samochody osobowe i ciężarowe z UE do 25 proc. Zarzucił Unii Europejskiej, że nie przestrzega umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi. Nie doprecyzował jednak, w jakim aspekcie.
Na mocy porozumienia zawartego 2025 r. w szkockim Turnberry USA obniżyły cła na europejskie auta z 25 do 15 proc., a UE zobowiązała się do zerowych ceł na towary przemysłowe oraz uproszczenia regulacji korzystnych dla firm amerykańskich.
Domański: koszty ceł ponoszą gospodarstwa domowe i klienci
Minister finansów Andrzej Domański skomentował w poniedziałek zapowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa. W jego cenie wysokie cła zaszkodzą zarówno UE, jak i USA. Przypomniał, że UE wynegocjowała porozumienie z USA, które powinno zostać szybko przyjęte.
Szef resortu finansów, który w poniedziałek uczestniczy w posiedzeniu ministrów finansów państw strefy euro w Brukseli, powiedział, że ma zamiar rozmawiać na tym forum o zapowiedzi Trumpa ws. zwiększenia ceł, a także o polityce handlowej UE wobec USA. Chociaż, jak dodał, będą to raczej rozmowy bilateralne.
- Dla nas jest niezwykle istotne, żeby powiedzieć jasno - cła szkodzą firmom i szkodzą, de facto, także gospodarstwom domowym, bo to gospodarstwa domowe i klienci, tak naprawdę, ponoszą koszty wyższych ceł - powiedział minister.
Przypomniał, że Unia Europejska wynegocjowała porozumienie z USA, które powinno zostać szybko przyjęte. Zapewnił, że w ostatnich tygodniach procedury dotyczące wdrożenia umowy znacznie przyspieszyły. Dodał też, że ma nadzieję, iż uda się zakończyć ten proces bez niepotrzebnej eskalacji.
Minister zauważył, że chociaż Polska nie eksportuje aut do Stanów Zjednoczonych, to wysyła części do samochodów produkowanych w innych krajach Unii Europejskiej, a stamtąd te towary trafiają do USA. - Oczywiste więc jest, że choćby z tego powodu wolelibyśmy, aby nowych ceł nie było i aby zostały one na wynegocjowanym wcześniej poziomie. To by było korzystne także dla polskiej gospodarki - ocenił Domański.
"Oni niczego z tego nie zrobili"
Przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer zapowiedział w poniedziałek, że podwyżka ceł na samochody i ciężarówki z Unii Europejskiej do 25 proc. będzie realizowana, choć Waszyngton prowadzi w tej sprawie rozmowy z europejskimi partnerami. Ocenił, że cła na auta są tylko jedną z kwestii spornych w relacjach z UE.
Greer uzasadnił tę decyzję, zapowiedzianą w piątek przez prezydenta Donalda Trumpa, brakiem wdrożenia przez UE warunków porozumienia z Turnberry.
- Oni niczego z tego nie zrobili – powiedział Greer w wywiadzie dla CNBC, dodając, że prace legislacyjne w Parlamencie Europejskim nad zatwierdzeniem umowy przebiegają "bardzo wolno", a zgłaszane poprawki ograniczałyby amerykański eksport.
- W pewnym momencie, po wielu miesiącach rozmów z europejskimi kolegami, prezydent uznał, że skoro Europejczycy nie wdrażają porozumienia, to my też nie musimy wdrażać go w całości - wyjaśnił.
Trump zapowiedział w piątek, że wprowadzi nowe cła w tym tygodniu. Jak dotąd nie podpisał jednak stosownych dokumentów.
Element szerszej układanki
Greer podkreślił, że podwyżka ceł na auta to "tylko jeden z elementów" szerszej układanki handlowej. Zaznaczył, że kontaktował się w weekend z europejskimi i niemieckimi urzędnikami ds. handlu, by wyjaśnić motywy decyzji w sprawie ceł i przypomnieć o wcześniejszych rozmowach dotyczących zgodności działań UE z porozumieniem.
Amerykański urzędnik zapowiedział, że spodziewa się zakończenia postępowań w sprawie nieuczciwych praktyk handlowych Unii Europejskiej do lata, co - jak się oczekuje - ma być podstawą do zwiększenia ceł na produkty z UE.
Według umowy z Turnberry maksymalna stawka na niemal wszystkie towary z UE miała wynosić 15 proc., lecz po tym, gdy Sąd Najwyższy uznał większość ceł Trumpa za nałożone nielegalnie, taryfy zostały obniżone. Trump następnie wprowadził tymczasowe globalne 10-procentowe cła, które obowiązują do lipca br.
KE odpowiada Trumpowi
Komisja Europejska odrzuciła zarzuty o niespełnianie warunków porozumienia. Bernd Lange, przewodniczący komisji handlu Parlamentu Europejskiego, ripostował, że to strona amerykańska wielokrotnie łamała porozumienie - wskazując m.in. na podwyżkę ceł na metale do 50 proc., wprowadzoną w sierpniu ubiegłego roku. Określił też działania Trumpa jako dowód na "niestabilność" USA jako partnera handlowego.
Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier poinformował w poniedziałek, że KE "zachowuje spokój" w reakcji na zapowiedzi USA dotyczące wprowadzenia nowych ceł na europejskie samochody. Dodał, że KE dysponuje narzędziami, aby "chronić interesy UE".
- To niczego nie zmieniło po naszej stronie. Dlaczego? Bo jesteśmy najbardziej wiarygodnym partnerem na świecie. Kiedy podpisujesz umowę z UE, wiesz, że otrzymasz właśnie to, (na co się umówiłeś). Dlatego od pierwszego dnia wdrażamy wspólne oświadczenie i jesteśmy w pełni zaangażowani w realizację naszych wspólnych zobowiązań - zapewnił w poniedziałek rzecznik KE.
Dodał, że KE ma "opcje, aby chronić interesy UE". - Zachowujemy spokój, skupiając się na egzekwowaniu wspólnego oświadczenia (porozumienia ws. handlu między Waszyngtonem a Brukselą - red.) w interesie naszych firm, naszych obywateli. I to, nawiasem mówiąc, po obu stronach Atlantyku - dodał.
Komisarz UE ds. handlu Marosz Szefczovicz jeszcze w ubiegłym tygodniu, po spotkaniu w Waszyngtonie z amerykańskim ministrem finansów Scottem Bessentem, przekonywał, że USA zamierzają trzymać się porozumienia handlowego zawartego z UE w lipcu 2025 r. Umowa, która weszła w życie w sierpniu ubiegłego roku, wprowadzała m.in. jednolitą stawkę celną w wysokości maksymalnie 15 proc. na większość towarów z UE, w tym samochody.
Merz wzywa do szybkiego finału
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz - którego kraj prawdopodobnie ucierpiałby najbardziej na podwyżce ceł samochodowych - powiedział na antenie stacji ARD: Amerykanie mają już wszystko dopięte, a Europejczycy nie. Dlatego mam nadzieję, że uda nam się osiągnąć porozumienie tak szybko, jak to możliwe.
Według dyplomatów państwa członkowskie w większości opowiadają się za błyskawicznym porozumieniem między Parlamentem a Radą w sprawie wdrożenia unijnej części umowy. Manfred Weber, szef centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej (największej frakcji w PE), również wezwał do szybkiego zakończenia negocjacji, co pozwoliłoby Parlamentowi na ostateczne zatwierdzenie przepisów jeszcze w tym miesiącu.
Taki harmonogram byłby jednak bardzo ambitny - ocenia Reuters. Bernd Lange, przewodniczący komisji handlu w PE, który będzie prowadził negocjacje w imieniu izby, ocenił zachowanie Trumpa jako niedopuszczalne. Dodał, że sprawia, iż postulowane przez Parlament zabezpieczenia są teraz jeszcze bardziej niezbędne. Lange zapowiedział, że w środę poprowadzi spotkanie z europosłami, by omówić dalsze kroki.
Ignacio García Bercero, ekspert think tanku Bruegel i były główny negocjator handlowy UE, stwierdził, że groźba celna wydaje się częściowo próbą wywarcia nacisku na Unię, by szybciej osiągnąć porozumienie. "UE powinna poświęcić na wypracowanie porozumienia tyle czasu, ile potrzebuje - nie ulegać presji ani nie dążyć do eskalacji" - zauważył, dodając, że stosowanie nacisków może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.
Źródło: PAP, Reuters
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock