Afera Zondacrypto. Donald Tusk odpalił polityczną bombę w sprawie Zbigniewa Ziobro

Waldemar Żurek
Waldemar Żurek przypomina PiS o umorzeniach w sprawie Zondacrypto. Materiał Macieja Warsińskiego dla magazynu "Polska i Świat"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Albert Zawada
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Politycy PiS próbują obarczyć winą za aferę Zondacrypto premiera Donalda Tuska. Jednakże, jak przypominał z mównicy minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, śledztwa w sprawie giełdy kryptowalut umarzane były za rządów prawicy aż trzy razy. Materiał Macieja Warsińskiego z magazynu "Polska i Świat".

Krzyki, nerwy, a nawet szczekanie jednej z posłanek Prawa i Sprawiedliwości. To, co działo się w Sejmie 4 września, będzie jeszcze nieraz wyciągane z archiwów. Premier Donald Tusk z mównicy sejmowej odpalił polityczną bombę. Mówił o "ścisłej więzi" między "Przemysławem Kralem, Zondacrypto, mafią, która wokół tego przedsięwzięcia się kręciła" a "PiS, Konfederacją i wysokimi urzędnikami państwowymi".

Na jaw, dzięki dziennikarzom śledczym "Superwizjera" i Wirtualnej Polski, wychodzą bulwersujące związki polityków prawicy z szemraną giełdą kryptowalut.

Prawo i Sprawiedliwość od kilku dni próbuje przekonać opinię publiczną, że to "Donald Tusk sprawuje władzę w Polsce, panuje nad służbami" i "nie zareagował z wyprzedzeniem, by uprzedzić Polaków przed tego rodzaju procederem" - jak mówił Rafał Bochenek, rzecznik partii.

- Co robicie od trzech lat? To nie Prawo i Sprawiedliwość, Zjednoczona Prawica, Konfederacja dzisiaj rządzi. To wy rządzicie - wtórował mu szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki.

Żurek o umorzeniach w sprawie Zondacrypto

Politycy PiS dwoją się i troją, żeby odciąć się od faktów i kalendarza wydarzeń związanych z kryptoaferą. W piątek z sejmowej mównicy odpowiedział im Waldemar Żurek. - Pierwsze umorzenie w sprawie Zondycrypto 29 marca 2019 roku, prokuratura regionalna w Katowicach. Zawiadomienie KNF, proszę sobie doczytać - przypomniał w Sejmie.

Komisja Nadzoru Finansowego od 2018 roku alarmowała, że BitBay, później Zondacrypto, to niebezpieczna bańka. 29 marca 2019 w kancelarii premiera pojawia się unijny negocjator do spraw Brexitu Michel Barnier. Spotkał się z premierem z ramienia Zjednoczonej Prawicy Mateuszem Morawieckim - nie z Donaldem Tuskiem.

- Drugie umorzenie, bo KNF składa środki odwoławcze - 12 czerwca 2020, prokuratura regionalna - mówił dalej Żurek. W tym czasie trwa pandemia COVID-u i kampania prezydencka. To premier Morawiecki spotyka się z partnerami w ramach Grupy Wyszehradzkiej i negocjuje KPO. 

Trzecie umorzenie miało miejsce 15 czerwca 2022 roku. To dzień, kiedy szeroko komentowana jest słowna żonglerka premiera i ministra sprawiedliwości kamieniami milowymi, tymi od KPO. Nie Tuska i Żurka, a Morawieckiego i Ziobry. 

Kryptoafera a Ziobro

Ten ostatni w historii Zondacrypto miał mieć swój udział, o czym dziś też wspominał obecny premier. - "Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom" - mówił Tusk w Sejmie, cytując udostępnione mu zeznana kluczowego świadka w śledztwie dotyczącym kryptoafery.

W podobnym tonie wypowiedział się szef MSWiA Marcin Kierwiński. - Morawiecki był wiceprezesem PiS, tak jak i Ziobro, który to jest umoczony po uszy. Całe to środowisko polityczne z jakichś powodów robiło wszystko, aby ten rynek nie był uregulowany - ocenił.

Były minister sprawiedliwości uciekł do Stanów Zjednoczonych. Ziobro, wobec którego prokuratura sformułowała 26 zarzutów dotyczących m.in. malwersacji i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przebywa tam jako korespondent Telewizji Republika - która pośrednio należy do polityków PiS, a której prezes - Tomasz Sakiewicz - za pieniądze Krala ucztował w Monako. Telewizja ta promowała Zondacrypto i była jej głównym reklamobiorcą.

Ziobro odniósł się na antenie Republiki do kwestii umorzeń. - Oni doskonale wiedzą o tym, że to, co mówi Tusk - (...) że to za moich czasów rzekomo miały być umarzane postępowania, że to myśmy podejmowali wtedy korzystne decyzje dla Krala - że to się nie klei - mówił.

Po kilku minutach przyznał, że przyszedł do niego współpracownik Krala, były agent CBA Chodziński. Ten sam, który zabrał na Ibizę posła Moskala. Ziobro twierdził, że nie chciał, potem przyjął od Krala pół miliona złotych na swoją fundację, które potem pożyczył sobie, żeby przeżyć podczas pobytu w Budapeszcie.

Źródło: TVN24
Czytaj także: