ROZMOWA PIASECKIEGO

Były minister zdrowia o aferze w Szpitalu Południowym: ja czytam tu politykę

Donald Tusk
Arłukowicz: to był normalny, polityczny zamach na rząd przy okazji Emila, który miał oskarżyć Trzaskowskiego
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Wiktor Dąbkowski/PAP
Były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 komentował aferę w Szpitalu Południowym i zarzuty, jakie sformułował wobec placówki były ordynator chirurgii. Według Arłukowicza "sprawa ma dwa ramiona". - Ja tu czytam politykę - ocenił.

Były ordynator oddziału chirurgii Szpitala Południowego w Warszawie Emil Jędrzejewski zarzucił placówce poważne nieprawidłowości i błędy medyczne, które kosztowały życie pacjentów. Miało do nich dochodzić, gdy koordynatorem SOR w placówce był Dawid Kacprzyk - były już radny KO. Jędrzejewski został w środę wezwany do Prokuratury Okręgowej w Warszawie w celu złożenia wyjaśnień. Jak przekazał jej rzecznik, Jędrzejewski "każde pytanie skwitował milczeniem". W środę oświadczenie wydał też sam Kacprzyk.

Sprawę komentował w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Według niego "ma ona dwa ramiona". - Pierwsze ramię to jest sprawa tego młodego doktora Kacprzyka, skandaliczna - powiedział. - Milion sześćset, skandal, wyrzucony z roboty, wyrzucony z partii, na głowie prokuratura, NIK, NFZ, masakra. I jak nie straci uprawnień do wykonania zawodu, to będzie sukces - mówił Arłukowicz.

Jak jednak dodał, "druga sprawa to jest doktor Emil". - Ja tu czytam politykę - skwitował.

- To jest w mojej ocenie - i powiem to bardzo wyraźnie w tym programie - normalny, polityczny zamach na rząd przy okazji Emila, który miał oskarżyć Trzaskowskiego - powiedział. - Ja słyszałem wypowiedzi dziennikarzy z tej stacji [chodzi o Kanał Zero - red.], która to uniosła, że właściwie jedynym sposobem na to wszystko, żeby to uratować, jest dymisja Trzaskowskiego i Tuska.

Odpowiedzialność Rafała Trzaskowskiego? Arłukowicz: zawiadamia się prokuraturę, nie była potrzebna reakcja naokoło

Emil Jędrzejewski miał jeszcze w ubiegłym roku pisać wiadomości do Trzaskowskiego, zawiadamiając go o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym. W środowym "Podcaście politycznym" Konrad Piasecki zwrócił uwagę, że wśród polityków KO jest silna obawa, że może on usłyszeć zarzuty między innymi niedopełnienia obowiązków.

Arłukowicz zwrócił jednak uwagę, że "w sprawach niejasnych sytuacji wobec jakiegokolwiek zgonu, które zdarzają się w każdym szpitalu w Polsce i Europie", zawiadamia się prokuraturę. - Czyli nie była potrzebna reakcja naokoło do Trzaskowskiego. Nie trzeba pisać SMS-a do Trzaskowskiego, żeby zawiadomić prokuraturę - podkreślił. - I z tego, co wiem, to w sprawie tego zgonu, o którym mówił doktor Emil, szpital to zrobił.

- Nie wiem, czy Trzaskowski miał reagować. Miał reagować na pewno dyrektor szpitala czy prezes. I zareagował - ocenił Arłukowicz.

Arłukowicz: to tak, jakbym pisał SMS do Trzaskowskiego o złamanym drzewie

Były minister zdrowia podkreślił, że Emil Jędrzejewski "nie jest amatorem", który stanowisko ordynatora chirurgii objął "z przypadku". - Jeśli doktor Emil widzi, że ktoś umarł w toalecie i wie, że ktoś popełnił błąd bądź zaniechał, to jestem zdziwiony, że jedynym pomysłem, jaki ma doktor, jest wysłanie SMS-a do prezydenta miasta - powiedział.

- Jest dyrektor szpitala, wicedyrektor, jest prokuratora, jest Naczelna Izba Lekarska, jest izba lekarska regionalna, jest NIK, jest konsultant wojewódzki, jest konsultant krajowy - wymieniał. - Jest tysiąc możliwości, a on wpada na pomysł, żeby wysłać SMS-a do Trzaskowskiego - mówił Arłukowicz. 

- To jest mniej więcej tak, że widzę, że złamało się drzewo w Alejach Jerozolimskich. I ja puszczę SMS-a do Trzaska, żeby naprawił złamane drzewo - opisywał.

Arłukowicz o zarzutach Jędrzejewskiego

Arłukowicz odniósł się też do samych zarzutów formułowanych przez Jędrzejewskiego. - Pech albo szczęście polega na tym, że ja jestem też lekarzem praktykiem - powiedział. Jak podkreślił, "przez moje naście lat pracy na oddziale każdego dnia zdawaliśmy raport z tego, co się działo w nocy". 

- I w żaden sposób sobie nie mogę wyobrazić sytuacji, żebyśmy nie powiedzieli sobie wzajemnie, że zdarzyło się coś na oddziale, że ktoś umarł w toalecie, o czym mówi doktor Emil - powiedział. - My żeśmy sobie relacjonowali, że dziecko się gorzej poczuło, miało wyższą gorączkę albo miało biegunkę w nocy. To jest oczywistą sprawą, że to raportujesz - podkreślił.

OGLĄDAJ: Afera w szpitalu. Arłukowicz: parę rzeczy mnie naprawdę wkurza
Bartosz Arłukowicz
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: