Donald Trump w wywiadzie dla telewizji Fox News bagatelizująco wypowiedział się o wsparciu, jakie Stany Zjednoczone otrzymują od sojuszników z NATO. Według niego, uczestniczący w misji w Afganistanie żołnierze spoza USA trzymali się z dala od linii frontu. Enuncjacje amerykańskiego prezydenta wywołały falę oburzenia zarówno w krajach sojuszniczych, jak i w samej Ameryce - zauważył w "Rozmowach na szczycie" w TVN24+ korespondent "Faktów" w Waszyngtonie Marcin Wrona. - Gdy Ameryka potrzebowała pomocy, to my się tam znaleźliśmy razem z innymi państwami, nie tylko z NATO. Około 120 tysięcy Polaków było zaangażowanych w naszą obecność w Afganistanie - zaznaczył. Jak dodał, w Afganistanie zginęło 3621 żołnierzy a 1160 z nich było z innych krajów; wśród ofiar śmiertelnych było 44 Polaków. - Cholera może wziąć, jak się słyszy takie dyrdymały opowiadane przez prezydenta Stanów Zjednoczonych - spuentował. Jacek Stawiski (redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego") zwrócił uwagę, że również inne operacje amerykańskie były wspierane przez wojska NATO. - Przecież działania przeciwko Państwu Islamskiemu to prowadzona wspólnie operacja zachodnia - zauważył. Według niego, "Donald Trump zapomina, jak szczelnym sojuszem okazało się NATO". - Boję się, że taka populistyczna propaganda osadza się w głowach Amerykanów - dodał. - Coś, co jest powtarzane w kółko z uporem maniaka, staje elementem świadomości społecznej i to jest przerażające - zgodził się Marcin Wrona.