Szef policji: nie godzę się na publiczny lincz na moich ludziach

0912N039X KOMENDANT POLICJI
"Nie godzę się na publiczny lincz na moich ludziach"
Źródło: TVN24

Oczekuję od państwa szacunku dla moich ludzi za to, co robią każdego dnia - mówił na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych Komendant Główny Policji nadinspektor Jarosław Szymczyk, który we wtorek wraz z ministrem spraw wewnętrznych i administracji Mariuszem Kamińskim przedstawił informację na temat działań policji podczas protestów po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

Posiedzenie sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, na której minister spraw wewnętrznych i administracji Michał Kamiński i Komendant Główny Policji przedstawili informację na temat działań policji podczas protestów po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów antyaborcyjnych, zwołano na wniosek posłów opozycji. Posłowie - jak podkreślali - chcą informacji dotyczących użycia przez funkcjonariuszy policji, w tym nieumundurowanych, środków przymusu bezpośredniego nieadekwatnych do sytuacji, a także interwencji wobec małoletnich i dziennikarzy.

"Nie będziemy uciekać przed żadną prawnie określoną odpowiedzialnością"

Szymczyk zapewnił, że jest na komisji po to, aby wyjaśnić w miarę możliwości wszystkie wątpliwości i odpowiedzieć na pytania. - Nie oczekuję tutaj podziękowań, choć moim ludziom każdego dnia należą się ogromne podziękowania za to, co robią dla bezpieczeństwa Polski i Polaków. Ale ja bardzo oczekuję od państwa szacunku dla moich ludzi za to, co robią każdego dnia na rzecz właśnie bezpieczeństwa Polski i Polaków - podkreślił.

Szef KGP zauważył, że każdy polski policjant podlega odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej. - Nie będziemy uciekać przed żadną prawnie określoną odpowiedzialnością, ale, szanowni państwo, ja nie godzę się na publiczny lincz na moich ludziach - oświadczył.

Według komendanta taki lincz nie ma nic wspólnego z demokratycznym państwem prawa. - W Polsce nawet najwięksi bandyci korzystają z ochrony prawnej, z ochrony nazwiska. Tymczasem w Polsce do publicznej wiadomości podaje się imiona i nazwiska policjantów, narażając nie tylko ich, ale ich rodziny i ich najbliższych na ogromny atak i hejt ze strony setek, jak nie tysięcy ludzi. Na to, jako szef polskiej policji, się nie godzę - powiedział.

- My nie jesteśmy stroną tego konfliktu, chociaż znaleźliśmy się w samym centrum tego coraz głębszego podziału społecznego - podkreślił. - Zapewniam wszystkich państwa i wszystkich Polaków, że nadal jesteśmy waszą policją i nadal stoimy na straży waszego bezpieczeństwa i na straży stanowionego przez konstytucyjne organy RP prawa, ale każdy, kto je łamie, musi liczyć się z konsekwencjami - zaznaczył.

"Działania policji są spowodowane jedynie ograniczeniami o charakterze pandemicznym"

Minister Mariusz Kamiński ocenił, że posłowie opozycji wprowadzają fałszywą i kompletnie nieprawdziwą narrację, według której "pod pretekstem obostrzeń pandemicznych rząd tłumi krytykę obywateli" i "głoszenie poglądów opozycyjnych". - To jest nonsens. To jest nieprawda. Działania policji są spowodowane jedynie ograniczeniami o charakterze pandemicznym, które są w całej Europie i w całej Unii Europejskiej - oświadczył.

Jak wskazał, swoboda zgromadzeń i manifestowania poglądów to istota demokracji i nikt tego nie kwestionuje. - Nikt pod szyldem pandemii nie zwalcza jakichkolwiek poglądów. To jest działanie w interesie nas wszystkich. Wirus nie wybiera. Mieliśmy chorego prezydenta Dudę i mamy chorego prezydenta Komorowskiego - podkreślił. - Ograniczenia w zakresie gromadzenia się są podstawowym elementem obrony społeczeństwa przed rozprzestrzenianiem się wirusa - dodał Kamiński.

Minister, tłumacząc, że ograniczenia, w tym zgromadzeń, wprowadzono w wielu krajach, nawiązał do głośnego wydarzenia w Brukseli, gdzie policja interweniowała w związku z organizacją seksparty. - Czy był to nalot na klub homoseksualistów i brutalna akcja policji przeciwko mniejszościom seksualnym? Nie. Tylko i wyłącznie względy epidemiczne spowodowały, że policja belgijska interweniowała w tym miejscu - powiedział.

Szef MSWiA podkreślił, że w trudnej sytuacji pandemii demokratyczne państwa i rządy muszą egzekwować standard dyscypliny społecznej. - To jest jedyny powód działań policji. Nie ma znaczenia, jakie poglądy głoszą osoby, które się gromadzą na nielegalnych zgromadzeniach - podkreślił minister.

Kamiński zaznaczył, że w kwestii restrykcji pojawiło się "światełko w tunelu" w postaci szczepionek na koronawirusa. Jak mówił, obywatele, którzy zostaną zaszczepieni, nie będą podlegać rygorom, ponieważ nie będą stanowili zagrożenia dla innych.

kaminski
Kamiński w przerwie posiedzenia Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych w sprawie działań policji na protestach
Źródło: TVN24

"Porównywanie sytuacji w kraju demokratycznym, jakim jest Polska, z sytuacją na Białorusi obraża Białorusinów"

Minister zaprotestował ponadto przeciwko pojawiającym się w dyskusjach próbom porównań sytuacji Polski do sytuacji na Białorusi. - Proszę tego nie robić. Na Białorusi ludzie walczą o wolność. Na Białorusi ludzie są mordowani za wolność. Na Białorusi ludzie, którzy protestują na ulicach, są skazywani na 2-2,5 roku kolonii karnych o zaostrzonym rygorze. Jakiekolwiek porównywanie sytuacji w kraju demokratycznym, jakim jest Polska, z sytuacją na Białorusi obraża Białorusinów walczących o wolność. Nie rząd - oświadczył Kamiński. - Co spotyka manifestujących w sposób nielegalny w naszym kraju i co jest egzekwowane przez policję? To jest mandatowanie - zaznaczył. - Osoby, które biorą udział w nielegalnych zgromadzeniach w czasach pandemii, dopuszczają się wykroczeń. Proszę nie dziwić się, że policjanci egzekwują tego typu restrykcje - dodał. Kamiński nawiązał także do udziału w protestach parlamentarzystów i zaapelował do posłów o odpowiedzialność za bezpieczeństwo zdrowotne obywateli. Jak mówił, to, co robią na protestach, nie jest interwencją poselską, bo ona nie może polegać na "szarpaniu się" z funkcjonariuszami i uniemożliwianiu im działań. - Nie macie prawa znieważać policjantów, rozszczelniać kordonów - dodał. - To jest mój apel do was: o zdrowy rozsądek i odpowiedzialność, nie tylko za swoje kariery polityczne, ale również za zdrowie innych obywateli - powiedział.

Jachira: staramy się deeskalować konflikt i mediować z policją

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych głos zabierali także przedstawiciele opozycji. Klaudia Jachira (Koalicja Obywatelska) mówiła, że "wbrew temu, co usiłują państwo powiedzieć, wycinając także z kontekstu pewne filmiki, my wychodzimy na ulice wykonywać swoje obowiązki posłanki i posła na Sejm". - Jesteśmy blisko wyborczyń i wyborców i za każdym razem, a mamy na to setki świadków, staramy się deeskalować konflikt i mediować z policją - dodała.

- Mamy świadków na to, że dzięki naszej obecności na ulicy udało się nie zatrzymywać ludzi - mówiła Jachira. Jak dodała, "na pewno dowodzący akcją też to panu komendantowi potwierdzają". - Podchodzimy, pytamy, jak możemy rozładować sytuację, żeby ludzie mogli się rozejść do domów, żeby policja wypuściła ludzi z kotłów - wskazywała posłanka.

Klaudia Jachira
Klaudia Jachira
Źródło: TVN24

Dziemianowicz-Bąk: uczestniczę w protestach, by informować młodych ludzi o prawach, które im przysługują podczas ewentualnego zatrzymania

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy mówiła, że minister spraw wewnętrznych podczas komisji nie odpowiadał na "rzetelnie i konkretnie zadane pytania". - Nie udzielił pan między innymi odpowiedzi na moje pytanie o funkcjonariusza ABW, który 26 października najechał na dwie protestujące osoby. Moje pytanie brzmiało: "Czy pan minister wyciągnął jakieś konsekwencje dyscyplinarne, służbowe czy też uważa pan, że funkcjonariusz ABW ma prawo najeżdżać na protestujące kobiety?"

- Pan minister nas tutaj poucza, że interwencja poselska czy praca parlamentarzystów powinna ograniczać się do Sejmu, komisji i ewentualnie organów rządowych lub samorządowych. Otóż jest pan w ogromnym błędzie - zwróciła się Dziemianowicz-Bąk do ministra Kamińskiego.

- Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 16 lutego 1994 roku wskazał jednoznacznie, że wykonywanie mandatu parlamentarzysty może wiązać się także z realizacją swojej funkcji i obowiązków na terenie zewnętrznym - kontynuowała posłanka Lewicy. Dodała, że posłowie na początku kadencji ślubowali "strzec dobra obywateli".

Dziemianowicz-Bąk: uczestniczę w protestach, by informować młodych ludzi o prawach, które im przysługują
Źródło: TVN24

Posłanka oceniła, że "w ostatnich tygodniach to ochrona dobra obywateli jest coraz częściej ochroną przed tymi przedstawicielami formacji, która jest powołana do tego, żeby tych obywateli chronić".

- Ja przebywam z protestującymi od początku, kiedy pseudotrybunał wydał to haniebne orzeczenie i nauczona doświadczeniem widzę, z czym spotykam się na tych demonstracjach. Uczestniczę w nich po to, żeby informować młodych ludzi o prawach, które im przysługują podczas ewentualnego zatrzymania - wskazywała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Czytaj także: