Fakty przeczą faktom, wypowiedź druga anuluje pierwszą i znajdujemy się znowu w punkcie wyjścia. W tym zamieszaniu tylko Platforma Obywatelska zachowuje stoicki spokój, z oddali obserwując kolejny „Dzień Świstaka. Korzystając z tradycyjnego TVNowskiego weekendu w środku tygodnia - odpoczywam, szukam pozytywów i nabieram dystansu...
Z dystansu - widać natomiast wyraźnie, że przystawki się kruszą, kurczą, starzeją i choć wciąż starają się odświerzyć i atrakcyjnie prezentować – nikt nie traktuje ich już poważnie. Nikt już dziś nie pamięta, jak bardzo wydawały się groźne – jeszcze 2 lata temu. Po sukcesie wyborczym Samoobrony, jakim był ewidentnie trzeci wynik – wielu komentatorów, a także samych prawicowych i liberalnych polityków przestrzegało przed zagrożeniem, jakim dla Polski może być urośnięcie w siłę sił skrajnych, takich jak Samoobrona, czy LPR – wówczas nikt nie potrafił znaleźć odpowiedzi na pytanie :“jak Ich zatrzymać?“ Samoobrona miała niemal 17% poparcia, nic nie wskazywało na to, że ten trend uda się odwrócić. Wówczas zanosiło się na to, że za 4 lata, kiedy Polska obejmie przewodnictwo w UE – premierem, albo co gorsza prezydentem będzie właśnie kierowca Formuły 1, przewodniczący bolida Samoobrony - Andrzej Lepper.
Trudno powiedzieć czy „genialny polityczny strateg” jak mawia się o Jarosławie Kaczyńskim, faktycznie mógł przewidzieć taki rozwój wydarzeń. Może było to jego przebiegłym planem od początku, może nie. Wkrótce przekonamy się, jak zakończy się w realu bajka o Lisie Witalisie, choć jej finał Premier cytuje w ostatnim numerze tygodnika Wprost. Nie można jednak nie zauważyć, że stworzenie 2 lata temu koalicji, wstydliwej, horrendalnej, na którą zrzymali się również zwolennicy PISu, przy jednoczesnym pogrzebaniu wielkiego planu POPISU, z dzisiejszej perspektywy przynosi zaskakujące efekty.
Zagrożenie, które przerażało większość Polaków - dziś już nie istnieje. Poparcie dla LISu, a także w rozbiciu - dla Samoobrony i dla LPR pikuje szybciej niż rządowy helikopter Millera. LIS to projekt, de facto abstrakcyjny, nawet jeśli nie będzie przyspieszonych wyborów, stworzenie struktur partii, nie mówiąc już o zbieraniu środków na promocję to mrzonka. Nie wspominając nawet o takich detalach, jak skrajne poglądy prezentowane w programach dwóch łączących się partii. Lepper stracił wizerunek bojownika wiecznie walczącego z uzurpatorską władzą, sam stał się uzurpatorem, zyskał przy tym kolejne zarzuty prokuratorskie, oraz z powództwa prywatnego, które tym razem mogą go faktycznie pociągnąć na dno.
Koleje wybory zapowiadają się na walkę między PIS a PO. I jeśli nawet martwi to wszystkich tych, którzy liczyli, że te partie mogą rządzić razem, prawda jest taka, że niezależnie która z nich wygra wybory - rządzić będzie mniej lub bardziej umiarkowana prawica wywodząca się z „Solidarności“. Śmiem twierdzić, że w przypadku rządów POPISU taka perspektywa dziś by nie istniała – partia rządząca zawsze traci poparcie, jeśli nawet rządzi nieźle.