Ptaki giną od strzałów u granic parku narodowego. Nowy plan resortu

Polowania u granic Parku Narodowego Ujście Warty
Odgłosy wystrzałów słychać w ptasich ostojach, między innymi w Parku Narodowym Ujście Warty czy w Dolinie Dolnej Odry
Źródło: Piotr Chara
Połowa otuliny Parku Narodowego Ujście Warty ma być strefą bez polowań na ptaki. Ministerstwo Klimatu i Środowiska chcą utworzyć tam strefę ochrony zwierząt łownych. Od lat przy samej granicy parku myśliwi strzelają do wylatujących z chronionego obszaru gęsi i kaczek. Budzi to niezgodę przyrodników.

Po 25 latach od utworzenia Parku Narodowego Ujście Warty w końcu jest realna szansa na przyjęcie przepisów, które ograniczą skalę zabijania ptaków w jego otulinie. Od początku swojego istnienia ten najmłodszy w Polsce park narodowy boryka się z poważnym problemem. Choć w jego granicach zabijanie zwierząt jest ściśle zabronione, tak już parę metrów od granicznego słupka myśliwi mogą strzelać do gęsi i kaczek. Tych samych, dla których tuż obok utworzono park narodowy.

Polowania u granic Parku Narodowego Ujście Warty
Polowania u granic Parku Narodowego Ujście Warty
Źródło: Piotr Chara

- To nie tylko park narodowy, to równocześnie Ostoja Ptasia Natura 2000, gdzie przedmiotem międzynarodowej ochrony są ptaki, w tym łowne gatunki gęsi. Polowanie na te gęsi przy samej granicy parku jest sprzeczne z naukowymi i prawnymi zasadami ochrony przyrody - nie ma wątpliwości prof. dr hab. Aleksander Winiecki z Zakładu Biologii i Ekologii Ptaków na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, wieloletni przewodniczący rady naukowej Parku Narodowego Ujście Warty.

Huk wystrzałów u granic parku narodowego

Profesor Winiecki o tej sprawie rozmawiał z TVN24+ w marcu 2025 roku, gdy jako jedni z pierwszych informowaliśmy o planach ministerstwa dotyczących ochrony ptaków w otulinie PNUW. Na nagraniach, które ujawniliśmy, widać między innymi myśliwych z Włoch, używających na polowaniach zakazanych w Polsce wabików - głośników, emitujących ptasie odgłosy. Gdy wabione w ten sposób ptaki zniżają lot, myśliwi otwierają do nich ogień.

Zagraniczni myśliwi w Parku Narodowym Ujście Warty
Zagraniczni myśliwi w otulinie Parku Narodowego Ujście Warty
Źródło: Piotr Chara

Zdjęcia ukazujące kontrowersyjne - a czasem wręcz nielegalne - praktyki przy granicy parku zarejestrował były pracownik parku, fotograf oraz prezes Fundacji Zielonej Doliny Odry i Warty Piotr Chara.

Na uwiecznionych przez Charę nagraniach widać też ptaki chronionych gatunków, pierzchające wśród huku wystrzałów. Na niektórych filmach słychać z kolei odgłosy polowania prowadzonego pomimo panujących ciemności. - Jak oni odróżniają w locie gatunek chroniony od niechronionego, skoro nawet ornitolodzy, eksperci mieliby z tym problem? - denerwuje się była pracownica Parku Narodowego Ujście Warty, która rozmawiała z tvn24.pl pod warunkiem anonimowości.

Granicę parku wyznacza szosa. Tuż za nią rozpościera się otulina, w której myśliwi polują na ptaki
Granicę parku wyznacza szosa. Tuż za nią rozpościera się otulina, w której myśliwi polują na ptaki
Źródło: Piotr Chara

Strefa wolna od polowań

O konflikcie przyrody z interesami myśliwych mówi się od dawna, jednak dopiero obecne władze ministerstwa podjęły kroki, by zmienić reguły gry. Resort klimatu i środowiska zamierza skorzystać z przepisów, które dają możliwość wyłączania okolic parków narodowych z obwodów łowieckich poprzez tworzenie stref ochronnych zwierząt łownych.

Na razie w otulinie PNUW istnieje niewielka strefa ochronna, obejmująca niespełna 10 procent otuliny, ustanowiona rozporządzeniem z 2005 roku. Nowa strefa ma objąć dużo większy teren, jednak resort klimatu wycofał się z pomysłu objęcia nią całej otuliny parku, czyli aż 10 tysięcy hektarów kwadratowych terenu. Dla porównania, obszar całego parku to łącznie osiem tysięcy hektarów rozlewisk i starorzeczy.

Zmodyfikowany plan rozporządzenia zakłada ograniczenie polowań na powierzchni około pięciu tysięcy hektarów. Jak wyjaśnia ministerstwo, chodzi o tereny, na których ryzyko szkód rolniczych jest minimalne. Szerokość strefy zależeć będzie od rozmieszczenia ptasich siedlisk. W praktyce oznacza to około półtorakilometrowy pas ochronny.

- Rozszerzenie strefy ochronnej ptaków w otulinie Parku to kolejny krok w stronę skutecznej ochrony ptaków. Ograniczymy polowania w bezpośrednim sąsiedztwie granic Parku, tworząc bezpieczną przestrzeń dla ptaków, jednocześnie eliminując jedno z kluczowych zagrożeń wskazanych dla obszaru Natura 2000 "Ujście Warty" – podkreślił cytowany w komunikacie MKiŚ wiceminister klimatu Mikołaj Dorożała.

Łuski myśliwskie w otulinie Parku Narodowego Ujście Warty
Łuski myśliwskie w otulinie Parku Narodowego Ujście Warty
Źródło: Piotr Chara

Ministerstwo podkreśliło, że według badań naukowych w miejscach o dużej różnorodności ptaków - na przykład w PNUW - łatwo o przypadkową śmierć gatunku chronionego.

Ranna gęś tundrowa
Ranna gęś tundrowa
Źródło: Piotr Chara

Samorządy w obronie myśliwych. Ale rolnicy widzą zaletę strefy

Gmina Słońsk, broniąc interesów kół łowieckich, domagała się całkowitego odejścia od proponowanej strefy. Wójt Janusz Krzyśków w swoich uwagach dotyczących pierwotnej wersji projektu rozporządzenia stwierdził, że gmina zostanie pozbawiona dochodów z tytułu dzierżawy obwodów łowieckich. Podobny argument podniosły władze gminy Witwica. Łączne dochody czterech samorządów z tego tytułu to około 25 tysięcy złotych.

Co na to rolnicy? Czesław Hładki, członek zarządu Lubuskiej Izby Rolniczej, w rozmowie z tvn24.pl ocenił, że "zwierzyna będzie w przyszłości na pewno robić mocne szkody, szczególnie w kukurydzy". - Myśliwi trochę ten porządek utrzymywali. A dziki potrafią zryć doszczętnie całe połacie. Chociaż po tym, jak pojawił się ASF, to populacja dzików się zmniejszyła, ale obawiamy się, że się odrodzi. Trzeba jednak przyznać, że ostatnio wielkich szkód nie było - powiedział Hładki.

- Z drugiej strony może lepiej byłoby rolnikom rozmawiać z parkiem narodowym, który jest państwową instytucją, niż z kołami łowieckimi. Polski Związek Łowiecki to stowarzyszenie, którego członkowie płacą składki i mają swój interes w tym, żeby jak najmniej wypłacać. Są procedury odwoławcze, w których bierze też udział izba rolnicza, ale od parku narodowego mogłoby być łatwiej uzyskać odszkodowania - zwrócił uwagę członek zarządu Lubuskiej Izby Rolniczej.

Konająca gęś tundrowa
Konająca gęś tundrowa
Źródło: Piotr Chara

Czesław Hładki podkreślił, że zdarzają się także konflikty rolników z myśliwymi. - Czasem kolega wyjeżdża na pole, a tu się okazuje, że strzelają. To dla rolnika stres, a koła łowieckie przy polowaniach zbiorowych czasem nie dograją tej sprawy - powiedział. - Tak naprawdę to rozporządzenie najbardziej dotyczy myśliwych. Gdyby nie oni, może nawet dzisiaj byśmy nie wiedzieli, że ministerstwo pracuje nad tą strefą, bo to rolników aż tak nie interesuje - dodał przedstawiciel lubuskiej izby.

Jednak rolnicy z powiatu słubickiego - na południe od parku narodowego - uważają, że już teraz "ogromna ilość dzikiego ptactwa" wyrządza im "ogromne szkody". W piśmie Słubickiej Rady Powiatowej Lubuskiej Izby Rolniczej czytamy, że dzikie zwierzęta w strefie ochronnej będą "zagrożeniem dla wielu gospodarstw".

Myśliwi w otulinie Parku Narodowego Ujście Warty
Myśliwi w otulinie Parku Narodowego Ujście Warty
Źródło: Piotr Chara

Pierwotny plan MKiŚ spotkał się również z oporem środowiska myśliwych. Łowczy krajowy Eugeniusz Grzeszczak, opiniując projekt rozporządzenia w tej sprawie, podkreślił, że jeśli przepisy wejdą w życie, uszczuplonych zostanie osiem obwodów łowieckich. Zwracał uwagę, że rozporządzenie "wykluczy możliwość prowadzenia na tym terenie racjonalnej gospodarki łowieckiej i zarządzanie populacjami występujących tam zwierząt łownych, a także odstrzał, w ramach polowania, inwazyjnych gatunków obcych, których głównym i licznie występującym na tym terenie przedstawicielem jest szop pracz".

Konieczność strzelania do szopów - a także wizonów (norek amerykańskich - red.)- to wśród myśliwych częsty argument przeciwko wprowadzaniu ograniczeń w otulinie. Jeśli proponowane przepisy wejdą w życie, odstrzał gatunków inwazyjnych czy dzików nie będzie jednak z gruntu zabroniony, jak próbują sugerować przedstawiciele PZŁ. To zadanie zostanie przejęte przez pracowników parku narodowego - razem z wypłatą odszkodowań rolnikom.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: