Surowy rygor, psychiczne tortury, fizyczna przemoc. Kto tam nie był, nie ma pojęcia, czym jest kolonia karna – mówi polsko-białoruska opozycjonistka, która była więziona w tym samym miejscu, gdzie Andrzej Poczobut. W takich warunkach łatwo złamać człowieka – Poczobut nie dał się jednak reżimowi Alaksandra Łukaszenki. Wycieńczony, wychudzony, ale niezłomny, wyszedł na wolność (w ramach wymiany więźniów) i wrócił do Polski. Dziennikarz, działacz Związku Polaków na Białorusi i obrońca praw człowieka – skazany w sfałszowanym procesie politycznym – spędził w więzieniu o zaostrzonym rygorze 1860 dni, z czego wiele w karcerze – w całkowitym odosobnieniu i skrajnych warunkach. Został skazany pod absurdalnymi zarzutami nawoływania do nienawiści i sławienia faszyzmu. Zarzuty te przypominały czasy radzieckiego totalitaryzmu. Samo więzienie również. O tych ostatnich - wyjętych z życiorysu - latach Poczobuta opowiada Łukasz Karusta.