Właściciel stada koni zauważył we wtorkowy poranek, że brakuje dwóch zwierząt. Okazało się, że ugrzęzły w rowie na łące. Około godz. 6.30 zawiadomił służby.
- W okolicach jest bardzo dużo torfów, teren jest podmokły - mówi starszy kapitan Michał Tychoniewicz z Komendy Powiatowej PSP we Włodawie.
Zabezpieczyli dopływy, ułatwili dostęp do koni
Na miejsce wysłano dwa zastępy z KP PSP we Włodawie oraz po jednym z OSP Wola Uhruska i OSP Zbereże. Łącznie 16 strażaków.
"W pierwszym etapie zabezpieczono dwa dopływy rowu, w którym znajdowały się zwierzęta, aby zamknąć dopływ mułu i wody, a tym samym ułatwić dostęp do koni" – czytamy w poście na profilu facebookowym KP PSP we Włodawie.
Pomógł sąsiad
- Najtrudniej było założyć pod zwierzętami zawiesi. Gdy udało się to zrobić, zaczęliśmy delikatnie je wyciągać przy pomocy ładowarki teleskopowej, którą przyjechał jeden z sąsiadów właściciela koni – opowiada strażak.
Konie zaraz znalazły się na brzegu. Jeden od razu dołączył do reszty stada. Drugi był nieco wycieńczony. Został okryty kocami i słomą. Na szczęcie nic mu się nie stało. Na miejscu był też lekarz weterynarii.
W zeszłym roku wyciągali konia ze studni
"Cała akcja wymagała koordynacji i współdziałania wielu osób, aby wykonać ją sprawnie i bez uszczerbku na życiu zwierząt. Sukces nie byłby możliwy, gdyby nie bezinteresowna pomoc właściciela ładowarki, który dobrowolnie użył własnego sprzętu do uratowania konie, za co szczególnie dziękujemy" – napisali strażacy na Facebooku.
Starszy kapitan Tychoniewicz mówi nam, że ostatnia tego typu akcja miała miejsce w zeszłym roku. Wtedy trzeba było wyciągnąć konia, który wpadł do studni. Zwierzę również wtedy zostało uratowane.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KP PSP Włodawa