Zdradziły go ślady na śniegu

shutterstock_1856541712
Karwów (Lubelskie)
Źródło: Google Earth
Dachował podczas wyprzedzania i odszedł, zostawiając auto. Policjanci poszli po śladach, które pozostawił na śniegu. Zmarznięty mężczyzna ukrywał się na posesji, dwa kilometry od miejsca zdarzenia. Był pijany.

Było po godzinie 17, gdy policjanci dostali zgłoszenie, że w pobliżu miejscowości Karwów doszło do wypadku. Poruszający się z dużą prędkością samochód zjechał z jezdni i - dachując - uderzył w ogrodzenie posesji.

"Pracujący na miejscu zdarzenia drogowego policjanci ustalili, że kierujący seatem z bardzo dużą prędkością wyprzedzał inny samochód. W trakcie tego manewru stracił panowanie nad swoim autem, zjechał z jezdni i dachował" - informuje w komunikacie aspirant sztabowy Marcin Józwik z policji w Łukowie. "Po tym jak się zorientował, że wezwano pomoc - uciekł na pobliskie pola" - dodaje.

Zostawił ślady na śniegu (zdjęcie ilustracyjne)
Zostawił ślady na śniegu (zdjęcie ilustracyjne)
Źródło: Shutterstock

Poszli po śladach

Mężczyzna pozostawił ślady na śniegu i po nich poszli policjanci.

"Zimowa aura i chłód, a także ewentualne obrażenia, jakich mógł doznać kierujący, powodowały realne zagrożenie dla jego zdrowia, a nawet życia" - zaznacza asp. szt. Józwik.

Policjanci poszli po śladach i po pokonaniu około dwóch kilometrów odnaleźli ukrywającego się na posesji zmarzniętego 30-latka z gminy Wojcieszków.

Szybko okazało się też, dlaczego uciekł z miejsca zdarzenia. Miał prawie 1,5 promila alkoholu w organizmie.

Nie odniósł obrażeń

Gdy na miejsce przyjechała karetka, okazało się, że mężczyzna nie doznał żadnych obrażeń.

Za kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: