Było po godzinie 17, gdy policjanci dostali zgłoszenie, że w pobliżu miejscowości Karwów doszło do wypadku. Poruszający się z dużą prędkością samochód zjechał z jezdni i - dachując - uderzył w ogrodzenie posesji.
"Pracujący na miejscu zdarzenia drogowego policjanci ustalili, że kierujący seatem z bardzo dużą prędkością wyprzedzał inny samochód. W trakcie tego manewru stracił panowanie nad swoim autem, zjechał z jezdni i dachował" - informuje w komunikacie aspirant sztabowy Marcin Józwik z policji w Łukowie. "Po tym jak się zorientował, że wezwano pomoc - uciekł na pobliskie pola" - dodaje.
Poszli po śladach
Mężczyzna pozostawił ślady na śniegu i po nich poszli policjanci.
"Zimowa aura i chłód, a także ewentualne obrażenia, jakich mógł doznać kierujący, powodowały realne zagrożenie dla jego zdrowia, a nawet życia" - zaznacza asp. szt. Józwik.
Policjanci poszli po śladach i po pokonaniu około dwóch kilometrów odnaleźli ukrywającego się na posesji zmarzniętego 30-latka z gminy Wojcieszków.
Szybko okazało się też, dlaczego uciekł z miejsca zdarzenia. Miał prawie 1,5 promila alkoholu w organizmie.
Nie odniósł obrażeń
Gdy na miejsce przyjechała karetka, okazało się, że mężczyzna nie doznał żadnych obrażeń.
Za kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
Autorka/Autor: tm/gp
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock