- Od dziesięciu lat trwa walka właścicieli działek w Stefanowie z rodziną przedsiębiorców, która wydobywała tam piasek.
- Teoretycznie wydobycie miało zakończyć się w 2015 roku, a teren miał zostać przywrócony do swojego pierwotnego stanu, czyli do pól uprawnych.
- Przez dekadę kilkanaście państwowych instytucji nie umiało wyegzekwować zaprzestania wydobycia ani zmusić przedsiębiorców do rekultywacji terenu. Teraz prace w kopalni stanęły - wydaje się, że na dobre.
- Odmówiliśmy udzielenia koncesji firmie EKO 2 Spółka z o.o. na wydobywanie kopaliny ze złoża Stefanów Ruszkowski I. Postępowanie było długotrwałe, a jako organ koncesyjny musieliśmy wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności towarzyszące tej sprawie. Konieczne były również uzgodnienia z innymi organami. Odmowna decyzja wynika między innymi z niezgodności wniosku z decyzją środowiskową przedmiotowego przedsięwzięcia, jak również kolizji z terenem, na którym prowadzone są prace związane z rekultywacją i likwidacją wcześniej funkcjonującego zakładu górniczego - poinformowała Martyna Skalska z biura prasowego urzędu marszałkowskiego w Łodzi. I dodała: - Wnioskodawca może odwołać się od decyzji do Ministra Klimatu i Środowiska. Ten z kolei może przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia, wydać swoją decyzję lub w całości utrzymać decyzję Urzędu Marszałkowskiego.
"Cisza jak makiem zasiał"
Pojechaliśmy na miejsce, żeby sprawdzić, jak wygląda sytuacja, o której informowaliśmy w serwisie TVN24+ w październiku 2025 roku.
Spotykamy się z Mikołajem Muzeją, który wspólnie z rodziną w 2012 roku wydzierżawił na trzy lata jednej z firm działkę pod ówczesną kopalnię piasku, który był wykorzystywany do budowy drogi ekspresowej S8. Po tym czasie ziemia miała zostać zwrócona w takim samym stanie, czyli jako pole rolne. Nic z tego. Zamiast pola mieszkaniec ma na działce sporych rozmiarów akwen i nie ma mowy o żadnej rekultywacji, do której przedsiębiorca był zobowiązany wyrokiem NSA. Mieszkaniec przekazuje, że od dłuższego czasu na terenie nic się nie dzieje. - Na tę chwilę jest cisza, jak makiem zasiał, widać, że prace ustały, jeżdżących ciężarówek w ogóle nie widać, przesiewaczy piasku w ogóle nie słychać. Prace ustały i widać, że decyzja, którą wydał urząd marszałkowski o niewydaniu koncesji, przyniosła jakieś skutki - informuje Muzeja.
- Działki moja i Piotra Szremskiego nadal nie zostały zrekultywowane, do tej pory nie mamy na nie wstępu, są nadal zalewane wodą, a nie w takim kierunku miało to przecież pójść - dodaje mieszkaniec. Drugi z mieszkańców, który mieszka w pobliżu kopalni, również mówi nam, że od miesiąca nic się tam nie dzieje. - Wiem, że nadzór budowlany ma wydać decyzję o rozbiórce niektórych elementów tam stojących i zlikwidowania nielegalnej drogi przez pola, którą do kopalni jeździły ciężarówki - przekazuje mężczyzna, który prosi o anonimowość.
Nielegalne wydobywanie piasku i ogromna kara
Potwierdzamy, że Urząd Górniczy w Kielcach stwierdził pod koniec ubiegłego roku nielegalne wydobycie przez przedsiębiorcę i dotkliwie go ukarał, obecnie prowadzone jest drugie postępowanie o nielegalne pozyskiwanie piasku kwarcowego. - Myśmy wstrzymali całkowicie ruch tego zakładu w zakresie likwidacji i w zakresie wydobywania kopaliny bez zezwolenia. Naliczono w związku z tym podwyższoną opłatę, to jest ponad 800 tysięcy złotych - informuje nas dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego w Kielcach Marzena Rabiasz. I dodaje: - Przedsiębiorca oczywiście się od naszej decyzji administracyjnej odwołał do Wyższego Urzędu Górniczego. W międzyczasie wpływały do nas interwencje, więc pojechaliśmy tam znów i wszczęliśmy następne postępowanie w sprawie nielegalnej eksploatacji, bo pomiarami ustaliliśmy, że nadal tam było kopane i to dalej w głąb tego wyrobiska. OUG w Kielcach odmówił też zatwierdzenia planu ruchu na likwidację kopalni, od której to decyzji przedsiębiorca również się odwołał.
Prokuratorskie śledztwo
Sprawą zajęła się też prokuratura. - Prokuratura Rejonowa w Sieradzu nadzoruje śledztwo łącznie prowadzone w miejsce wcześniej odrębnych postępowań i dotyczące wykonywania działalności polegającej na wydobywaniu kopalin ze złoża Stefanów Ruszkowski I bez wymaganej koncesji, a także zaboru piasku na szkodę prywatnych właścicieli działek - informuje nas prokurator Jolanta Szkilnik. I dodaje, że w sprawie będzie potrzebna opinia biegłego z zakresu geologii, który oceni, "czy na miejscu byłej kopalni kontynuowane jest wydobycie kopalin piasku kwarcowego bez koncesji, czy też wykonywane są działania rekultywacyjne". - Jednocześnie ustalenia wymaga, czy doszło do poważnej szkody w środowisku lub znacznej szkody w mieniu poprzez ustalone działania. Wnioski opinii umożliwią zaplanowanie dalszych czynności w sprawie i podjęcie decyzji merytorycznej - podsumowuje rzeczniczka sieradzkiej prokuratury.
Trwało opróżnianie magazynów
W 2025 roku przedstawiciel przedsiębiorcy Henryk Górny mówił, że nie dochodzi do nielegalnego wydobywania piasku. Przekonywał nas, że pracujące koparki i wyjeżdżające z zakładu ciężarówki z piaskiem to nic innego, jak opróżnianie magazynów piasku, który został tam zgromadzony jeszcze w czasie, kiedy ówczesny zakład miał koncesję na wydobywanie kopaliny. Czyli do 2015 roku. Twierdził, że "prace likwidacyjno-rekultywacyjne" rozpoczął pod koniec roku 2021, na mocy decyzji likwidacyjnej wydanej przez Okręgowy Urząd Górniczy. - Cały czas pracują maszyny, które przerabiają ten zdeponowany piasek, on nie jest wykopywany, tylko wydobywany z magazynów - zapewniał przedsiębiorca, wskazując, że takich magazynów na terenie jest kilka.
O komentarz do ostatnich wydarzeń - czyli niewydania koncesji i stwierdzonego przez OUG w Kielcach nielegalnego wydobywania kruszywa chcieliśmy poprosić pełnomocniczkę, przez którą do niedawna kontaktowaliśmy się z przedsiębiorcą. Usłyszeliśmy, żeby bezpośrednio zapytać spółkę EKO 2, bo "w zakresie decyzji, nie ma pełnomocnictwa i nie wie, na jakim etapie jest ta sprawa". Wysłaliśmy wiadomość na adres mailowy firmy. Czekamy na odpowiedź.