Bus wpada w poślizg, obraca się w stronę barier energochłonnych i z impetem uderza w metalową konstrukcję, wzbija się w powietrze, wykonuje obrót i ląduje w przydrożnym rowie. Nagranie tego dramatycznego wypadku opublikowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
- Do tego wypadku doszło na autostradzie A1 w pobliżu miejscowości Piątek w województwie łódzkim. Bus jechał pasem w kierunku Gdańska. Na 275 kilometrze autostrady A1 wpadł w poślizg i uderzył w barierę energochłonną - poinformował w rozmowie z tvn24.pl Szymon Piechowiak, rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Choć wypadek wyglądał bardzo groźnie, nikt nie zginął. - Siedem osób zostało poszkodowanych. Nie ma ofiar śmiertelnych. Można mówić o cudzie - dodaje Szymon Piechowiak.
Jeszcze bardziej zaskakujące okazało się jednak to, co wydarzyło się po wypadku. Jak informuje GDDKiA, w pierwszych minutach po zdarzeniu obok miejsca wypadku przejechało 67 pojazdów. Ich kierowcy nie zareagowali. Tylko trzech kierowców zatrzymało się, aby udzielić pierwszej pomocy poszkodowanym. Służby przypominają, że udzielenie pomocy osobom rannym w wypadku jest nie tylko wyrazem empatii, ale również obowiązkiem.
Obowiązek udzielenia pierwszej pomocy
GDDKiA przypomina, że obowiązek udzielenia pierwszej pomocy wynika z przepisów prawa. Zgodnie z art. 162 § 1 Kodeksu karnego, kto nie udziela pomocy osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, mimo że może to zrobić bez narażania siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.
Co ważne, prawo nie wymaga od świadków zdarzenia specjalistycznej wiedzy medycznej. W wielu przypadkach wystarczającym działaniem jest wezwanie odpowiednich służb ratunkowych pod numer 112 lub przekazanie informacji o wypadku. Jeśli jednak świadek posiada umiejętności z zakresu pierwszej pomocy i może bezpiecznie pomóc poszkodowanemu, powinien podjąć takie działania do czasu przyjazdu ratowników.