Podczas 79. Festiwalu Filmowego w Cannes duński filmowiec Nicolas Winding Refn, któremu sławę przyniósł "Drive" z 2011 roku z Ryanem Goslingiem w roli głównej, promował swój film "Jej piekło". Podczas konferencji prasowej wzruszył publiczność, gdy podzielił się bardzo osobistymi przeżyciami. Jak pisze "Variety", sam reżyser też nie był w stanie zapanować nad łzami.
- Umieranie jest bardzo interesujące - rozpoczął swoją wypowiedź dotyczącą wydarzeń sprzed trzech lat. - Zanim umarłem, moja kariera dobiegła końca, nic we mnie nie zostało - stwierdził.
Refn o drugiej szansie od Boga
Jak relacjonował, usłyszał od lekarzy, że ma problemy natury kardiologicznej wymagające pilnej interwencji medycznej. Określił je jako "nieszczelne serce". - Moje płuca wypełniały się krwią, płynęła wstecz - mówił podczas konferencji. - Nagle powiedziano mi, że prawdopodobnie tego nie przeżyję, a gdybym przeżył, nie wiedzieliby, jak to możliwe. Dwa tygodnie później przeszedłem operację - opisywał Nicolas Winding Refn. Według jego relacji "był martwy przez 25 minut".
Zaznaczył, że to doświadczenie zmieniło jego życie. - Zanim umarłem, zdałem sobie sprawę, że dostałem dar, mogę zacząć od nowa. Ile osób dostaje drugą szansę? A ja dostałem drugą szansę od Boga. I mogę ją wykorzystać - dodał. Po tym, jak stanął "oko w oko" ze śmiercią, wrócił do kręcenia filmów. Według relacji magazynu "Deadline", publiczność zgotowała mu 12-minutową owację na stojąco.
Za "Drive" (2011) zdobył w 2011 roku Złotą Palmę dla najlepszego reżysera. Inne głośne filmy Refna to "Tylko Bóg wybacza" (2013) również z Goslingiem w roli głównej czy "Neon Demon" (2016). Premiera najnowszej produkcji odbędzie się 24 lipca. W rolach głównych zobaczymy Sophie Thatcher i Charlesa Meltona.