Zabójstwo Iwony Cygan. Wyrok po 28 latach od zbrodni

Oskarżeni oraz ich rodziny na sali rozpraw w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie
Wyniki przewodu sądowego nie wykazały ponad wszelką wątpliwość, że oskarżeni dopuścili się zarzucanych im aktem oskarżenia czynów - powiedział sędzia Mariusz Sztorc
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Darek Delmanowicz
Po ośmiu latach procesu sąd ogłosił wyrok w sprawie zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan ze Szczucina (Małopolska). Dziewczyna została brutalnie zamordowana 28 lat temu. Wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni. - Wyniki przewodu sądowego nie wykazały ponad wszelką wątpliwość, że oskarżeni dopuścili się zarzucanych im aktem oskarżenia czynów - powiedział sędzia Mariusz Sztorc w ustnym uzasadnieniu. Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura zapowiedziała apelację.

W piątek Sąd Okręgowy w Rzeszowie ogłosił wyroki w trwającym od ponad ośmiu lat procesie dotyczącym głośnego zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan, do którego doszło w 1998 r. w Szczucinie. Na ławie oskarżonych zasiadało 17 osób, w tym 14 byłych policjantów oraz główny oskarżony Paweł K. Wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni.

Jak relacjonuje nasz reporter Grzegorz Jarecki, który na miejscu śledzi dzisiejszą rozprawę, po ogłoszeniu przez sąd wyroku ojciec zamordowanej Iwony Cygan zasłabł i w asyście policjantów, podtrzymywany przez funkcjonariuszy, został wyprowadzony z sali.

Policjanci udzielili pomocy ojcu zamordowanej - Mieczysławowi Cyganowi, który zasłabł na sali rozpraw w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie
Policjanci udzielili pomocy ojcu zamordowanej - Mieczysławowi Cyganowi, który zasłabł na sali rozpraw w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie
Źródło zdjęcia: PAP/Darek Delmanowicz

"Wyniki przewodu sądowego nie wykazały ponad wszelką wątpliwość"

- Wyniki przewodu sądowego nie wykazały ponad wszelką wątpliwość, że oskarżeni dopuścili się zarzucanych im aktem oskarżenia czynów - powiedział sędzia Mariusz Sztorc w ustnym uzasadnieniu.

Sędzia przewodniczący składu orzekającego Mariusz Sztorc przypomniał, że zginęła 17-letnia dziewczyna, "właściwie jeszcze dziecko", a "okrucieństwo czynu przeraża" od tylu lat, wywołuje pytanie o sprawców i ich motywy.

Zwrócił uwagę, że od chwili zabójstwa do czasu wniesienia aktu oskarżenia sprawie towarzyszył przedprocesowy rozgłos, nadany przede wszystkim przez media, "który doprowadził do tego, że opinia publiczna niemalże zapomniała o zasadzie domniemania niewinności".

- Sąd o tym zapomnieć nie mógł. Jeżeli postępowanie było długotrwałe, to wynikało to z podporządkowania tej zasadzie czynności sądu po to, aby sprawcy zostali ukarani, a osoby niewinne nie poniosły odpowiedzialności - zaznaczył sędzia przewodniczący Sztorc.

Przypomniał, że w sprawie przeanalizowano około 200 tomów akt jawnych oraz niejawnych, wyznaczono na rozpoznanie sprawy ponad 200 dni, przesłuchano 204 świadków jawnych i 32 świadków anonimowych, a przesłuchanie każdego świadka trwało bardzo długo, nieraz kilka godzin, których także sąd (zgodnie z uprawnieniami) dopytywał o szczegóły.

- Świadkowie odpowiadali na wiele pytań. Stąd też tak długi może czas rozpoznawania, procedowania w tej sprawie, ale tego wymagała procesowa rzetelność, by każdy dowód mógł być przeprowadzony jak najdokładniej - powiedział sędzia Sztorc.

Zauważył, że wyjaśnienia wymagały nie tylko okoliczności zbrodni, wykazanie lub zaprzeczenie winy jej sprawców, ale także powodów, dla których przez wiele lat nie doszło do wykrycia sprawców i kto ewentualnie ponosi za to odpowiedzialność.

- Wyniki przewodu sądowego nie wykazały ponad wszelką wątpliwość - te słowa chcę podkreślić: ponad wszelką wątpliwość, że oskarżeni (…) dopuścili się zarzucanych im aktem oskarżenia czynów - podkreślił sędzia.

Zwrócił uwagę, że właśnie do takiego (ponad wszelką wątpliwość) wyjaśnienia sprawy zobowiązuje sąd m.in. Kodeks postępowania karnego, czy prawo międzynarodowe. - Wtedy dopiero, kiedy takich wątpliwości nie ma, można decydować o winie. Tu takie wątpliwości nie zostały usunięte, nie pojawiły się też dowody na sprawstwo i winę oskarżonych - zaznaczył przewodniczący składu orzekającego.

Wskazywał też, że na miejscu zbrodni nie wyodrębniono śladów DNA, odcisku palca czy żadnego przedmiotu, a zeznania świadków oskarżenia są sprzeczne z materiałem dowodowym i są niespójne, natomiast wszyscy kluczowi świadkowie nie żyją.

Wyrok nie jest prawomocny, stronom przysługuje apelacja. Jej złożenie zapowiedział prokurator Piotr Krupiński po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku, o które wystąpi do sądu.

Prokurator chciał dożywocia

W marcu sąd zamknął przewód sądowy i rozpoczęły się mowy stron, które, wraz z replikami, trwały do połowy lipca.

Prokurator chciał dla Pawła K. kary dożywotniego więzienia, a dla jego ojca - 25 lat. Wobec pozostałych oskarżonych prokurator wnioskował o kary więzienia od dwóch do sześciu lat. Takich samych kar domagał się pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych, czyli rodziny zamordowanej Iwony. Z kolei obrońcy wnieśli o uniewinnienia swoich klientów.

Po latach "przerwali zmowę milczenia"

Do zabójstwa 17-latki doszło w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 r. Ciało znalazł następnego dnia przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej przechodzień. Z sekcji zwłok wynikało, że dziewczyna została uduszona, a sprawcy upozorowali napaść seksualną.

Oskarżeni oraz ich rodziny na sali rozpraw w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie
Oskarżeni oraz ich rodziny na sali rozpraw w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie
Źródło zdjęcia: PAP/Darek Delmanowicz

Akt oskarżenia w sprawie zabójstwa Iwony Cygan został sporządzony po ponad 19 latach od zabójstwa. Wcześniej śledztwo zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Postępowanie wznowiono i kontynuował je zamiejscowy krakowski wydział Prokuratury Krajowej wraz z policjantami ze specjalnej grupy, zajmującej się niewyjaśnionymi zbrodniami sprzed lat - Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Zatrzymania podejrzanych - jak informowali śledczy - zaczęły się po "przełamaniu zmowy milczenia" w grudniu 2016 r.

Zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem prokuratura postawiła Pawłowi K. O współsprawstwo oskarżyła jego ojca Józefa K. Według prokuratury, Paweł K. w sierpniu 1998 r., korzystając z pomocy dwóch osób, zadał w Szczucinie swojej ofierze liczne ciosy twardym narzędziem, a następnie wywiózł ją w okolice wałów przeciwpowodziowych w Łęce Szczucińskiej i - brutalnie krępując - doprowadził do śmierci. Podczas przesłuchania w prokuraturze Paweł K., sprowadzony 11 maja 2017 r. z Austrii na podstawie ekstradycji i aresztowany, nie przyznał się do zarzutu i skorzystał z prawa odmowy wyjaśnień, nie chciał także odpowiadać na pytania.

Wśród oskarżonych jest także koleżanka zamordowanej - Renata G.-D., której zarzucono utrudnianie postępowania karnego i składanie fałszywych zeznań.

Czternastu funkcjonariuszom policji (emerytowanym już i byłym) prokurator zarzucił nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz poplecznictwo, czyli utrudnianie postępowania karnego. Żadna z oskarżonych osób nie przyznała się do zarzucanych jej czynów.

Akt oskarżenia po 19 latach

W grudniu 2017 r. akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Tarnowie. Wszyscy sędziowie tamtejszego wydziału karnego, dla dobra wymiaru sprawiedliwości, złożyli wnioski o wyłączenie ich z udziału w sprawie. Jak informował wówczas rzecznik SO w Tarnowie sędzia Tomasz Kozioł, jeden z oskarżonych byłych policjantów jest powiązany rodzinnie z dwójką tarnowskich sędziów - sądu okręgowego i sądu rejonowego. Zastrzeżenia wobec prowadzenia sprawy w Tarnowie zgłaszała także rodzina ofiary. Sprawa trafiła - postanowieniem Sądu Apelacyjnego w Krakowie - do rzeszowskiego sądu okręgowego, który jednak zwrócił akt oskarżenia prokuraturze w celu uzupełnienia. Chodziło o to, by część niejawna zarzutów wobec 14 oskarżonych policjantów (byłych i czynnych) została tak sformułowana, by były one jawne w całości.

Na początku lutego 2018 Sąd Apelacyjny w Rzeszowie uchylił jednak to postanowienie Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Podzielił argumentację prokuratury i uznał, że nie ma przeszkód, aby sąd okręgowy rozpoznał sprawę. W związku ze zwrotem akt prokuraturze pełnomocnik rodziny zamordowanej Iwony Cygan złożył jednak wniosek o przekazanie sprawy do innego równorzędnego sądu. Chcieli tego bliscy zamordowanej, ponieważ - jak argumentowali - stracili zaufanie do rzeszowskiego sądu. Ich zdaniem zniesienie klauzuli tajności z części dokumentów mogłoby doprowadzić do ujawnienia tajnych zasad pracy operacyjnej i rozpoznawczej policji. Sprawa pozostała jednak do rozpoznania przez rzeszowski sąd okręgowy i proces ruszył w czerwcu 2018 r.

Prokurator chciał dodatkowej opinii

Proces trwał osiem lat. W marcu strony zaczęły wygłaszać mowy końcowe. Po prawie ośmiu latach, w marcu br., sąd zamknął przewód sądowy i rozpoczęły się mowy stron. Trwały one, wraz z replikami, do połowy lipca. W międzyczasie prokurator złożył wniosek o wznowienie przewodu sądowego i uzyskanie uzupełniającej opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej dotyczącej mechanizmu powstania obrażeń, jakich doznała Iwona Cygan. Chodzi o wyjaśnienie, czy mogły powstać w wyniku użycia kastetu. Wnioskowi prokuratora sprzeciwili się obrońcy oskarżonych. Ich zdaniem będzie to służyć przeciąganiu procesu. Obrońca Pawła K. przypomniał, że biegły mówił już w trakcie procesu, że na ciele ofiary nie znalazł śladów wskazujących lub sugerujących na powstałe w wyniku użycia kastetu.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: