Anna Zbroja z zespołu prasowego małopolskiej policji poinformowała, że policjanci nie otrzymali zgłoszenia o incydencie z udziałem dzika, ale po doniesieniach medialnych skontaktowali się ze szpitalem, aby ustalić stan zdrowia dziecka.
Według informacji policji, do ataku samicy dzika, która przemieszczała się z młodymi po osiedlu Kliny, doszło w czwartek po południu. Dzik przewrócił wózek prowadzony przez matkę, w którym znajdowała się 13-miesięczna dziewczynka. Dziecko wypadło z wózka i głową uderzyło w chodnik. Dziewczynka została przewieziona do szpitala, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Miasto reaguje
Krakowski magistrat poinformował w czwartek wieczorem, że w związku z wypadkiem na piątek rano zostało zwołane doraźne posiedzenie miejskiego zespołu zarządzania kryzysowego, które poświęcone będzie zwiększonej aktywności dzików na terenie Klin.
W spotkaniu mają uczestniczyć przedstawiciele miasta, w tym sekretarz miasta, służby miejskie, lekarz weterynarii, przedstawiciele Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego oraz jednostki odpowiedzialne za działania związane z odławianiem zwierząt.
Dziki w miastach - jak się zachować
Jak przypominają urzędnicy, dziki są jednymi z najczęściej spotykanych w miastach dzikich zwierząt. Spotykając je, należy zachować spokój, a widząc je już z daleka, oddalić się i nie wykonywać gwałtownych ruchów. Pod żadnym pozorem nie wolno do nich podchodzić ani ich karmić. Jednak kiedy już dojdzie do spotkania najlepiej znieruchomieć, aby nie sprowokować zwierzęcia do ataku. Szczególnie niebezpieczne - zaznaczono - mogą być lochy z warchlakami. Samice stające w obronie młodych, bywają przy tym wyjątkowo agresywne. Zauważając świeże ślady dzików (zryty teren, tropy) należy zachować szczególną ostrożność. Psa zawsze powinno wyprowadzać się na smyczy. Jeśli pies jest spuszczony, trzeba go natychmiast przywołać. Pod żadnym pozorem nie wolno szczuć dzikich zwierząt psem.
Problem dzików żyjących w Krakowie narasta od wielu lat. Przed dwoma laty działający w magistracie zespół zadaniowy do spraw rozwiązania tego problemu szacował, że w mieście, którego powierzchnia liczy 33 tysiące hektarów, żyje od tysiąca do półtora tysiąca tych zwierząt.