"Informujemy, że na terenie dziedzińca przyszły na świat młode dziki. W trosce o bezpieczeństwo wszystkich osób przebywających na terenie obiektu, prosimy o zachowanie szczególnej ostrożności" - taki komunikat zamieściła w poniedziałek Akademia Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie w swoich mediach społecznościowych.
Do pracowników i studentów zaapelowano o ostrożność podczas przechodzenia przez kampus. W komunikacie podkreślono, aby nie podchodzić blisko do zwierząt, nie płoszyć ich, nie dokarmiać i pozwolić swobodnie przemieszczać się po zielonym terenie uczelni.
We wtorek kampus AWF odwiedził reporter tvnwarszawa.pl Klemens Leczkowski. Dzików na miejscu nie zastał, ale to nie oznacza, że stado wyniosło się stamtąd na stałe. Taśmy, barierki i ostrzeżenia pozostały.
Uśpione między blokami
Obecność dzików na gęsto zaludnionym, miejskim terenie to coraz częściej zgłaszany przez mieszkańców problem. Ostatnio na osiedlu przy Ceramicznej na Białołęce locha urodziła młode na trawniku pod balkonami.
Inne głośne przypadki, które opisywaliśmy na tvnwarszawa.pl, to te z Bemowa i Mokotowa. Po zgłoszeniach mieszkańców o tym, że dziki pojawiły się na placach zabaw. Zwierzęta zostały uśmiercone zastrzykami pomiędzy blokami, na oczach mieszkańców, spakowane w plastikowe kontenery i wywiezione do utylizacji. W sieci zawrzało. A z obu interwencji tłumaczył się nie tylko dyrektor Lasów Miejskich, ale też prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
- Populacja dzików rośnie w tempie geometrycznym i musimy coś z tym zrobić, bo bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze. Mamy coraz więcej ataków na ludzi, kiedyś ich albo nie było, albo były bardzo sporadyczne. W momencie, gdy dostajemy informację, że dziki są na placu zabaw, to musimy interweniować - mówił w ubiegły czwartek Rafał Trzaskowski.
Zaznaczył, że zgodnie z przepisami o ASF, nie można takich dzików wywozić. - Jedyną decyzją w takiej sytuacji jest odstrzał i my taką decyzję z bardzo ciężkim sercem podejmujemy - dodał prezydent Warszawy.
Rafał Trzaskowski: ja nie mam wyboru
We wtorek podczas konferencji prasowej poświęconej innemu tematowi Trzaskowski był dopytywany, czy w ratuszu jest brany pod uwagę pomysł powołania rady ekspertów, która mogłaby analizować migracje, namnażanie się dzików i ich aktywność poza doraźnymi działaniami, które wynikają ze zgłoszeń.
- Nie jesteśmy instytucją badawczą, ale przez cały czas rozmawiamy z bardzo różnymi ekspertami, nawet jeżeli niektórzy próbują ich dezawuować. Mamy dzisiaj problem bezpieczeństwa związany z namnażającą się populacją dzików - odpowiedział prezydent Warszawy. - Chcę to jeszcze raz podkreślić. Na mocy obowiązującego prawa, w związku z ASF, my nie jesteśmy w stanie tych dzików przewozić nawet o 100 metrów w żadne inne miejsce. Rozumiem wzburzenie obrońców praw zwierząt, ale jeżeli pytamy ich, czy widzą jakąkolwiek alternatywę, która mogłaby zadziałać w oparciu o obowiązujące przepisy, to ja żadnego racjonalnego pomysłu nie słyszałem - stwierdził Trzaskowski.
- Jeżeli, ktoś mi mówi, że mam nie strzelać do dzików, to jeszcze raz powiem: ja nie mam wyboru - dodał.
Przykład Poznania
Dziennikarze nie ustępowali. Prezydent stolicy były pytany również o długofalowy plan miasta w kwestii rosnącej populacji dzików i ich migracją do siedzib ludzkich. - Rzeczywiście jest tak, że jest mnóstwo odstrzałów w gminach ościennych, znacznie więcej niż w samej Warszawie, co powoduje migrację dzików do miasta. My możemy o tym rozmawiać. To nie są decyzje w mojej gestii - podkreślił Trzaskowski.
W trakcie konferencji pojawił się przykład Poznania, który przyjął strategię walki z dzikami. Zakłada ona tworzenie stanowisk żerowych, aby odsuwać od ludzi miejsca, w których zwierzęta rezydują. Ponadto zakłada stosowanie środków biologicznych, które odstraszają stada i wreszcie edukację mieszkańców.
Prezydent Warszawy zapewnił, że wszystkie te rozwiązania są wprowadzane również w stolicy. - Sam wielokrotnie apelowałem do mieszkańców, aby dzików nie dokarmiać - zaznaczył. - Jeżeli chodzi o kwestię zabezpieczenia altan śmietnikowych - podejmiemy dodatkowe środki - podkreślił.
Incydenty z dzikami - statystyki
Lasy Miejskie poinformowały, że od 1 stycznia do 31 grudnia 2025 roku odnotowano 121 zgłoszeń dotyczących ataków dzików na ludzi oraz 29 ataków na psy W całym 2024 roku takich zgłoszeń było odpowiednio 59 i 13. Oznacza to niemal podwojenie liczby niebezpiecznych incydentów dotyczących ludzi, a w przypadku psów - wzrost ponad dwukrotny.
"Lawinowo rośnie liczba zgłoszeń obecności dzików. W 2025 r. odnotowano 8 804 zgłoszenia. Dla porównania, w latach poprzednich liczba zgłoszeń wynosiła odpowiednio: w 2020 r. - 432 zgłoszenia, w 2021 r. - 707 zgłoszeń, w 2022 r. - 2 497 zgłoszeń, w 2023 r. - 4 713 zgłoszeń, 2024 r. - 5 128 zgłoszeń" - podali miejscy leśnicy.