Śledczy zgromadzili obszerny materiał dowodowy, obecnie czekają na opinię wiktymologiczną oraz uzupełniającą opinię sądowo-lekarską. Po ich uzyskaniu ma dojść do przesłuchania rodziców kobiety.
Dotychczasowe ustalenia nie dostarczyły podstaw do przedstawienia komukolwiek zarzutów - podali w piątek śledczy.
Śledztwo
Mieszkająca z rodzicami 43-letnia Mirella nie była widywana przez sąsiadów przez 27 lat. Według doniesień mediów przebywała przez cały czas w mieszkaniu swoich rodziców. Policja kilka miesięcy temu informowała, że nic nie wskazuje na to, by kobieta miała być przetrzymywana wbrew swojej woli.
Prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Chorzowie ma wyjaśnić, czy doszło do popełnienia przestępstwa polegającego na pozbawieniu wolności Mirelli K., nieporadnej ze względu na stan zdrowia. W toku tego postępowania badane są również wątki dotyczące ewentualnego znęcania się nad Mirellą, narażenia jej na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, oraz nieudzielenia pomocy w sytuacji grożącej takim niebezpieczeństwem. Śledztwo zostało objęte nadzorem służbowym przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach.
"Dotychczas w sprawie zgromadzono wszelką niezbędną dokumentację medyczną, przesłuchano szereg świadków, uzyskano opinię sądowo-lekarską i psychologiczną. Zgromadzony materiał dowodowy, w tym zeznania pokrzywdzonej, na obecnym etapie nie dostarczył podstaw do przedstawienia komukolwiek zarzutów i w związku z tym brak jest podstaw do zastosowania jakichkolwiek środków zapobiegawczych, w tym również dotyczących kontaktu z pokrzywdzoną czy kwestii wspólnego zamieszkiwania z pokrzywdzoną" - podała w piątkowym komunikacie Izabela Knapik z Zespołu Prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
"Postępowanie jest kontynuowane. Aktualnie prokuratura oczekuje na sporządzenie opinii dotyczącej profilu wiktymologicznego oraz uzupełniającej opinii sądowo-lekarskiej. Po uzyskaniu wskazanych opinii w sprawie zostaną wykonane czynności procesowe z rodzicami pokrzywdzonej, w roli procesowej adekwatnej do treści zgromadzonego materiału dowodowego" - dodała prok. Knapik. Jak zaznaczyli śledczy, w sprawie prowadzone jest również postępowanie pozakarne, do którego ma wpłynąć dokumentacja Miejskiego Zespołu Orzekania o Niepełnosprawności w Świętochłowicach.
Interwencja policji
Organy ścigania zajęły się tą sprawą w lipcu 2025 r., kiedy policja otrzymała zgłoszenie o kłótni domowej w jednym z bloków w Świętochłowicach. Podczas interwencji okazało się, że we wskazanym przez sąsiadów mieszkaniu przebywa małżeństwo w wieku 82 lat wraz z córką Mirellą, której sąsiedzi nie widzieli od wielu lat. 43-latka mała problemy z poruszaniem się i widoczne obrzęki na nogach, dlatego policjanci wezwali pogotowie ratunkowe. Po kilku tygodniach spędzonych w szpitalu wróciła do mieszkania rodziców.
Dziennikarka tvn24.pl Małgorzata Goślińska ustaliła, że rodzice mieli tłumaczyć zniknięcie 15-latki jej porwaniem, zaginięciem lub powrotem do biologicznej rodziny. Wypisali ją ze szkoły, pani Mirella nigdy nie wyrobiła dowodu osobistego. To ostatnie zmieniło się w 2025 roku dzięki pracownikom socjalnym.
Świętochłowicka policja informowała po odnalezieniu pani Mirelli, że po interwencji wszczęto postępowanie w sprawie znęcania się nad osobą najbliższą i wstępne ustalenia nie potwierdziły niektórych medialnych doniesień, według których kobieta przez 27 lat miała być przetrzymywana w mieszkaniu rodziców wbrew swojej woli. Policjanci zaznaczyli też, że wcześniej nie mieli interwencji pod tym adresem, nie otrzymali żadnych niepokojących sygnałów dotyczących tej rodziny, nikt też nie zgłaszał zaginięcia członka rodziny.
Opracowała Anna Winiarska /tok
Źródło: PAP, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Małgorzata Goślińska/ tvn24.pl