Katastrofa budowlana w Katowicach. W plebanii od lat był konflikt między parafią a jedną z rodzin

Kamienica zawaliła się po wybuchu w Katowicach Szopienicach
Śledczy przesłuchali świadków i pokrzywdzonych w katastrofie
Źródło: TVN24

Po wybuchu i zawaleniu się plebanii w Katowicach Szopienicach do niektórych redakcji, w tym "Uwagi!" TVN, dotarł list, podpisany nazwiskami rodziny, która ucierpiała w katastrofie. Zginęły dwie kobiety, mężczyzna trafił do szpitala i został już przesłuchany. Z listu wynika, że czuli się oni oszukani przez parafię. Biskup Kościoła Augsbursko-Ewangelickiego potwierdza, że między stronami od lat był konflikt na tle finansowym. Prokuratura Okręgowa w Katowicach od początku śledztwa wiedziała o tym sporze. Teraz bada także list.

Do katastrofy budowalnej w Katowicach doszło w piątek (27 stycznia) około godziny 8.30. Po wybuchu - najprawdopodobniej gazu - zawalił się budynek plebanii przy ulicy Bednorza 20 w Szopienicach, należący do parafii ewangelicko-augsburskiej.

W środku było dziewięć osób. Siedem udało się ewakuować. Hospitalizacji wymagała rodzina wikarego. Do dzisiaj w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach są jego dwie córki w wieku trzech i pięciu lat.

Z gruzowiska strażacy wyciągnęli ciała dwóch kobiet. Były to 69-latka i jej 41-letnia córka. Jak przekazała nam we wtorek Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach, mąż 69-latki trafił do szpitala. - Wczoraj (w poniedziałek - red.) w godzinach wieczornych został przesłuchany - powiedziała prokurator.

Inni świadkowie oraz pokrzywdzeni w katastrofie przesłuchiwani byli już w piątek. - Od początku śledztwa wiedzieliśmy o sporze między jedną z rodzin, mieszkających w plebanii, a parafią - mówi Zawada-Dybek.

W poniedziałek (30 stycznia) do niektórych redakcji, w tym "Uwagi!" TVN, dotarł list, pod którym widniały podpisy 69-latki oraz jej męża i córki. List został nadany w środę, dwa dni przed tragedią. Prokuratura Okręgowa w Katowicach, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy, dołączyła ten list do akt. Jak wyjaśnia Zawada-Dybek, list może mieć znaczenie w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy.

Czytaj też: Zawalony budynek, samochody pokryte pyłem. Nagranie chwilę po wybuchu w Katowicach

Biskup: konflikt trwał od wielu lat

Z treści listu wynika, że rodzina czuła się oszukana przez parafię. Autorzy pisma wskazują, że - będąc w ciężkiej sytuacji - o pomoc zwrócili się do księdza, u którego mieszkali i dla którego wcześniej pracowali, oraz że starali się wyprowadzić z plebanii.

Informację o nieporozumieniach w plebanii potwierdził w rozmowie z PAP biskup diecezji katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Marian Niemiec. - Ten konflikt trwał od wielu lat, to był konflikt, który oparł się również o sąd. Sąd przyznał rację parafii - powiedział duchowny.

Jak dodał, tłem nieporozumień były kwestie finansowe. Według biskupa, rodzina, która przed laty zajmowała się kościołem, mieszkała w plebanii i była utrzymywana przez parafię - nie płaciła czynszu czy za media. - Od ładnych paru lat te osoby tylko sobie mieszkały i się sądziły z parafią - wskazał Niemiec. I dodał: - Nie jest też tak, że te osoby były bez środków do życia, otrzymywały emeryturę, pani pracowała.

Czytaj też: Katowice. W szkołach naprzeciwko zawalonej kamienicy wypadły szyby. "Na szczęście trwają ferie zimowe"

- Moje relacje z tą rodziną, w zależności od etapu były różne: od dobrych do takich, których dobrymi nie można nazwać. W ostatnim czasie nie byli już osobami związanymi jakkolwiek z parafią. W pewnym momencie zrezygnowali z pełnienia funkcji kościelnego. W związku z tym powinni opuścić lokal, który zajmowali. Umowa przewidywała taką sytuację. Ci państwo płacili tylko za energię elektryczną. Inne opłaty z niewiadomych mi przyczyn nie były uiszczane - powiedział dziennikarzom "Uwagi!" TVN ksiądz Adam Malina, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Katowicach.

Strażacy wyciągnęli spod gruzów małego psa
Strażacy wyciągnęli spod gruzów małego psa
Źródło: TVN24

Prokuratura: sprawdzone zostaną okoliczności podnoszone w liście

Do listu ofiar katastrofy odnieśli się także śledczy. - Zostaliśmy powiadomieni, że taki list został skierowany przez tę rodzinę. Prokurator podjął działania, żeby zabezpieczyć ten list i sprawdzane będą okoliczności, które są w nim podnoszone - powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek.

Przypomniała, że śledztwo jest na początkowym etapie. - Przez cały czas prowadzimy intensywne czynności, które mają służyć wyjaśnieniu okoliczności tej tragedii. Wszystkie pojawiające się okoliczności mogące mieć znaczenie dla tej sprawy były i są przedmiotem wyjaśnień ze strony prokuratury - oświadczyła.

W sobotę prowadzone były oględziny, które objęły miejsce wybuchu oraz okoliczne budynki i zaparkowane wokół samochody. Prokuratura zabezpieczyła też zapisy monitoringu w pobliżu kamienicy, ma też zostać zabezpieczona dokumentacja zniszczonego budynku.

We wtorek rozpoczęły się sekcje zwłok ofiar. Przez cały czas trwają przesłuchania świadków i pokrzywdzonych.

Przyczyna katastrofy nie została jeszcze potwierdzona. Jak mówiła nam Zawada-Dybek, "wiodącą hipotezą jest wybuch gazu". Budynek plebanii podłączony był do miejskiej sieci gazowej. Ocaleni mieszkańcy relacjonowali, że w piątek przed katastrofą w budynku czuć było gaz.

Ruina plebanii jest w trakcie rozbiórki.

************************** Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałabyś/chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tu znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc - zarówno dzieciom, jak i dorosłym.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: