Do Sądu Okręgowego w Katowicach wpłynął akt oskarżenia przeciwko 45-latkowi, który 2 marca miał porwać 42-letnią kobietę sprzed galerii handlowej przy ul. Chorzowskiej.
Mężczyzna usiadł na tylnym siedzeniu samochodu, do którego weszła kobieta. Był zamaskowany. "Jedną ręką przycisnął kobietę do fotela, a drugą przyłożył jej do szyi nóż. W wyniku szamotaniny została raniona w nadgarstek. Napastnik kazał jej, by odjechała z parkingu i skierowała się we wskazane przez niego miejsce przy zjeździe w polną drogę w okolicy Piekar Śląskich" - opisała zdarzenie w komunikacie katowicka prokuratura.
Kobieta przekonywała napastnika, by ją uwolnił. Dała mu 2,6 tysiąca złotych. Napastnik zabrał jej też dowód osobisty, by bała się zgłosić sprawę policji.
Kobieta zgłosiła napad po kilku dniach
Prokuratura przekazała, że kobieta z obawy przed mężczyzną poinformowała policję o sprawie dopiero kilka dni po porwaniu. Policjanci zatrzymali 45-letniego mieszkańca Chorzowa. Próbował uciekać, ale szybko został obezwładniony. W czasie przeszukania mieszkania policjanci znaleźli ubrania, w których był w dniu porwania, część gotówki oraz dowód osobisty kobiety.
Usłyszał zarzuty dotyczące wspominanego rozboju oraz porwania. Według śledczych, na koncie ma więcej przestępstw, w tym tych "przeciwko życiu, zdrowiu i wolności seksualnej na szkodę osoby najbliższej". Miał też dwukrotnie zniszczyć samochód mężczyzny, którego podejrzewał o romans z żoną.
45-latek usłyszał w sumie siedem zarzutów i został tymczasowo aresztowany.
Grozi mu do 20 lat więzienia. "Złożył obszerne wyjaśnienia, w których częściowo przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw" - dodała katowicka prokuratura.