- Po życiu pełnym przygód, mając 57 lat, chciałem przeżyć kolejną epicką przygodę, zanim stanę się zbyt stary - powiedział Bob Brown, cytowany przez BBC. - Chciałem też zwrócić uwagę na to, jak ważne jest, by młodzi ludzie oderwali się od ekranów, innych urządzeń, i wyruszyli na poszukiwanie przygód - powiedział.
4500 kilometrów na hulajnodze
Brown pochodzi z Saltash w Kornwalii. Na co dzień pracuje jako nauczyciel wychowania fizycznego w szkole podstawowej. Pomysł podróży na zwykłej, nieelektrycznej hulajnodze zrodził się w jego głowie, gdy ból pleców wykluczył możliwość biegania. 57-latek wyruszył w drogę w lipcu, pokonując około 4500 km z Perth na zachodzie Australii do Sydney na drugim końcu kraju.
Pod koniec trasy zdarzył się dramatyczny moment. Na niespełna 20 km przed metą Brown upadł po tym, jak kierownica hulajnogi złamała się na stromym zjeździe - podaje portal tygodnika "Cornish Times". Ostatecznie Brytyjczyk ukończył podróż na hulajnodze w 31 dni, cztery godziny i 10 minut.
Chce trafić do księgi rekordów Guinnessa
Brown podkreślił w rozmowie z BBC, że ma nadzieję pobić dwa rekordy Guinnessa: stać się osobą, która najszybciej przejechała kraj na hulajnodze, a jednocześnie pierwszą, która przemierzyła Australię na trzy różne sposoby: biegiem, na rowerze i na hulajnodze. Po dotarciu do mety podziękował za wsparcie oraz zażartował, że postara się przybrać na wadze "te 12 kilogramów, które stracił".
W 2001 roku Brown został pierwszym Brytyjczykiem, który przebiegł Australię, a dwa lata później powtórzył ten wyczyn na rowerze. Mężczyzna przesłał potrzebną dokumentację do biura rekordów Guinnessa, ale musi poczekać na oficjalne uznanie swoich osiągnięć.