Babisz oświadczył też, że UE powinna mieć jednolity rynek energii. Poparł w ten sposób postulat francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona, który jako pierwszy zaproponował wspólne regulowanie cen dla przemysłu. Czeski premier spotkał się z Macronem w Pałacu Elizejskim w przeddzień nieformalnego spotkania unijnych liderów na zamku w Alden Biesen w Belgii, które jest poświęcone utrzymaniu konkurencyjności gospodarki UE.
Babisz: uprawnienia ETS niszczą nasz przemysł
- Rozmawialiśmy dwie godziny przy kolacji. Francja do końca ubiegłego roku dotowała energię i jej cena wynosiła 50 euro, a w Czechach płacimy 110 euro. Musimy mieć jednolity rynek energii - powiedział Babisz w Alden Biesen.
- Uprawnienia ETS niszczą nasz przemysł - zaznaczył. - Dwa lata temu, w 2024 r., odbyła się konferencja branżowa. I co się stało przez dwa lata? Nic. Straciliśmy 10 proc. mocy produkcyjnych przemysłu. Więc tylko słowa, konferencje i żadnych działań - uznał Babisz.
- Jedyne, co musimy zrobić, to zrewidować system uprawnień ETS - zaznaczył. - W przeciwnym razie będziemy się spotykać w kółko - dodał. - Możemy mówić o konkurencyjności, rynku wewnętrznym, inwestycjach, pieniądzach. Ale to jedyny sposób, aby natychmiast uratować przemysł - zaznaczył szef czeskiego rządu.
Przemysł traci na "spekulacjach"
Według niego Komisja Europejska zapowiedziała w 2020 r., że cena za tonę emisji CO2 w tym roku będzie kosztować 26,50 euro, a tymczasem wynosi 90. W ocenie Babisza przemysł traci zwłaszcza na "spekulacjach", za które odpowiedzialne są dopuszczone do handlu podmioty finansowe.
- 63 proc. zysku z tych uprawnień trafia do Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Więc oni zarabiają, a my tracimy - przekonywał czeski premier.
Opracowała Alicja Skiba /ams
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Vaclav Salek/CTK/PAP