"Mam wrażenie, że z pracy nigdy nie wychodzę. Najczęściej jeszcze mi się ona śni"

Źródło:
TVN24 Biznes
"Gastronomia stała się produktem luksusowym"
"Gastronomia stała się produktem luksusowym"TVN24
wideo 2/4
"Gastronomia stała się produktem luksusowym"TVN24

Ostatni dzień, w którym dziadek pojechał na targ, to było w Słupcy. Odwiedziłem go, aby zrobić mu zdjęcie. Mówił mi, że ludzie będą za nim tęsknić - wspomina w rozmowie z TVN24 Biznes Bartek Berthold, który wraz z żoną Martą i mamą Małgorzatą kontynuują rodzinny biznes prowadząc Burza Śnieg - firmę zajmującą się produkcją i sprzedażą pościeli. Podobnie jak Kasia Nejman z Anną Borecką z Siostry Plotą, których celem jest wskrzeszenie plecionkarstwa, jednego z najstarszych rzemiosł.

Sklep z wikliną na warszawskiej Pradze Północ dla dziadka Kasi Nejman i Ani Boreckiej był rodzajem terapii. Pan Sylwester po prostu lubił ludzi. Prowadził interes prawie 30 lat, ale w ostatnim czasie bardziej dokładał do tego biznesu. W 2020 roku postanowił go zamknąć.  

Dziadek Sylwester. Siostry PlotąArchiwum prywatne

- Zorganizowałam więc z siostrą wyprzedaż. Odwiedziło nas wiele osób, które postanowiły wesprzeć rzemiosło. To między innymi rozmowy z nimi sprawiły, że postanowiłyśmy podtrzymać przy życiu plecionkarstwo i kontynuować prowadzenie sklepu dziadka - opowiada w rozmowie z TVN24 Biznes Kasia, współzałożycielka Siostry Plotą.

Przypomina, że do II wojny światowej Polska była numerem jeden w eksporcie wyplatanych produktów. Obecnie spada liczba rzemieślników zajmujących się plecionkarstwem.

- Chcemy to najstarsze rzemiosło wskrzesić, bo jest ono magiczne i pokoleniowe. Dwa lata temu znaleziono koszyk, który ma ponad dziesięć tysięcy lat. Warto wiedzieć, że do tej pory robi się je w ten sam sposób jak wtedy. Nie ma żadnych maszyn, które wyplatają koszyki. Używamy zawsze sekatorów, szydeł i rąk – wyjaśnia.

Siostry plotą: Kasia i AniaArchiwum prywatne Siostry Plotą. fot. Maja Hylewicz

Kasia wskazuje, że wieloletnie doświadczenie plecionkarza nie jest wliczone w cenę produktu. - Jeśli jesteś prawnikiem, który przez pięćdziesiąt lat zajmuje się prawem, to sprawdzenie aktu prawnego zajmuje piętnaście minut. Wyceniając tę pracę nie mówisz, że najniższa krajowa to jest dwadzieścia pięć złotych, to niech pan da dychę i będzie okej. Prawnik liczy sobie dużo więcej – stwierdza.

W plecionkarstwie tak to nie działa. - Masz pięćdziesiąt lat doświadczenia, robisz koszyk w godzinę, to i tak nie bierzesz wiele więcej niż najniższą krajową. Osoba, która się uczy, wyrabia koszyk przez powiedzmy trzy godziny, więc zarabia najniższą krajową podzieloną na trzy. To nie jest zachęcające, dlatego to rzemiosło wymiera. Mam powiedzieć licealistom: słuchajcie, bądźcie rzemieślnikami, a za dziesięć lat będziecie zarabiać najniższą krajową? To jest absurd - ocenia.

Kasia Nejman pokazuje, że z drugiej strony, na końcu tego łańcucha, stoi klient, który przyzwyczajony jest do ceny koszyka z epoki cepelii. - I pytanie, czy jeśli plecionkarstwo zacznie być godziwie wyceniane, to przetrwa? Ile jesteśmy w stanie zapłacić za koszyk? - zastanawia się.

- Z całą pewnością nie ułatwia, że jest ono oprocentowane na 23 procent VAT. W naszym wypadku główny koszt to praca rąk, a tego nie da się odliczyć. Często spotykam się w komentarzach z opiniami "prywaciarz to oszust". A jak oszust, to niech płaci na przykład wyższy ZUS. Potem, jak posłuchasz sobie rozmów na podwórku, to się okazuje, że przysłowiowy "pan Władek" z warzywniaka podniósł ceny jabłek. Oszust. A jeśli ktoś wchodzi do mojego sklepu, to ja jestem "złodziejką, co zwiększyła cenę kosza" - opisuje.

Jej zdaniem w takich opiniach nie zostało wzięte pod uwagę, że na ostateczną cenę towaru wpływają wszystkie koszty, które ponosi przedsiębiorca jak: ZUS, czynsz, podatek, prąd, gaz. - Zwiększona cena kosza najczęściej nie zwiększa mojego zarobku, a często wręcz odwrotnie - tłumaczy.

Siostry PlotąArchiwum prywatne Siostry Plotą, fot. Hylewicz Maja

Zaznacza, że rzemiosło borykało się z problemami dużo wcześniej. Podaje przykład Władysława Wołkowskiego, który urodził się w 1902 roku i wyplatał w latach 50-tych. - Jego projekty są takie, jakby ktoś wczoraj je wyplatał i zostawił w galerii designu. Utalentowany artysta, który już wtedy mówił, że masowa produkcja nas zalewa i zabija - wspomina.

To dlatego w małych, rodzinnych biznesach bardziej chodzi o pasję i misję, bo jak mówi Kasia "plan finansowy by się nie spiął". - A mamy sklep stacjonarny, internetowy, współpracujemy z rzemieślnikami z całego kraju, robimy swoje projekty. Organizujemy warsztaty dla firm, spotkania integracyjne czy wieczory panieńskie. Wydałyśmy też książkę "Wiklina. Piękne rzeczy, które wypleciesz sam(a)" - wymienia.

Trudno jej policzyć, ile godzin dziennie pracuje. - Właściwie mam wrażenie, że z pracy po prostu nigdy nie wychodzę. A najczęściej jeszcze mi się ona śni - zdradza Kasia Nejman.

"Schodzę ze sceny, a później jadę pakować paczki z pościelą"

W TVN24 Biznes rozmawiamy z kolejną rodziną, w której handluje się od wielu pokoleń. - Mój pradziadek, a mamy dziadek był przedwojennym doskonałym krawcem. Handlował tkaninami. Szył garnitury, płaszcze - wspomina Bartosz Berthold, współzałożyciel "Burza Śnieg", firmy zajmującej się produkcją i sprzedażą pościeli.

Burza Śnieg. Marta BertholdMateriały prywatne Burza Śnieg

Mama Bartka, Małgorzata Berthold, zaczynała w 1989 roku od sprzedaży ciuchów na targowisku. Dziś jest właścicielką szwalni w wielkopolskim Kleczewie.

- Pracowała ze swoim teściem, który również jeździł na targowiska i tam sprzedawał pościele. Podobno wszystkie klientki go uwielbiały. W wielu 83 lat postanowił, że to już koniec, że nie będzie tak pracować. Ostatni dzień, w którym dziadek pojechał na targ... to było w Słupcy. Odwiedziłem go, aby zrobić mu zdjęcie. Mówił mi, że ludzie będą za nim tęsknić, bo ma stałych klientów. Doceniali jakość oraz to, że zawsze można było z nim pogadać - kwituje Bartek.

Pandemia COVID-19 sprawiła, że Bartek i jego żona Marta stracili pracę. On wtedy był właścicielem trzech pubów w Poznaniu. Ona z kolei pracowała w Teatrze Animacji.

Burza Śnieg. Marta i Bartek BertholdMateriały prywatne Burza Śnieg

- Musieliśmy szukać nowych rozwiązań biznesowych. Puby zamknięte, teatr też zamknęli, nie można było grać dla publiczności. Straciliśmy źródło dochodów, a mamy dzieci i rachunki się same nie zapłacą - opowiada Marta Berthold.

Jej mąż dodaje, że zatrudniał wtedy ponad trzydzieści osób. - To oznaczało, że nie tylko nie zarabialiśmy, ale generowaliśmy potężne straty. Stwierdziliśmy, że dołączymy do mamy, że zaczniemy sprzedawać jej pościele w internecie. Tak powstał wspólny projekt Burza Śnieg. Stało się to w tydzień. Pewnie w innej sytuacji szykowalibyśmy się z tym pół roku. Gdyby to jeszcze przeliczyć, wrzucić w Excela, to pewnie decyzje byśmy podejmowali do teraz. A wtedy decyzja była podejmowana sercem - wyjaśnia.

Aktualnie w szwalni zatrudniają cztery osoby i chcą pozostać małą firmą. - Nawet jakbym chciała rozszerzyć działalność, to nie mam kim. Trudno jest pozyskać pracowników. Każda osoba, która uważała się za krawca, nie posiadała jednak takich umiejętności. Była niedokładna, jakość jej pracy była fatalna. Z pół roku szukałam kogoś do szwalni - opowiada Małgorzata.

Burza Śnieg. Małgorzata BertholdMateriały prywatne Burza Śnieg

Tłumaczy, że wpływ na taką sytuację miała zmiana systemu edukacji w szkołach zawodowych. – Ludzie nie mają, gdzie się uczyć dobrego rzemiosła. Żadna szwaczka nie szyje już kompleksowo. Jedna przyszywa guziki, druga coś innego. I tak fragment po fragmencie - podkreśla.

Marta doprecyzowuje, że w ich szwalni jest tak, że produkt szyje się od początku do końca. - Jesteśmy mali i nie mamy możliwości, żeby jedna osoba wszywała zamki, druga wykańczała overlockiem, a inna szwem prostym. Problem tkwi w tym, że potrzebujemy tu kompleksowości jednej osoby, która ogarnie wszystko - tłumaczy.

Zresztą w firmie, jak mówią, również wszystkim zajmują się sami. – To my odpisujemy na maile. Wiemy o każdej sprawie każdego klienta. Odbieramy telefony, słuchamy osobistych historii naszych klientów. Wciąż są osoby, które składają zamówienia telefonicznie - zaznacza Marta.

Dla niej ta firma to pasja, której kiedyś szukała na scenie. - Wróciłam do teatru, cały czas gram. Najtrudniejszy jest listopad, grudzień, bo mamy po trzydzieści spektakli świątecznych. Schodzę ze sceny, a później jadę pakować paczki z pościelą. I naprawdę jest to moją pasją. Jestem kreatywna, Małgorzata zna świetnie technologie i ma przetestowane produkty, a Bartek jest fantastyczny od strony biznesowej - mówi.

Model Walmartu. "Cały mały biznes musiał się zamknąć"

Poprosiliśmy Waldemara Skorupkę, doradcę strategicznego z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem biznesowym, o komentarz z czym borykają się rodzinne, rzemieślnicze firmy. W rozmowie z TVN24 Biznes zaznacza, że warunki rynkowe są trudne, nawet przy maksymalnym zaangażowaniu i ciężkiej pracy.

- Jeden z największych detalistów otworzył niedawno dziesięciotysięczny sklep, a ja rozmawiałem z lokalnym przedsiębiorcą, który swój własny sklep musiał zamknąć. Nie był w stanie z nim konkurować. Dzień wcześniej czytałem książkę o Ameryce Południowej i lasach deszczowych. Zapamiętałem między innymi zdanie o tym, że żeby monokultura mogła się rozwijać, to różnorodny las musi zginąć - opowiada.

Kolejny przykład to Walmart. Waldemar Skorupka tłumaczy, że rozwinął się w Stanach i jest największą firmą handlową na świecie, bo podjął decyzję, żeby ze swoimi centrami wchodzić do małych miejscowości.

- W regionie, w którym mieszkało dziesięć tysięcy ludzi, budował sklep. To powodowało, że Walmart przejmował sto procent handlu, cały mały biznes musiał się zamknąć. Ludzie, którzy wcześniej pracowali w swoich sklepikach, musieli finalnie, albo się wyprowadzić z miasteczka, albo pracować w Walmarcie. Następny krok był taki, że to redukowało klasę średnią w danym regionie. Tworzyło dużą grupę biednych ludzi, bo pieniądze z zysku płynęły do centrum Walmartu - wyjaśnia.

- Długoterminowy efekt jest taki, że klasa średnia małych biznesów, szewców, sklepików, warzywniaków w Polsce będzie zanikać. Trzeba pamiętać, że decydujemy swoimi pieniędzmi, jak społeczeństwo będzie wyglądać w kolejnych miesiącach, latach. Jeśli będziemy wysyłać wszystkie swoje pieniądze na produkty z Chin, to Chiny się będą bogacić. Polska będzie biednieć - zauważa.

Jego zdaniem "patrzymy na czynnik ekonomiczny i pięćdziesiąt groszy może sprawić, że coś kupimy bądź nie". - A nie patrzymy, jakie koszty idą za kupnem danego produktu. To jest tragiczna sprawa - ocenia Waldemar Skorupka.

Prof. dr hab. Jan Klimek, prezes katowickiej Izby Rzemieślniczej w rozmowie z TVN24 Biznes zwraca uwagę na kolejny aspekt. W 1989 roku na 800 tysięcy wszystkich firm w Polsce rzemieślników było 550 tysięcy.

- Teraz nie ma obligatoryjnego obowiązku zrzeszania się, ale mówimy, że rzemieślników jest około 300 tysięcy. Warto zwrócić uwagę też na inne dane. Na początku okresu transformacji było 197 tysięcy uczniów szkół zawodowych. Aktualnie jest ich 65 tysięcy. To oznacza, że zniknęło 140 tysięcy talentów. Popełniliśmy grzech zaniechania, bo pozwoliliśmy sobie na zniszczenie kształcenia zawodowego. A to są przecież ludzie, którzy później tworzą miejsca pracy i płacą podatki - podkreśla, zaznaczając, że to jest powód, przez który polskie rzemiosło nie jest w fazie wzrostu.

Czytaj też: "Wstawałem o świcie, a kończyłem pracę w nocy". Przyjechali do Polski i zostali przedsiębiorcami

Autorka/Autor:Joanna Rubin/ToL

Źródło: TVN24 Biznes

Źródło zdjęcia głównego: Archiwum prywatne Siostry Plotą, fot. Hylewicz Maja

Pozostałe wiadomości

Wiceprezydent USA J.D. Vance zabrał głos w sprawie czwartkowych spadków na Wall Street. Przekonywał, że jeden słaby dzień na giełdzie zostanie w przyszłości zamieniony na "kwitnącą giełdę przez długi czas", a cła przyczynią się do długotrwałego wzrostu gospodarczego.

Trump zatrząsł giełdami. Wiceprezydent zabrał głos

Trump zatrząsł giełdami. Wiceprezydent zabrał głos

Źródło:
PAP

Rada Polityki Pieniężnej może obniżyć stopy procentowe już w maju - twierdzą niektórzy członkowie RPP i ekonomiści z dużych banków. Po czwartkowej konferencji prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego pytanie nie jest, czy stopy zostaną obniżone, ale kiedy.

Zwrot w sprawie stóp procentowych. Jest jedno pytanie

Zwrot w sprawie stóp procentowych. Jest jedno pytanie

Źródło:
PAP, tvn24.pl

"To wspaniały czas, by się bogacić bardziej niż kiedykolwiek wcześniej" - napisał w piątek prezydent USA Donald Trump we wpisie skierowanym do potencjalnych inwestorów. Prezydent zachęcał w ten sposób do inwestycji w USA po ogłoszeniu wysokich ceł na towary z całego świata.

Trump: moja polityka nigdy się nie zmieni

Trump: moja polityka nigdy się nie zmieni

Źródło:
PAP

Chiny nałożą cła odwetowe w wysokości 34 procent na cały import ze Stanów Zjednoczonych - informuje CNN. Nowe taryfy mają obowiązywać od 10 kwietnia.

Chiny odpowiadają USA. "Praktyka jednostronnego zastraszania"

Chiny odpowiadają USA. "Praktyka jednostronnego zastraszania"

Źródło:
CNN

Stellantis, koncern motoryzacyjny, który jest właścicielem takich marek jak Chrysler, Jeep i Dodge, zareagował na cła Donalda Trumpa. Ogłosił, że tymczasowo zwolni 900 pracowników w zakładach w USA oraz wstrzyma na dwa tygodnie prace w fabrykach w Kanadzie i Meksyku.

Gigant motoryzacyjny reaguje na decyzję Trumpa

Gigant motoryzacyjny reaguje na decyzję Trumpa

Źródło:
PAP

Posłowie opowiedzieli się za przyjęciem projektu ustawy, który obniża składkę zdrowotną. Projekt zakłada wprowadzenie dwuelementowej podstawy wymiaru składki. Teraz ustawa trafi do Senatu.

Zmiany w składce zdrowotnej. Jest decyzja posłów

Zmiany w składce zdrowotnej. Jest decyzja posłów

Źródło:
tvn24.pl

- Zmiany w składce zdrowotnej przyjęte w piątek przez Sejm mogą być korzystne pod względem finansowym dla przedsiębiorców, nadal jednak są dalekie od korzystnych regulacji obowiązujących przed rokiem 2022. Co więcej, ich stopień komplikacji nie tylko się utrzyma, lecz wręcz wzrośnie - komentuje Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy w inFakcie. Przedstawiamy wyliczenia skutków zmian dla podmiotów rozliczających się na skali podatkowej, podatku liniowym i ryczałcie.

"Ci przedsiębiorcy skorzystają najbardziej". Wyliczenia

"Ci przedsiębiorcy skorzystają najbardziej". Wyliczenia

Źródło:
tvn24.pl

PKO BP, Pekao, mBank, ING Bank Śląski, Santander Consumer Bank i Toyota Bank - w tych instytucjach finansowych zaplanowano prace serwisowe na najbliższe dni. W związku z tym dostęp do części usług może być utrudniony.

Utrudnienia dla klientów banków

Utrudnienia dla klientów banków

Źródło:
tvn24.pl

Sprzedawca działki, który korzysta z usług profesjonalnego pełnomocnika do przygotowania transakcji, jest uznawany przez fiskusa za podatnika VAT. Takie podejście jest zgodne z prawem unijnym - pisze "Rzeczpospolita".

Ważny wyrok w sprawie działek. "Skarbówka zaostrzyła stanowisko"

Ważny wyrok w sprawie działek. "Skarbówka zaostrzyła stanowisko"

Źródło:
PAP

YouTube wprowadza zmiany w cenniku. Użytkownicy YouTube Premium będą musieli zapłacić więcej nawet o niemal 30 procent niż dotychczas. Pierwsze maile w tej sprawie dotarły już do internautów.

Podwyżki w popularnym serwisie. "Nie jest to łatwa decyzja"

Podwyżki w popularnym serwisie. "Nie jest to łatwa decyzja"

Źródło:
tvn24.pl

Rząd brytyjski zgodził się na rozbudowę lotniska Londyn-Luton, piątego pod względem liczby obsługiwanych pasażerów w Wielkiej Brytanii - informuje stacja BBC. Plan zakłada budowę nowego terminalu, nowych dróg kołowania dla samolotów oraz zwiększenie przepustowości istniejącego terminalu, który obecnie obsługuje 18 milionów pasażerów rocznie.

Szykuje się potężna rozbudowa. Lotnisko obsługuje połączenia z Polski

Szykuje się potężna rozbudowa. Lotnisko obsługuje połączenia z Polski

Źródło:
PAP

Projekt ustawy, który nakłada na deweloperów obowiązek ujawniania cen mieszkań, został skierowany do sejmowej komisji iInfrastruktury. Według nowych przepisów deweloperzy będą zobowiązani do prowadzenia strony internetowej, na której będą dostępne informacje o cenach oferowanych nieruchomości.

Nowy obowiązek dla deweloperów. "Zmniejsza asymetrię informacyjną"

Nowy obowiązek dla deweloperów. "Zmniejsza asymetrię informacyjną"

Źródło:
PAP

Według wstępnej oceny nowe amerykańskie cła mogą zmniejszyć polski PKB o 0,4 procent, czyli w ostrożnym uproszczeniu straty przekroczą 10 miliardów złotych - napisał w mediach społecznościowych premier Donald Tusk.

Tusk: to cios dotkliwy i przykry

Tusk: to cios dotkliwy i przykry

Źródło:
tvn24.pl, PAP

- Większość członków Rady Polityki Pieniężnej zmieniła swoje nastawienie w polityce pieniężnej - przekazał w trakcie konferencji prasowej prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński.

Glapiński o stopach procentowych: zmieniło się nastawienie RPP

Glapiński o stopach procentowych: zmieniło się nastawienie RPP

Źródło:
tvn24.pl

W 900 duńskich sklepach spożywczych pojawią się oznaczenia na produktach z USA, które zdrożały z powodu wojny handlowej zapoczątkowanej przez prezydenta Donalda Trumpa - zapowiedział koncern Coop Danmark.

Handlowy potentat reaguje. "Będziemy etykietować amerykańskie towary"

Handlowy potentat reaguje. "Będziemy etykietować amerykańskie towary"

Źródło:
PAP

- Chociaż w Polsce nie produkuje się samochodów przeznaczonych na rynek amerykański, wartość komponentów wytwarzanych w Polsce i montowanych w tych pojazdach szacuje się na około 350 milionów euro rocznie - poinformował prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) Jakub Faryś. Zwrócił uwagę, że Polska może pośrednio odczuć skutki ceł. Premier Donald Tusk zapowiedział w mediach społecznościowych spotkanie z przedstawicielami branży.

Ciemne chmury nad branżą. Jest zapowiedź Tuska

Ciemne chmury nad branżą. Jest zapowiedź Tuska

Aktualizacja:
Źródło:
PAP

Ogłoszone przez Trumpa cła są "bombą" wymierzoną w światowy system handlowy, która może doprowadzić do recesji w USA i światowego spowolnienia - powiedział Gary Hufbauer, były urzędnik Departamentu Skarbu i ekspert Peterson Institute for International Economics. Dodał, że w jego ocenie podejście prezydenta USA nie ma sensu.

"Trzęsienie ziemi" w handlu. "To jest po prostu bomba"

"Trzęsienie ziemi" w handlu. "To jest po prostu bomba"

Źródło:
PAP

Donald Trump ogłosił w środę nowe taryfy na produkty importowane do USA. Nazwał to "dniem wyzwolenia" i stwierdził, że jego działania przywrócą równowagę między Stanami a innymi krajami. Jednak, jak zauważa CBS News, zmęczeni inflacją Amerykanie będą niedługo musieli sięgnąć jeszcze głębiej do portfeli. Wiele produktów bowiem zdrożeje.

Te produkty podrożeją przez cła

Te produkty podrożeją przez cła

Źródło:
CBS News

Ponad 68 tysięcy osób weźmie udział w konkursie o 569 miejsc pracy w Agencji Celnej we Włoszech. W 11 lokalizacjach w całym kraju odbyły się już wstępne egzaminy. Rekordowa liczba kandydatów ubiega się o stanowiska asystentów do spraw pobierania opłat.

Zgłosiło się 68 tysięcy kandydatów. "Nie ma precedensu"

Zgłosiło się 68 tysięcy kandydatów. "Nie ma precedensu"

Źródło:
PAP

Prezydent USA Donald Trump podpisał rozporządzenie wprowadzające cła na towary importowane do USA ze 180 państw. Stawki są zróżnicowane i zaczynają się od 10 procent. Oto wszystko, co musisz wiedzieć.

Cła Donalda Trumpa. Wszystko, co musisz wiedzieć

Cła Donalda Trumpa. Wszystko, co musisz wiedzieć

Źródło:
tvn24.pl

Stopy procentowe w kwietniu pozostały na dotychczasowym poziomie. Jarosław Sadowski z firmy Rankomat zwraca jednak uwagę, że dość dobre dane na temat inflacji w marcu sprawiły, że przewidywany moment obniżki coraz bardziej się przybliża, co wpływa na WIBOR. Ekspert wyliczył, ile może wynieść rata w kolejnych miesiącach.

"Pierwsze obniżki rat możemy zobaczyć już w kwietniu". Wyliczenia

"Pierwsze obniżki rat możemy zobaczyć już w kwietniu". Wyliczenia

Źródło:
tvn24.pl

Posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego - Trzeciej Drogi złożyli w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o czasie urzędowym w Polsce, proponujący wprowadzenie całorocznego czasu letniego. Zdaniem autorów likwidacja zmiany czasu wpłynęłaby pozytywnie na zdrowie Polaków.

Likwidacja zmiany czasu. Jest projekt

Likwidacja zmiany czasu. Jest projekt

Źródło:
PAP

Chiński gigant Xiaomi zapowiedział współpracę z policją w dochodzeniu dotyczącym tragicznego wypadku z udziałem samochodu SU7, wyposażonego w system autonomicznej jazdy - przekazał dziennik "South China Morning Post". W zdarzeniu, do którego doszło w sobotę, życie straciły trzy osoby.

Ostrzegł kierowcę i oddał kontrolę. Dramatyczny wypadek

Ostrzegł kierowcę i oddał kontrolę. Dramatyczny wypadek

Źródło:
PAP