Dwa lata temu Joann Bogard stała w sali przesłuchań na Kapitolu i obserwowała, jak Mark Zuckerberg przeprasza rodziców pogrążonych w żałobie. Wielu z nich łączyło śmierć swoich dzieci ze światem online, który współtworzył. Rodzice trzymali w dłoniach zdjęcia zmarłych. Bogard ściskała fotografię swojego 15-letniego syna Masona i – jak mówi – wierzyła, że to moment przełomowy.
- Pomyślałam, że kiedy zobaczę w tym pokoju wszystkie zdjęcia dzieci, które zginęły, poczuję się przytłoczona i coś się zmieni.
- Zamiast tego jest tylko gorzej - podsumowała Bogard.
W środę wielu z tych samych rodziców przyleci do Los Angeles, by zająć miejsca na sali sądowej i wysłuchać zeznań prezesa Meta.
Zarzuty wobec Meta i YouTube
Pozew wytoczony przez 20-letnią dziś Kaley i jej matkę jest pierwszym z ponad 1500 podobnych spraw, które trafią przed sąd. Firmy Meta i YouTube należące do Alphabet (Google) są oskarżane o celowe projektowanie funkcji uzależniających, które miały uzależnić Kaley w młodym wieku i zaszkodzić jej zdrowiu psychicznemu.
Zuckerberg wielokrotnie odpowiadał wcześniej przed Kongresem w sprawach bezpieczeństwa młodych użytkowników. To jednak pierwszy raz, gdy będzie zeznawał w tej kwestii przed ławą przysięgłych. Jeśli sąd przyzna rację Kaley, może to stworzyć precedens umożliwiający pociąganie platform społecznościowych do odpowiedzialności za szkodliwe decyzje projektowe, mimo dotychczasowej ochrony wynikającej z tzw. Sekcji 230.
Rzecznik Meta przekazał, że firma "zdecydowanie nie zgadza się" z zarzutami i jest "pewna, że dowody pokażą nasze wieloletnie zaangażowanie we wspieranie młodych ludzi".
Bezpieczeństwo młodych użytkowników pod lupą
Po publicznych przeprosinach Zuckerberga Meta wprowadziła m.in. "konta dla nastolatków", domyślne ustawienia prywatności i ograniczenia treści dla osób poniżej 18. roku życia. Wielu rodziców uważa jednak, że to wciąż za mało, a ciężar dbania o bezpieczeństwo w sieci spoczywa głównie na nich i na samych dzieciach.
Bogard, której syn zmarł w 2019 roku podczas próby tzw. choking challenge (wyzwanie polegające na podduszaniu) - wyzwania, o którym miał dowiedzieć się z filmów na YouTube - została aktywistką na rzecz bezpieczeństwa online. Jej pozew przeciwko YouTube został oddalony na podstawie Sekcji 230, ale zapowiada apelację.
- Wszyscy jako rodzice robimy, co w naszej mocy, ale walczymy z firmami wartymi biliony dolarów - powiedziała. Wyraziła nadzieję, że proces "w końcu przekona Kongres, że musi wziąć odpowiedzialność" i przyjąć przepisy dotyczące bezpieczeństwa w sieci.
Czy platformy robią wystarczająco dużo
Zeznania Zuckerberga mają koncentrować się na pytaniu, czy Meta podjęła wystarczające kroki, by chronić młodych użytkowników. Kimberly Pallen z kancelarii Withers ocenia, że kluczowa będzie perspektywa przysięgłych.
- Jestem pewna, że będzie mówił o tym, że ma dzieci i że to dla niego bardzo ważne… Myślę, że będzie mówił o wszystkim, co robią, by sprawiać wrażenie: robimy, co w naszej mocy - powiedziała Pallen.
- Ostatecznie sprowadzi się to do pytania: z perspektywy ławy przysięgłych, czy robią wystarczająco dużo? I czy im zależy? - dodała.
Zgodnie z pozwem Kaley zaczęła korzystać z YouTube w wieku 6 lat, a z Instagrama w wieku 9. W wieku 16 lat spędzała na Instagramie nawet ponad 16 godzin dziennie. Twierdzi, że uzależniające funkcje doprowadziły u niej do stanów lękowych, zaburzeń postrzegania własnego ciała i myśli samobójczych. Doświadczyła też nękania i szantażu seksualnego. Prawnicy Meta przekonują natomiast, że źródłem jej problemów było trudne życie rodzinne, a nie media społecznościowe.
Wątpliwości wokół działań Meta
W ubiegłym tygodniu przed sądem zeznawał także szef Instagrama Adam Mosseri. Grupa rodziców nocowała przed budynkiem sądu, by zapewnić sobie miejsca na sali. Mosseri stwierdził, że nie wierzy, by media społecznościowe mogły być "klinicznie uzależniające", choć przyznał, że korzystanie z Instagrama może stać się "problematyczne". Dodał również, że Instagram zarabia "mniej na nastolatkach niż na jakiejkolwiek innej grupie demograficznej".
W toku postępowania ujawniono jednak wewnętrzne dokumenty, które podważają oficjalne deklaracje. Z analizy Knight-Georgetown Institute wynika m.in., że firma postrzegała dzieci w wieku 10-12 lat jako szczególnie wartościową grupę, ze względu na większe prawdopodobieństwo długoterminowego korzystania z platformy.
Rzecznik Meta przekazał, że "setki milionów nastolatków na całym świecie korzystają dziś z kont dla nastolatków, a od momentu ich uruchomienia widzą mniej wrażliwych treści, doświadczają mniej niechcianych kontaktów i spędzają mniej czasu na Instagramie w godzinach nocnych". Dodał, że "97 procent nastolatków w wieku 13-15 lat pozostało przy wbudowanych ograniczeniach".
Rodziny domagają się odpowiedzialności
Dla wielu rodzin proces w Los Angeles ma wymiar symboliczny. Julianna Arnold, której 17-letnia córka Coco zmarła po zażyciu tabletki z fentanylem sprzedanej jej przez starszego mężczyznę poznanego na Instagramie, jest jedną z setek osób pozywających firmę.
- Te procesy są dla nas tak ważne, bo wreszcie pociągną te firmy technologiczne do odpowiedzialności za ich wiedzę, ich projektowanie… i kompromisy, które podejmowali kosztem bezpieczeństwa naszych dzieci - powiedziała Arnold.
- Chcemy zobaczyć, jak kadra kierownicza zeznaje i naprawdę poznaje prawdę o tym, co się stało - dodała.
Opracował Jan Sowa/ams
Źródło: CNN
Źródło zdjęcia głównego: BONNIE CASH/Newscom/PAP/EPA