Google mierzy się z rosnącą liczbą pozwów składanych przez mniejszych konkurentów w kilku europejskich państwach. Nowy etap sporu otworzyła kara w wysokości miliarda dolarów, pierwsza nałożona na firmę na podstawie unijnego aktu o rynkach cyfrowych, czyli DMA.
Google odpiera zarzuty
Kara została nałożona za faworyzowanie własnych usług oraz ograniczanie twórcom aplikacji możliwości kierowania użytkowników do tańszych ofert dostępnych poza sklepem Google Play. Zdaniem prawników stwierdzenie przez regulatorów, że naruszenia nadal trwają, może zachęcić kolejne firmy do wystąpienia z roszczeniami.
- Myślę, że wywoła to nową falę postępowań sądowych - powiedział Thomas Hoppner, partner w kancelarii Geradin Partners, która doradzała niemieckiej porównywarce cen Idealo w sprawie dotyczącej nadużywania pozycji rynkowej.
Jak dodał, wyspecjalizowane wyszukiwarki mogą domagać się odszkodowań nie tylko za okres obowiązywania DMA, lecz także za wcześniejsze lata. Podstawą takich roszczeń może być artykuł 102 unijnych przepisów, który zabrania przedsiębiorstwom nadużywania pozycji dominującej.
- Zdecydowanie nie zgadzamy się z tymi pozwami. Składają je firmy, które szukają wypłaty pieniędzy, zamiast inwestować we własne produkty - oświadczył rzecznik Google.
Roszczenia sięgają miliardów dolarów
Sprawy sądowe przeciwko Google toczą się w kilku krajach i znajdują się na różnych etapach. Kolejne pozwy są przygotowywane. Według prawników i firm finansujących postępowania łączna wartość roszczeń może sięgnąć 10 miliardów dolarów.
W listopadzie sąd w Berlinie przyznał porównywarce Idealo 465 milionów euro, czyli około 528,9 miliona dolarów odszkodowania. Była to największa kwota zasądzona dotychczas przez niemiecki sąd w związku z naruszeniem prawa antymonopolowego. Włoska Moltiply Group, prowadząca porównywarkę Trovaprezzi.it, domaga się od Google 2,97 miliarda euro.
Kelkoo, brytyjska porównywarka cen, żąda od Google odszkodowań liczonych w miliardach funtów. Firma uważa, że najnowsza decyzja unijnych organów może wzmocnić toczące się postępowania.
- Spodziewamy się, że decyzja w sprawie DMA będzie miała pewien wpływ na te roszczenia, ponieważ pokazuje, że Google do dziś nadal faworyzuje własne usługi - powiedział cytowany przez Reutersa prezes Kelkoo Richard Stables. Dodał, że rozstrzygnięcie daje kolejnym podmiotom mocniejsze podstawy do wystąpienia na drogę sądową.
Spór trwa od blisko dwóch dekad
Początki sprawy sięgają 2008 roku, gdy Google zaczęło promować w wynikach wyszukiwania własną usługę porównywania ofert. Ruch na stronach konkurencyjnych porównywarek gwałtownie spadł, co doprowadziło do skarg i wszczęcia unijnego postępowania. W 2017 roku Komisja Europejska nałożyła na Google karę w wysokości 2,42 miliarda euro.
Firma odwoływała się od tej decyzji, ale w ubiegłym roku przegrała przed najwyższym sądem Unii Europejskiej. Brytyjska porównywarka Foundem dochodziła swoich roszczeń od początku sporu. Szwedzki PriceRunner, wspierany przez Klarnę, złożył wielomiliardowy pozew w 2022 roku, po odrzuceniu odwołania Google.
W lipcu sąd w Sztokholmie nakazał Google zapłatę około 1,97 miliarda dolarów wraz z odsetkami w sprawie PriceRunnera. Klarna przyjęła orzeczenie z zadowoleniem, ale nie spodziewa się szybkiej wypłaty.
Możemy oczekiwać, że postępowanie odwoławcze potrwa ponad rok, a prawdopodobnie całe lata - powiedział prawnik Klarny Pontus Scherp.
Ponad 10 miliardów euro unijnych kar
W ciągu ostatniej dekady Google otrzymało kary o łącznej wartości 10,4 miliarda euro w postępowaniach prowadzonych przez Unię Europejską. W ubiegłym miesiącu firma przegrała również wieloletni spór dotyczący rekordowej kary w wysokości 4,1 miliarda euro za wykorzystywanie systemu Android do blokowania konkurentów.
- DMA to bardzo dobry akt prawny. Być może jego wadą jest to, że jest tak skuteczny, iż regulatorzy boją się go używać - ocenił Marco Pescarmona, prezes Moltiply Group.
Zdaniem prawników Google może liczyć na to, że przewlekłość postępowań będzie działała na jego korzyść. Firma może także odwołać się od kary nałożonej na podstawie DMA. W sporze dotyczącym porównywarek od rozpoczęcia zarzucanych praktyk do wyczerpania przez Google możliwości odwoławczych minęło niemal 20 lat.
- Zanim zapadnie ostateczne rozstrzygnięcie, Google zdąży już zmonopolizować wiele rynków - powiedział Pardo. Jego zdaniem kary są dla koncernu jedynie "kosztem prowadzenia działalności", a postępowania mogą trwać nawet osiem lat.