Donald Tusk: ceny energii muszą spaść, zablokujemy zmiany w ETS

Donald Tusk
Donald Tusk: ceny energii muszą spaść, zablokujemy zmiany w ETS
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Albert Zawada/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wszystko, co może podnieść ceny energii elektrycznej, zostanie przez nas zablokowane - oświadczył premier Donald Tusk na szczycie Grupy Wyszehradzkiej. Podkreślił, że ceny prądu muszą spaść. - Proszę się nie dziwić, że Polska i grupa V4 nie pozwolą na żadne zmiany - powiedział.

Premier Donald Tusk był w czwartek w Bratysławie na szczycie przywódców Grupy Wyszehradzkiej, na którym gościł również wyjątkowo premier Irlandii Micheal Martin. Na konferencji prasowej z Martinem Tusk poruszył kwestię cen energii klimatycznej i polityki sprzedaży uprawnień do emisji CO2 (ETS).

Jak wskazał premier, na szczycie był poruszony temat między innymi cen energii. Mówił, że Polska i inne kraje regionu płacą jedne z najwyższych cen za energię elektryczną na świecie.

- Proszę się nie dziwić, że Polska i grupa V4 nie pozwolą na żadne zmiany, przepraszam za brutalne słowa, nie pozwolą na żadne zmiany i na żadne propozycje instytucji europejskich czy innych państw, które mogłyby wpłynąć na pogorszenie sytuacji, jeśli chodzi o energetykę w naszych państwach - oświadczył Tusk.

Zmiany w ETS zostaną "zablokowane"

Donald Tusk ocenił, że ceny prądu w naszym regionie Europy, w tym w Polce, muszą spaść.

- Czy mówimy o ETS1, ETS2, czy innych niektórych propozycjach, wszystko to, co wprowadzi u nas ryzyko droższej energii, zostanie przez nas zablokowane - obiecał premier.

Szef rządu podkreślił, że to "być albo nie być". - Nie tylko naszej czwórki, ale całej Unii Europejskiej - dodał.

- Możemy między bajki włożyć marzenia o konkurowaniu z Chinami czy Stanami Zjednoczonymi, jeśli ceny energii u nas będą tak wyglądać, jak w tej chwili. Unia Europejska nie może być ani jednego dnia dłużej naiwna, jeśli chodzi o różne ambitne polityki - mówił.

Ważna Grupa Wyszehradzka

Na konferencji prasowej Donald Tusk mówił też o tym, że kraje Grupy Wyszehradzkiej - Polska, Czechy, Słowacja i Węgry - potrafią walczyć o swoje interesy na forum unijnym.

- I nigdy nie pozwolimy na to, żeby ktokolwiek postawił w konflikcie interesy tego regionu z interesami Unii jako całości. Przyszłość Unii w dużej mierze rozegra się w Warszawie, Budapeszcie, Pradze i Bratysławie. I mówię o tym z pełnym przekonaniem - podkreślił.

Tusk poruszył też sprawę nielegalnej imigracji. Wskazał, że liczba nielegalnych przekroczeń polskiej wschodniej granicy spadła z "20 tysięcy miesięcznie", kiedy obejmował urząd, do "praktycznie zera".

- Ale nas to kosztowało. Bardzo dużo pieniędzy, bardzo dużo wysiłku. Do dzisiaj tysiące ludzi codziennie tam [na wschodniej granicy - red.] ciężko pracuje i do dzisiaj płacimy setki milionów złotych każdego miesiąca na to, aby ta granica była szczelna. Dlatego tak bardzo mocno podkreślamy, nie tylko Polska, ale cała grupa V4, że przyszłe ramy finansowe i cała polityka Unii Europejskiej musi brać pod uwagę wysiłek państw, które wzięły na siebie, tak jak Polska, ochronę granicy, bezpośrednią pomoc Ukrainie - oświadczył premier.

Szef polskiego rządu podkreślił, że "musimy chronić swój przemysł i musimy chronić swoje granice, w ten sposób będziemy konkurencyjni".

Źródło: TVN24
Czytaj także: