We wtorek prezydent Karol Nawrocki złożył projekt ustawy o rynku kryptowalut do marszałka Sejmu, jak przekazał szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki.
- Ten projekt jest właściwie bliźniaczo podobny do tego, który był już w Sejmie. I trzeba także podkreślić, że fundamentem dla tego projektu jest ustawa rządowa, tym razem trzecia ustawa rządowa - przyznał.
Poseł Centrum Ryszard Petru, który w środę gościł w programie TVN24 "Rozmowa Piaseckiego" skomentował, że "najnowsza propozycja prezydenta jest jeszcze bliższa rządowej niż jego poprzednia. Ponad 90 procent tekstu jest skopiowane z rządowej".
Jak zaznaczył, "nie ma żadnych istotnych różnic między obiema ustawami, w związku z tym nie rozumiem, dlaczego prezydent Nawrocki miałby wetować kolejny raz tę samą ustawę".
Daniel Kostecki, analityk rynków finansowych w CMC Markets, stwierdził w rozmowie z redakcją biznesową tvn24.pl, że projekty wychodzą z tego samego założenia. - Polska potrzebuje ustawy, która zapewni stosowanie rozporządzenia MiCA, wyznaczy Komisję Nadzoru Finansowego jako organ nadzoru oraz określi procedury zezwoleń i sankcji. Różnica dotyczy skali krajowych obciążeń i sposobu, w jaki KNF ma korzystać ze swoich uprawnień - ocenił ekspert.
Również w ocenie Radosława Żuka, prawnika, partnera w Kancelarii Żuk Pośpiech, "prezydencki projekt reklamowano jako oparty na ochronie inwestora, skutecznym nadzorze i zabezpieczeniu konstytucyjnych praw przedsiębiorców. W warstwie konstrukcyjnej pokrywa się jednak w przeważającej części z ustawą zawetowaną".
Różnice między projektami - blokady rachunków
Projekt opublikowany na stronie Kancelarii Prezydenta RP jest podobny do złożonego przez prezydenta w maju 2026 r. Zmiany dotyczą kwestii redakcyjnych czy przepisów przejściowych.
Jednocześnie złożony projekt jest zbliżony do wcześniejszych propozycji rządu, zawetowanych przez prezydenta. Różnice koncentrują się wokół trzech głównych obszarów:
- blokad rachunków kryptoaktywów;
- kosztów nadzoru i kar administracyjnych;
- mechanizmu blokowania domen internetowych.
Obie propozycje umożliwiają Komisji Nadzoru Finansowego blokowanie rachunków pieniężnych lub kryptoaktywów czy wstrzymywanie określonych transakcji na 96 godzin, z możliwością przedłużenia. Rząd chciał, by blokada nie mogła trwać dłużej niż 6 miesięcy. Z kolei prezydent zaproponował skrócenie tego czasu o połowę, do 3 miesięcy.
Dodatkowo w projekcie prezydenckim wydłużenie blokady wymaga uprzedniej zgody sądu administracyjnego, czego nie przewidywała ustawa rządowa. Propozycja Nawrockiego wprowadza też dodatkowy przepis o odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa za szkody wyrządzone blokadą lub jej przedłużeniem z naruszeniem prawa.
Opłaty i kary administracyjne
Kolejną kwestią jest opłata pobierana od emitentów działających na rynku kryptoaktywów na rzecz KNF za sprawowanie nadzoru. Rząd proponuje, by nie przekraczała ona 0,5 proc. średniej sum zobowiązań finansowych z tytułu wyemitowanych tokenów. Z kolei prezydent zakłada niższą stawkę - nie więcej niż 0,1 proc.
Rządowa ustawa przewidywała też, że opłata dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów nie mogłaby przekraczać 0,4 proc. średniej wartości przychodów, a projekt prezydencki - 0,1 proc.
- MiCA (Markets in Crypto-Assets, unijne rozporządzenie wprowadzające ramy prawne dla rynku kryptowalut w UE - red.) nie wyznacza tych stawek. Jest to wybór krajowego ustawodawcy, a Rada Legislacyjna już w 2024 r. zwracała uwagę na potrzebę mocniejszego uzasadnienia kosztów, kar i możliwych barier wejścia na rynek, aby Polska była konkurencyjnym krajem dla prowadzenia tu firm związanych z technologią blockchain, a nie za granicą, gdzie panują łagodniejsze wymogi, a i tak można świadczyć usługi w Polsce - tłumaczy ekspert CMC Markets.
Nakładanie blokad na nieuczciwe domeny
Obie propozycje zakładają, że KNF zyskałaby możliwość nakładania sankcji na oferujących, emitentów lub osoby ubiegające się o dopuszczenie kryptoaktywów. Komisja mogłaby nakładać kary pieniężne na osoby zawodowo pośredniczące w zawieraniu transakcji związanych z kryptoaktywami.
W przypadku naruszenia przepisów KNF miałaby wpisywać do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwe domeny internetowe służące do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Różnice dotyczą zakresu stosowania tego rejestru.
Prezydent proponuje, by blokowanie domen (wpis do rejestru) dotyczyło wyłącznie tych stron, za pomocą których prowadzona jest działalność bez wymaganego zezwolenia. Dla innych naruszeń prezydent proponuje inny, łagodniejszy środek - wpis na listę ostrzeżeń publicznych KNF połączony z żądaniem opublikowania komunikatu ostrzegawczego na stronie przez samego właściciela domeny. Brak publikacji takiego komunikatu miałby skutkować karą do 1 mln zł.
- Co do kar, to obecna ustawa prezydenta podnosi je do propozycji rządu - tu występuje obecnie kompromis - ocenił Kostecki.
Zgodnie z ustawą rządową wpis do rejestru następowałby w szerszym spektrum przypadków, tj. prowadzenia działalności bez zezwolenia oraz innych naruszeń rozporządzenia MiCA, gdy jest to niezbędne do zapobieżenia poważnym szkodom. Jednocześnie ustawa nie przewidywała obowiązku publikacji ostrzeżenia przez właściciela domeny.
- Rządowy projekt zakłada z kolei szerszy zakres narzędzi nadzorczych, wykraczających poza minimum określone w rozporządzaniu MiCA oraz poza opinię Rady Legislacyjnej z 2024 r. Projekt prezydencki zostawia ten system w zasadniczej części, ale zmienia trzy obszary najbardziej odczuwalne dla firm i klientów, będąc bliżej pierwowzoru rozporządzenia unijnego oraz opinii Rady Legislacyjnej działającej przy Prezesie Rady Ministrów z 2024 r. - dodał ekspert.
Ocena projektu
W komentarzu dla redakcji biznesowej tvn24.pl Radosław Żuk z Kancelarii Żuk-Pośpiech stwierdził, że prezydencki projekt ustawy o kryptoaktywach "jest w około dziewięćdziesięciu procentach tym samym aktem, który Prezydent trzykrotnie odesłał do Sejmu, z trzema poprawkami, z których jedna nic nie zmienia (art. 66), druga budzi wątpliwości ustrojowe (art. 64), a trzecia dotyczy terminu, do którego w prawidłowym postępowaniu i tak nie powinno dojść (art. 64 ust. 1 wobec art. 65)".
Natomiast w ocenie analityka Daniela Kosteckiego "za lepszy punkt wyjścia można uznać projekt prezydencki". - Zachowuje on podstawową konstrukcję wymaganą przez MiCA, a jednocześnie ogranicza ryzyko, że polski rynek będzie ponosił wyższe koszty regulacyjne niż konkurenci w innych państwach Unii Europejskiej. Mocniejsza kontrola sądowa nad długotrwałą blokadą rachunku odpowiada też części uwag Rady Legislacyjnej dotyczących ochrony praw majątkowych - dodał.
Jednak podkreśla, że projekt wymagałby dopracowania w zakresie domen. - Art. 94 MiCA wymaga, aby organ nadzoru dysponował skutecznymi środkami wobec poważnych naruszeń rozporządzenia, w tym możliwością ograniczenia dostępu do interfejsu internetowego. Zastąpienie blokady ostrzeżeniem może być rozwiązaniem proporcjonalnym w wielu sprawach, lecz w niektórych przypadkach może nie wystarczyć - podkreślił Kostecki.
Minister finansów zapowiada kolejny projekt ustawy
Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział w środę w Radiu ZET, że "trwają prace nad kolejnym projektem, który potencjalnie może być złożony". - Jesteśmy w Ministerstwie Finansów zawsze gotowi do tego, żeby przedstawić kolejny projekt - zaznaczył.
Szef resortu finansów dodał, że decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła oraz że rząd będzie "wnikliwie" analizował propozycję prezydenta. - Konieczne jest znalezienie rozwiązania, które będzie dobre dla Polaków, dla uregulowania tego rynku - podkreślił.
Trzy weta prezydenta
Prezydent Nawrocki w czerwcu trzeci raz zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. Przekonywał, że rząd zamiast realnie rozwiązać problem, "z uporem maniaka uprawia walkę z 'kryptocieniem'".
Sejm w ubiegły piątek ponownie nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta. Jego odrzucenie, czyli ponowne uchwalenie ustawy, oznaczałoby, że prezydent miałby obowiązek podpisania jej. Zabrakło 25 głosów.
Przy wcześniejszych wetach Nawrocki argumentował, że zaproponowane przez rząd przepisy nadregulują rynek i mogłyby wypchnąć polskie firmy z branży za granicę. Przeciwnego zdania była strona rządowa, która argumentowała, że nowe regulacje mają pomóc w walce z nadużyciami na tym rynku i mają chronić konsumentów.